Piaskownicowy kontredans.

Miało być o czym innym, ale że mi onet wypluł do kolacji taką jedną matkę, którą czasem poczytuję, ta zaś pobudziła mi nie tylko perystaltykę, poczynię wyznanie: mimo dwóch lat starań kompletnie nie ogarniam piaskownicowego savoir vivre’u. Kom-ple-tnie. Dzieci mają łatwo. Jedno z drugim nie zastanowi się nawet sekundy, czy to co robi jest właściwe…

Niepełnosprawni.

Gdybym nie została matką, nigdy nie zorientowałabym się pod jakim kloszem żyję. Gdyby nie spotkania na ławkach, coporanne ploteczki (cudze, bo ja się ciężko zadzierzguję), cały ten relaksik piaskownicowy, nigdy nie zdałabym sobie sprawy, że prawie połowa społeczeństwa, w którym żyję, jest niepełnosprawna. Popularne są daltonizm (…no i założył jej te czerwone spodnie do różowej…

Zamknij mordę, Kasiu.

Proszę pani, ja bym nigdy, przenigdy się tak do dziecka nie odezwała. Żeby nie wiem co, jak tak można? Oburzenie troszkę traciło na tym, że wózek hurgotał jak opętany, zgrywając się w tym hurgotaniu z przeraźliwym krzykiem niemowlęcia w jakieś niesamowite, upiorne duo. A właściwie trio, bo druga Oburzona też wlokła za sobą piskliwy bagaż,…