Maryśka: prana.

Jeśli pamiętasz – opisz, gdzie i jak mieszkali Twoja babcia i dziadek ze strony mamy. Pamiętasz, jacy byli? Słyszę ją, jak chucha. Siedzimy (właściwie dwie stoją, dwie siedzą) w maleńkiej kuchni przy dosuniętym do ściany przedpotopowym drewnianym stole pokrytym ceratą. Stół ma dwie szuflady ledwo chodzące po prowadnicach z listewek, jedną z przyborami do szycia,…

Czytam sobie.

Pierwszy czyta. Nasza zasługa w tym praktycznie żadna – od zawsze miał jobla na punkcie różnego rodzaju dźwięków, zainteresowanie znaczkami, które oznaczają dźwięki, przyszło samo. Ponieważ w dodatku od samego początku nie były to dla niego abstrakcyjne głoski, tylko początki słów (bo bez problemu słyszał, na co zaczyna się koń, musztarda czy jeżyk), alfabet (łącznie…

Życie jak w paleolicie.

Miało być oczywiście zupełnie o czymś innym, miało być o słowach i o hejcie i o jejku jejku, ale muszę, po prostu muszę podzielić się z Wami moim niedawnym przypadkowym odkryciem. Otóż okazało się, że moje zadowolenie z życia nie dowodzi upośledzenia umysłowego, syfiarstwo nie wynika z lenistwa, fascynacja biologią w postaci wszelkiej maści wysięków…

Ze wsi jestem, dizajnu nie kumam.

Książeczki dla małych dzieci to ważna rzecz jest, można rzec – światopoglądowa. Cała polska czyta dzieciom, ale nie cała to samo przecież, nic dziwnego więc, że wcześniej cała Polska ogląda z dziećmi, ale różne rzeczy. Biblioteka Juniora jest po części spadkowa, po części prezentowana, po części kupowana przez nas. Gdyby ją określać, można by powiedzieć,…

Dżender na ulicy Czereśniowej.

Wojna podjazdowa między tymi, którzy z niepewną jeszcze dumą przekonują teściową (poprzez podsunięcie Twojego Dziecka z Wielce Oświecającym Artykułem w środku), że w kupowaniu lalki chłopcu nie ma nic złego, a tymi, którzy kpiąco proponują temuż chłopcu sukienki, bawiłaby mnie niezmiernie, gdyby nie fakt, że odbywa się ona na moim terenie. Ściślej mówiąc – JA…