Być matką w teorii i w praktyce.

Temat wypracowania z tezą taki ciutek, nie? A ja ani za rozprawkami na temat, ani za zgóryzałożeniami specjalnie nie przepadam. Z drugiej strony tak dawno już nikt mi niczego nie narzucał, że zastanawiałam się, czy aby na zdrowie mi nie wyjdzie tego typu ćwiczenie umysłowe, bo jeszcze rozlazła się zrobię i zadufana. No to poćwiczmy.…

Bajka o karmieniu piersią.

Dawno dawno temu, za siedmioma górami, żyła sobie piękna i mądra księżniczka Gryzelda. Kiedy powiła dziecię o złotych puklach, z całej siły zapragnęła jak w reklamie dać mu wszystko, co najlepsze. Nie było to łatwe; musiała stoczyć wiele bitew, zmierzyć się z niejednym potworem, wykazać sprytem i wyobraźnią, by uniknąć złego oka i krzywych szponów.…

Człowiek zachodzi w ciążę, Pan Bóg dzieci nosi.

Że coś jest nie halo zauważyłam jeszcze w szpitalu – zresztą musiałabym być mocno upośledzona, żeby nie skumać, że w żarcikach w stylu: Lekarz: No, pani X, wszystko wygląda dobrze. Położna asystująca: No, a na sali to tak dobrze nie wyglądało, hue, hue. nie chodzi o moją urodę. I że hasełka typu nie było co…

1262 / 2014.

Leżę sobie na oddziale, nie mogę ruszyć ani rączką, ani nóżką, ani tym bardziej główką, coby mi nie pękła od zespołu popunkcyjnego potem, taka rozmemłana, goława zgoła, zdana na łaskę i niełaskę. Obok mnie leży Młoda, robak taki, też ani rączką, ani nóżką, w dodatku z mojej perspektywy dosyć żabio wypada, gimnastykuję się z wsiurskimi…

Hello World.

Wylądowała o czasie. Zawsze mnie bawił święty obyczaj podawania całemu światu wymiarów noworodków, kojarzy mi się z ważeniem bokserów przed walką. Ale raz, że jak święty, to święty, nie mnie oceniać, dwa, że może faktycznie coś w tej walce jest. Jeśli tak, Młoda przyszła na świat dobrze wyposażona. Waga 3740 g, długość 57 cm. Powoli…

TSM vs ciąże.

Mówiła Wam kiedyś mama: nie siedź na kamieniu, bo dostaniesz wilka? Wiedziałyście, co to ten wilk? Słyszałyście kiedyś, że każda ciąża jest inna? Miałyście pojęcie, w jakim stopniu może się różnić? W moim przypadku: tak, nie, tak, NIE. No bo na zdrowy rozum. Jajko ode mnie w obu przypadkach. Plemniki od jednego dawcy, za każdym…

Telegram ze świata, którego nie ma.

Jestem wczoraj na dworcu, przyszłam po kawę. W moich chyżozłotych tenisówkach rozwiązała się sznurówka. Oho! O nie, moja panno! – mówię sobie przerozsądnie – Masz parę dni do porodu, nie wywalisz się tu jak długa przez własną głupotę, za stareśmy na takie plewy! Odstawiam kubek, stawiam nogę na stopniu. Pojawia się problem z gatunku logistycznych.…

Downiątko.

A cio lobi moj skarbeciek telas? Psecies ta lopatecka jest chlopcika! Nie przeszkadzają mi tiutiające matki. Matki są różne. Ja nie tiutiam; dopóki mnie z jedną rodzicielką dwuletnich, zasmoczkowanych bliźniaków nie zderzyła przypadkiem rzeczywistość piaskownicowa, nie zdawałam sobie w ogóle sprawy, do jakiego stopnia można ciućkać do dziecka. Rzeczona zwraca się do latorośli w sposób,…

Bajka o kawie i Ropuchach.

Mamy poszły na kawę. Boska poszła, i się nieco zmieszała uczuciowo, pani  z natemat poszła, ale najpierw upewniła się u Różnych Ważnych Osób, czy warto i czy wypada i czy nas, Polaków (Polaczki), właściwie na to stać. Ja też poszłam, a co, ale primo, z raz w tygodniu chodzę (choć mnie faktycznie nie stać), a…

Kolektywny Superbohater.

Jak co dzień rano bułkę maślaną zapijam kawa nad onetu plamą, myśli krążą mi leniwie jak ciężkie od wilgoci muchy, Junior posłusznie zajmuje się klockami, ale jakoś też bez przekonania. Szukam czegoś wyjątkowego, czegoś na tyle superexpresowego, żeby na chwilę chociaż wyrwało mnie z marazmu, podniosło ciśnienie i pozwoliło zacząć dzień, a tu jak nic…