Takie Sobie Święto.

Pierwszy ogląda bajki dwa razy dziennie, trzy po śniadaniu przed przedszkolem, trzy po kolacji przed myciem. Plus minus. Nam idzie o to, żeby nie dłużej niż pół godziny, on jeszcze nie czai, że trzech Strażników Miasta to tyle co 4,5 Tomka albo 9 Nienormalnych Thomasów, więc wychodzi różnie. Zwykle obie strony są zadowolone. Dzień lewy jakiś,…

Umyj ręce.

Mój problem polega na tym, że ogólnie to ja wszystkich rozumiem. Umiem wejść w skórę bardzo różnych ludzi, jestem królową logicznych wnioskowań, które prowadzą do skrajnie sprzecznych rezultatów, potrafię na potrzeby dyskusji stać się adwokatem każdego diabła. No ok, niech będzie, że prawie każdego, ale margines przyjmuję tak wąski, że częściej łapię się na relatywizm moralny niż…

Poka cycki.

1. Mamy po, ja wiem, szesnaście lat. Przejęta przyjaciółka relacjonuje mi opowieść dalszej znajomej, która przechodząc między osiedlami w biały dzień została wciągnięta w krzaki. Nie wyrywaj się, będzie mniej bolało, klasyka. Podniosła larum, ktoś był w zaparkowanym niedaleko samochodzie, wyszedł, miała szczęście. No, miała – komentuje ojciec koleżanki z przedniego siedzenia – ale po co to…

O ewolucji.

Siedzimy na placu zabaw, Druga już umiera, TST czeka z nią przy samochodzie, mnie przypada wdzięczna rola zawinięcia pierworodnego. Opuszczanie stanowiska przy kupie żwiru jest mu wybitnie nie w smak. Uruchamia cały arsenał erystycznych sztuczek, negocjuje ze swadą, wśród wrzasków i pisków wygodnie odwracających uwagę jestem na straconej pozycji – chcę go wyprowadzić na bardziej…

Banał.

Kinderbal. Sala zabaw, paluszki, soczki, jednorazowe talerzyki, bitwy o autka, kawa z automatu, rodzicielskie kółka wtajemniczonych-którzy-już-kogoś-tu-znają, zagubione spojrzenia tych, którzy nie są do końca pewni, że to naprawdę ich przedszkole, podświetlone od dołu twarze tych, którzy mają w dupie. Jeden z gazetą. Jedna z ADHD. Standard. Wymieniam niekończące się uprzejmości z niekończącym się szeregiem obcych…

O mojej córce dziwce.

Pisałam już kiedyś, że nikt nie potrafi tak szybko i skutecznie podnieść mi ciśnienia jak Wielka Matka. Bywa, że mam ochotę ją rozszarpać, wytrząsnąć z niej całe to nieprzemyślenie, ten głuchy głos ludu, który powtarza bezmyślnie jak echo, choć przecież nie jest ani głupia, ani niezdolna do refleksji własnej. Ostatnio siedzimy między drugim a ciastkiem,…

Co z tą Polską?

Na ostatnie wybory szłam z pieśnią na ustach. Na te pójdę z obowiązku, choć uważam, że niewiele zmienią – zmiana jest konieczna gdzie indziej. Przeklejam status z fejsa, bo mnie to jakoś uwiera; kurwy nie zmieniam gwoli prawdy historycznej, chociaż tu nie klnę. Podróże komunikacją miejską w zestawie matka, trzylatek i wózek nie należą do…

Stary Ojciec: Dodgson.

Mam takie grubsze naście lat, nie wiem, szesnaście może. Ktoś mnie szantażuje emocjonalnie w sposób najprymitywniejszy i najskuteczniejszy z możliwych: nieświadomie, z autentycznej potrzeby. Trochę piję, bardzo płaczę, wymiotuję strachem i migreną w objęciach, którym mogę ufać na ślepo. Uspokajam się, ale nie do zaśnięcia. W końcu idę do ojca, otwiera oko, o nic nie…

Stado.

Najzabawniej jest, jak się muszą minąć w drzwiach, bo u nas na osiedlu drzwi sklepowe wąskie, trzeba albo poczekać, albo się otrzeć. Zwykle mierzą się wzrokiem dobre trzy sekundy, uzbrojeni, gotowi, gardzący sobą, ale jednak na neutralnym terenie, równi. Grają w prastarą małpią grę w lusterko, zroszony kasztelan z ręki do ręki, ajfon z piersi…

Nigdy przenigdy.

Uuuuuu, pół halby za daleko, powiedziało dość głucho wprawne oko. Nawet nie tyle za daleko, ile nie w tym tempie, pokłóciłabym się, gdybym tylko nie znajdowała się głęboko pod wodą, winkrustowana w wielką płytę gdzieś pięć metrów pod poziomem kafelków. Zimnych. Przyjemnych. Słuchaj słońce, jeśli w ciągu minuty – mierzę czas – nie dasz mi…