Druga: tygrys.

Stoimy w przedpokoju, Druga krzyczy przeraźliwie. Jest na mnie zła. Bardzo, bardzo, BARDZO zła. Ociera się falami o granicę histerii – tę granicę, za którą już nic nie ma – ale jej nie przekracza, więc nadal traktujemy się poważnie. Jestem w nenufarowym nastroju. Po którymś z kolei odpartym spokojnie szturmie na coś-co-mi-się-akurat-uwidziało-i-wuj, gorączkowo, z jakąś…

Pierwszy: jasność.

Plan teoretycznie jest prosty i klarowny: zbieramy dzieciaki z przedszkola, ja z Drugą udaję się na kawkę i ploteczki do koleżanki, TST z Pierwszym próbują szturmem zdobyć fryzjera, po czym mały zostaje odwieziony do Wielkiej Matki na noc, ja do kina, a Druga w ciepłych ramionach ojca do własnego łóżka. Przepiękny początek przecudnego łikendu. Gorąca…

Gwiazdy.

Druga Matka wzięła Wielką Matkę pod pachę i pojechały na zamknięty babski wieczór w zaprzyjaźnionym gabinecie kosmetycznym (zaprzyjaźnionym z Drugą, of korz, bo Wielka nie zwykła uczęszczać). Fakt, że nie zostałam wzięta pod uwagę, uważam za afront i zamierzam im go wytknąć przy pierwszej nadarzającej się okazji, ale nie dziś, dziś łaskawam, póki co niech…

Druga: ruch.

Nie licząc jednej papużki falistej, na której krótkim istnieniu położył się złowrogim cieniem prastary instynkt łowiecki naszego jamnika, oswoiłam w życiu dwa zwierzęta. Jako jedyne były naprawdę moje, stanowiłam dla nich naturalną ramę, byłam jednocześnie alfą i omegą ich małego stada. Całe pozostałe barachło – psy, koty, kawki, pustułki, chomiki, myszy, rybki i co tam…

Zuzka: prosto.

Wyjmuję ze skrzynki niepodbity, niepodpisany list. Wypada z niego lizak, taki za 10 groszy – socjotechnika dosyć prymitywna, ale widać skuteczna, a w każdym razie szeroko stosowana: przy tegorocznych wyborach skompletowałam breloczek-latarkę, żeton do biedropodobnych koszyków i odblaski sztuk trzy. Przelatuję w głowie wszelkie możliwe nadarzające się lub byłe okazje, ale nie mam pojęcia, do…

Maryśka: prana.

Jeśli pamiętasz – opisz, gdzie i jak mieszkali Twoja babcia i dziadek ze strony mamy. Pamiętasz, jacy byli? Słyszę ją, jak chucha. Siedzimy (właściwie dwie stoją, dwie siedzą) w maleńkiej kuchni przy dosuniętym do ściany przedpotopowym drewnianym stole pokrytym ceratą. Stół ma dwie szuflady ledwo chodzące po prowadnicach z listewek, jedną z przyborami do szycia,…

Dobranocka.

Jest w Dziecku Rosemary moment, w którym Mia Farrow, już wiedząc, że padła ofiarą spisku i urodziła szatana, staje kilka metrów od kołyski, zwabiona płaczem. Niemowlę zanosi się, bo Laura-Louise kołysze je za szybko. Rosemary zwraca jej na to uwagę, mechanicznie, w szoku, kompletnie wyprana z czegokolwiek. Powtarza swoje „you’re rockin’ him too fast”, po…

Pocztówka ze środy: upał.

– No i wiesz, tak jednym okiem rano spojrzałam – Druga Matka z przejęciem relacjonuje mi do słuchawki – ale to bardzo ciekawy program był, wiesz, tak pani doktor mówiła, tak mądrze mówiła, wiesz, no bo teraz taka pogoda właśnie, i te dzieci się pod tą pieluszką odparzają, wiesz, a Druga ma właśnie takie zaczerwienienia,…

Stary Ojciec: Dodgson.

Mam takie grubsze naście lat, nie wiem, szesnaście może. Ktoś mnie szantażuje emocjonalnie w sposób najprymitywniejszy i najskuteczniejszy z możliwych: nieświadomie, z autentycznej potrzeby. Trochę piję, bardzo płaczę, wymiotuję strachem i migreną w objęciach, którym mogę ufać na ślepo. Uspokajam się, ale nie do zaśnięcia. W końcu idę do ojca, otwiera oko, o nic nie…

Zakładnicy ścierki.

To nawet nie musi być ścierka w sumie, choć z nią najczęściej chodzą. Łażą. Snują się z kąta w kąt, pochłonięci milionem pozornie przydatnych czynności. Przydatnie pozornych pochłonięć. Przecierają, przystawiają, ustawiają, przesuwają. Zawsze po troszku, po troszeczku, po dwa. Wypiorą jeden sweter, rozwieszą trzy pary majtek, wrócą do pralki, nastawić pół ręcznika na tryb krótki.…