Zuzka: prosto.

Wyjmuję ze skrzynki niepodbity, niepodpisany list. Wypada z niego lizak, taki za 10 groszy – socjotechnika dosyć prymitywna, ale widać skuteczna, a w każdym razie szeroko stosowana: przy tegorocznych wyborach skompletowałam breloczek-latarkę, żeton do biedropodobnych koszyków i odblaski sztuk trzy. Przelatuję w głowie wszelkie możliwe nadarzające się lub byłe okazje, ale nie mam pojęcia, do…

Dziegieć.

Szlak do Biedry. Pierwszy tłumaczy mi coś po raz setny, skutecznie zagłuszany przez Drugą, która z braku innych środków wyrazu inwestuje głównie w decybele. Samochody, utrefione babcie, czapka spadła, gdzie mam portfel, nie, nie bierzemy koszyka, nie, dziękuję. – … moją córkę. Zatrzymuję się. – To pana córka? – pytam, może głupio, ale zwykle z…

Ból.

W całych moich niemal trzydziestu latach wzlotów i upadków mogę wskazać tylko trzy momenty, których naprawdę żałuję. W sensie: które chciałabym, żeby się odstały, potoczyły inaczej. Co ciekawe, ich anulowanie kompletnie nic by nie zmieniło w ogólnym obrazie rzeczy. Za pierwszym razem miałam osiem lat i jechałam z rodzicami na stypę po babci ze strony…

Narzędnik.

Jadę autobusem z Drugą. Na którymś przystanku robi się zamieszanie, kierowca podjeżdża na dwa razy, drze się do kogoś przez otwarte okno. Zerkam, na chodniku stoi kobieta z facetem na wózku, oboje na oko w okolicy zażywnej sześćdziesiątki. Autobusiarz, starszy mężczyzna z nadciśnieniem, skacze jak ping-pong, cały się zapala, dyszy, on obniży, on podjedzie dalej,…

(Nie) szczep! Ściąga dla początkujących.

Nie ma chyba bardziej jałowej pyskówki w internetach niż ta o szczepionkach. Rośnie toto jak perz, nie daje się wyplenić, wychodzi coraz to z innego kąta, atakuje mnie zdjęciami smutnych dzieci, pyta retorycznie o los moich potomków z nieodłącznymi wykrzyknikami na końcu. Temat przyciąga oszołomów i tych przekonanych o swojej najmojszej racji, jedni i drudzy…

Jak powinna wyglądać wizyta u pediatry.

Za każdym razem, kiedy muszę iść po coś do naszej rejonowej przychodni, trafia mnie szlag. Kiedy widzę te tłumy matek z tłumami dzieci pod gabinetem z kobietą, z którą z wielu powodów nie mam o czym rozmawiać, a która szczepi moje dzieci, bo jest najbliżej, mój szlag kulminuje. Kiedy pod tym gabinetem widzę dzieci naprawdę…

1262 / 2014.

Leżę sobie na oddziale, nie mogę ruszyć ani rączką, ani nóżką, ani tym bardziej główką, coby mi nie pękła od zespołu popunkcyjnego potem, taka rozmemłana, goława zgoła, zdana na łaskę i niełaskę. Obok mnie leży Młoda, robak taki, też ani rączką, ani nóżką, w dodatku z mojej perspektywy dosyć żabio wypada, gimnastykuję się z wsiurskimi…

Downiątko.

A cio lobi moj skarbeciek telas? Psecies ta lopatecka jest chlopcika! Nie przeszkadzają mi tiutiające matki. Matki są różne. Ja nie tiutiam; dopóki mnie z jedną rodzicielką dwuletnich, zasmoczkowanych bliźniaków nie zderzyła przypadkiem rzeczywistość piaskownicowa, nie zdawałam sobie w ogóle sprawy, do jakiego stopnia można ciućkać do dziecka. Rzeczona zwraca się do latorośli w sposób,…

Pierwszy miesiąc.

Powolutku, powolusieńku odkurzam w sobie matkę noworodka. Piorę ciuszki, kupuję smoczki,  rozglądam się za laktatorami . Podsumowanie robię, a raczej – przedsumowanie. I wychodzi mi, że świeżynka jestem, że się jak pierwiastka (stara już) podniecam, że nie ogarniam. I nic dziwnego, bo ja w sumie nie mam pojęcia, co się robi z takim robakiem. Junior…

Nasz kochany NFZ. A co.

„To dobrze, to bardzo dobrze… Widzi Pani, taką historię powinna Pani do gazet wysłać, że taki łańcuch ludzi dobrej woli też się zdarza, że są profesjonalni lekarze, że nie wszędzie tylko Włocławek… Ale kto by to Pani opublikował?” Pewnie nikt, więc sama sobie opublikuję, jak już mam gdzie. Bo to już kolejny raz, gdy znajomy…