Głód.

– Druga, poproszę nożyczki. Potrzebuję ich teraz. – Nie. [pauza] Teraz nie mogę, bo [pauza] jestem zajęta. [pauza] Nie widzisz? [pauza pauza] Za chwilę ci dam. – Za jaką chwilę? Co zdążę zrobić do tego czasu? [jednostki miary są różne, od zatańczenia do Tequili do przeczytania „Tytusa w cyrku”] – Za dwie minutki. – Aha.…

Pierwszy: jasność.

Plan teoretycznie jest prosty i klarowny: zbieramy dzieciaki z przedszkola, ja z Drugą udaję się na kawkę i ploteczki do koleżanki, TST z Pierwszym próbują szturmem zdobyć fryzjera, po czym mały zostaje odwieziony do Wielkiej Matki na noc, ja do kina, a Druga w ciepłych ramionach ojca do własnego łóżka. Przepiękny początek przecudnego łikendu. Gorąca…

Dzieci są głupie.

Były, są i najwyraźniej będą. Kiedyś było łatwiej, mniej refleksyjnie. Dzieci się po prostu miało. Niespecjalnie się człowiek zastanawiał. Jak się tak trzylatkowi drogę ręką zagradzało, a on wpadał w panikę, w stupor, jak uciekał z wrzaskiem, to to hiperzabawne było, wszyscy się śmiali przecież. Kij z tym, że się właśnie wyprowadził z pijąco-bijącego domu.…

Filmy nieme.

Restauracja, przypadkowy plac zabaw, przypadkowa koleżanka z przypadkowego placu zabaw, przypadkowa przypadkowej koleżanki z przypadkowego placu zabaw matka. Stoję jak kołek, najchętniej weszłabym do środka, przez okno widzę, jak podają ciasto. Na pizgawicy i z daleka od kawy trzymają mnie konwenanse – ja wiem, że Pierwszy sobie poradzi, przypadkowa matka przypadkowej koleżanki tego nie wie.…

O przesączaniu.

Zajęcia z tłumaczenia użytkowego. Męczą się ze stroną z glamur czy innego instajla z wygodnie podzielonym na dziesięć przepisem jak być piękną-na-wiosnę łamane na nie-dać-się-zimie. Już gdzieś przy punkcie trzecim zrozumieli, co miałam na myśli, mówiąc, że jest to specyficzna odmiana języka prawniczego, że takie teksty nie wybaczają najdrobniejszego zejścia z utartej ścieżki: za słowem…

Takie Sobie Święto.

Pierwszy ogląda bajki dwa razy dziennie, trzy po śniadaniu przed przedszkolem, trzy po kolacji przed myciem. Plus minus. Nam idzie o to, żeby nie dłużej niż pół godziny, on jeszcze nie czai, że trzech Strażników Miasta to tyle co 4,5 Tomka albo 9 Nienormalnych Thomasów, więc wychodzi różnie. Zwykle obie strony są zadowolone. Dzień lewy jakiś,…

Czytam sobie.

Pierwszy czyta. Nasza zasługa w tym praktycznie żadna – od zawsze miał jobla na punkcie różnego rodzaju dźwięków, zainteresowanie znaczkami, które oznaczają dźwięki, przyszło samo. Ponieważ w dodatku od samego początku nie były to dla niego abstrakcyjne głoski, tylko początki słów (bo bez problemu słyszał, na co zaczyna się koń, musztarda czy jeżyk), alfabet (łącznie…

O ewolucji.

Siedzimy na placu zabaw, Druga już umiera, TST czeka z nią przy samochodzie, mnie przypada wdzięczna rola zawinięcia pierworodnego. Opuszczanie stanowiska przy kupie żwiru jest mu wybitnie nie w smak. Uruchamia cały arsenał erystycznych sztuczek, negocjuje ze swadą, wśród wrzasków i pisków wygodnie odwracających uwagę jestem na straconej pozycji – chcę go wyprowadzić na bardziej…

Pocztówka ze środy: upał.

– No i wiesz, tak jednym okiem rano spojrzałam – Druga Matka z przejęciem relacjonuje mi do słuchawki – ale to bardzo ciekawy program był, wiesz, tak pani doktor mówiła, tak mądrze mówiła, wiesz, no bo teraz taka pogoda właśnie, i te dzieci się pod tą pieluszką odparzają, wiesz, a Druga ma właśnie takie zaczerwienienia,…

(Nie) szczep! Ściąga dla początkujących.

Nie ma chyba bardziej jałowej pyskówki w internetach niż ta o szczepionkach. Rośnie toto jak perz, nie daje się wyplenić, wychodzi coraz to z innego kąta, atakuje mnie zdjęciami smutnych dzieci, pyta retorycznie o los moich potomków z nieodłącznymi wykrzyknikami na końcu. Temat przyciąga oszołomów i tych przekonanych o swojej najmojszej racji, jedni i drudzy…