Share Week 2016.

Kiedyś, tuż po założeniu TSM, czytałam regularnie wiele blogów. Ba, czytałam! Zapalałam się, polemizowałam na łamach, wchodziłam w dyskusję. Po pewnym czasie zmęczyłam się, jazgot mnie zmęczył. Ktoś mnie zablokował raz, drugi, ktoś usunął komentarz, ktoś w zabawny, dziecięco nieporadny sposób próbował mnie opluć, choć nie było za co (wiem, kiedy jest za co; wiem, kiedy chcę, żeby było…

Tekst roku.

Machina bloguroku ruszyła, moja ściana na fejsie jest cała seledynowa – dobrze chociaż, że kolorek ładny, skoro z nazwą tak im nie wyszło („Gala Twórców”?! Siriusli?). W tym roku, było nie było o 12 miesięcy mądrzejsza, nigdzie się nie pcham, ale – gdybyście mieli za dużo kasy albo w losowaniu wyszedł Wam Charytatywny Piątek w…

Jak fb uczył mnie moresu i kilka innych historii.

Szukałam sobie ilustracji do tego, co nie zdążyłam, albo do czego inni chcieli zdążyć, a nie wiedzą. Wylogowałam się na chwilę z fejsa. I nie mogłam zalogować się z powrotem. Od początku fejsbukowi bardzo nie podobało się, że nie dałam mu mojego numeru telefonu, prosił o niego średnio raz w tygodniu, mniej lub bardziej zza…

Urodziny były.

Przyduszone z leksza jajem na kopy i sernikiem na kila, ale jednak były. TSM ma rok. Kto by pomyślał, łezka w oku, telefon za tekst i propozycje z internetu, radia i telewizji. I jeszcze jakiś pan z RPA pisał, że da mi milion, jak mu tylko numer konta. Taki fejm. Lubię Was. Swoje pisanie też…

Być matką w teorii i w praktyce.

Temat wypracowania z tezą taki ciutek, nie? A ja ani za rozprawkami na temat, ani za zgóryzałożeniami specjalnie nie przepadam. Z drugiej strony tak dawno już nikt mi niczego nie narzucał, że zastanawiałam się, czy aby na zdrowie mi nie wyjdzie tego typu ćwiczenie umysłowe, bo jeszcze rozlazła się zrobię i zadufana. No to poćwiczmy.…

Gramatyka opisowa.

Najgorzej jest z fonetyką, może dlatego, że pierwsza. Stoję przed moją grupą ćwiczeniową i którąś minutę z rzędu wychodzę ze skóry, żeby powiedzieli mi a na głos. Mocno, ale bez krzyku, z płuc, szeroko otwierając usta, na tych ustach się skupiając, starając się poczuć mięśnie. Głośne, nagie, z niczym niepowiązane a ludzi przeraża, zezwierzęca, krępuje.…

T11687

T11687. Taki dostałam numer z przydziału. Ani piękny, ani paskudny. Oczywiście skrycie (bardzo;>) marzę o dostaniu się do finałowej trzydziestki, może nawet w łikend ukradnę telefony rodzicom, ale szans wielkich nie mam. Po co więc w ogóle startuję? Bo jestem próżna;] Ale przede wszystkim przez Was – rozbisurmaniliście mnie. Orzę tu to swoje mikropoletko całkiem…

Żeby język giętki nie był jak piorun jasny prędki.

Z niejakim rozbawieniem obserwuję dyskusję wokół tabletki „po” (swoją drogą, co za nazwa, nie? jak dotykanie się „tam”, żeby robić „to”;D). Jak zwykle w internetach wszyscy są oburzeni, w dodatku, jak to przy światopoglądowych przepychankach – wszyscy krzyczą. Katotalibański trup ściele się gęsto, świadomi rodzice, których dzieci po światłych rozmowach z nimi nigdy w życiu…

Słuchajcie Kluski, …

… dylemat mam. Blogiem roku nie zostanę, choćbym skisła, bo się Was liczy na sztuki, a nie na wagę. Z drugiej strony człowiek nie zna dnia ani godziny, może popojutrze opuści mnie wena i chęci – chcę więc dzisiaj wycisnąć z mojego blogowania, ile się da. Zgłoszę teksta, a co. Nie pytam Was, czy warto,…

Takie tam.

Nie wiem tak naprawdę, czy jest co podsumowywać, ale że w 2015 rok wchodzę rozbłożona, nażarta do granic i we mgle, łatwiej mi łaskawym okiem sułtana spojrzeć za siebie niż bystrym sokoła przewidywać przyszłość. Na ustawianie się w blokach startowych do wyścigu o lepsze ja będzie czas jutro. Blog rośnie jak ciasto drożdżowe, niespiesznie, ale…