Głód.

– Druga, poproszę nożyczki. Potrzebuję ich teraz. – Nie. [pauza] Teraz nie mogę, bo [pauza] jestem zajęta. [pauza] Nie widzisz? [pauza pauza] Za chwilę ci dam. – Za jaką chwilę? Co zdążę zrobić do tego czasu? [jednostki miary są różne, od zatańczenia do Tequili do przeczytania „Tytusa w cyrku”] – Za dwie minutki. – Aha.…

TST + TSM = krzesło

Jest sezon weselny. W moich ukochanych chłodnych porankach sierpnia czuć już nadejście jesieni, ale przecież nic a nic nie ujmuje im to z letniości. Grzesiakowa pisze ładnie, płynnie i bez zwachy, tak jak się pisać powinno o rzeczach ważnych i prostych. Niemal dokładnie w naszą rocznicę nasi najbliżsi idą za rękę bardzo zielonym kobiercem z nomen omen Przyjaciółmi w tle;…

Dzień Bardzo Ciemnej Nocy.

Mój stosunek do kościoła katolickiego ma status to skomplikowane. Nie uczęszczam. Na religię nie chodzę od liceum. Mam niechrzczone dzieci i męża, któremu nie przysięgałam. Raz w roku nie spowiadam się i w czasie wielkiejnocy komunii świętej nie przyjmuję już wieki całe. W czasie mszy czekam tylko na panie, nie jestem godna – nie jestem…

Gwiazdy.

Druga Matka wzięła Wielką Matkę pod pachę i pojechały na zamknięty babski wieczór w zaprzyjaźnionym gabinecie kosmetycznym (zaprzyjaźnionym z Drugą, of korz, bo Wielka nie zwykła uczęszczać). Fakt, że nie zostałam wzięta pod uwagę, uważam za afront i zamierzam im go wytknąć przy pierwszej nadarzającej się okazji, ale nie dziś, dziś łaskawam, póki co niech…

Obierki.

To musiało być wczesną zimą, kiedy Druga w fazie dojrzałego robaka chodziła spać jeszcze około 22, inaczej zderzenie byłoby niemożliwe – zazwyczaj gdy nasi znajomi z pierwszym piwem w ręku wsadzają do zamrażarki drugie, nasze dzieci przewracają się za ścianą z pleców na boczek. Moja korposucza przyjaciółka wpadła do nas bezpośrednio z szychty, potwornie złachana, zła, spóźniona…

Zuzka: prosto.

Wyjmuję ze skrzynki niepodbity, niepodpisany list. Wypada z niego lizak, taki za 10 groszy – socjotechnika dosyć prymitywna, ale widać skuteczna, a w każdym razie szeroko stosowana: przy tegorocznych wyborach skompletowałam breloczek-latarkę, żeton do biedropodobnych koszyków i odblaski sztuk trzy. Przelatuję w głowie wszelkie możliwe nadarzające się lub byłe okazje, ale nie mam pojęcia, do…

Maryśka: prana.

Jeśli pamiętasz – opisz, gdzie i jak mieszkali Twoja babcia i dziadek ze strony mamy. Pamiętasz, jacy byli? Słyszę ją, jak chucha. Siedzimy (właściwie dwie stoją, dwie siedzą) w maleńkiej kuchni przy dosuniętym do ściany przedpotopowym drewnianym stole pokrytym ceratą. Stół ma dwie szuflady ledwo chodzące po prowadnicach z listewek, jedną z przyborami do szycia,…

Grudzień.

Rok temu, kiedy Was tu było jeszcze mniej znacznie, a ja miałam zdecydowanie więcej do powiedzenia, ostrzegałam, że jestem niepoprawnie bożonarodzeniowa, do wyheftania cynamonowa, obrzydliwie uroczysta, cukierkowo rodzinna, rzewnie sentymentalna (cytowanie siebie rulez, c’nie?;>). Nic się od tamtej pory nie zmieniło, poza tym, że do ogólnej niestrawności dodaję w tym roku wyjątkowe namaszczenie, bowiem Wilia…

W wigilię święta, które teraz jest moje.

Rodzicielstwo to nic innego jak kostium, jeden z wielu. Niektórym ludziom od razu pasuje idealnie, inni muszą go trochę rozchodzić, dosztukować po bokach, przerobić. Wielka Matka i Stary Ojciec swojego czasu wyglądali w nim świetnie, umieli go nosić z fasonem. Chciałabym, żeby mój leżał na mnie tak dobrze, jak na nich wtedy, żeby z równym…