Filmy nieme.

Restauracja, przypadkowy plac zabaw, przypadkowa koleżanka z przypadkowego placu zabaw, przypadkowa przypadkowej koleżanki z przypadkowego placu zabaw matka. Stoję jak kołek, najchętniej weszłabym do środka, przez okno widzę, jak podają ciasto. Na pizgawicy i z daleka od kawy trzymają mnie konwenanse – ja wiem, że Pierwszy sobie poradzi, przypadkowa matka przypadkowej koleżanki tego nie wie.…

Share Week 2016.

Kiedyś, tuż po założeniu TSM, czytałam regularnie wiele blogów. Ba, czytałam! Zapalałam się, polemizowałam na łamach, wchodziłam w dyskusję. Po pewnym czasie zmęczyłam się, jazgot mnie zmęczył. Ktoś mnie zablokował raz, drugi, ktoś usunął komentarz, ktoś w zabawny, dziecięco nieporadny sposób próbował mnie opluć, choć nie było za co (wiem, kiedy jest za co; wiem, kiedy chcę, żeby było…

Dzień Bardzo Ciemnej Nocy.

Mój stosunek do kościoła katolickiego ma status to skomplikowane. Nie uczęszczam. Na religię nie chodzę od liceum. Mam niechrzczone dzieci i męża, któremu nie przysięgałam. Raz w roku nie spowiadam się i w czasie wielkiejnocy komunii świętej nie przyjmuję już wieki całe. W czasie mszy czekam tylko na panie, nie jestem godna – nie jestem…

Gwiazdy.

Druga Matka wzięła Wielką Matkę pod pachę i pojechały na zamknięty babski wieczór w zaprzyjaźnionym gabinecie kosmetycznym (zaprzyjaźnionym z Drugą, of korz, bo Wielka nie zwykła uczęszczać). Fakt, że nie zostałam wzięta pod uwagę, uważam za afront i zamierzam im go wytknąć przy pierwszej nadarzającej się okazji, ale nie dziś, dziś łaskawam, póki co niech…

Tekst roku.

Machina bloguroku ruszyła, moja ściana na fejsie jest cała seledynowa – dobrze chociaż, że kolorek ładny, skoro z nazwą tak im nie wyszło („Gala Twórców”?! Siriusli?). W tym roku, było nie było o 12 miesięcy mądrzejsza, nigdzie się nie pcham, ale – gdybyście mieli za dużo kasy albo w losowaniu wyszedł Wam Charytatywny Piątek w…

Odruchy.

Z bólem serca muszę przyznać, że w bohaterowanie jestem strasznie słaba. Ratowanie pijanych i staruszek jeszcze jakoś mi idzie, bo dzieją się wolno – ale ogólnie mam potworne opóźnienie w fazie. Nigdy nie zdążę. Zanim sygnał dojdzie tam, gdzie powinien, jestem dwie przecznice, czterysta myśli, piętnastu ludzi dalej. Jak świat światem, kalkulowanie w byciu supermanem…

O przesączaniu.

Zajęcia z tłumaczenia użytkowego. Męczą się ze stroną z glamur czy innego instajla z wygodnie podzielonym na dziesięć przepisem jak być piękną-na-wiosnę łamane na nie-dać-się-zimie. Już gdzieś przy punkcie trzecim zrozumieli, co miałam na myśli, mówiąc, że jest to specyficzna odmiana języka prawniczego, że takie teksty nie wybaczają najdrobniejszego zejścia z utartej ścieżki: za słowem…

Ubierz się ciepło.

Autobus. Zauważam ją od razu: jest cicha, uważna i czuła – słucha, kiedy synek do niej mówi, w geście, którym rozluźnia mu szalik, nie ma automatyzmu, układają kolana idealnie równolegle w jakiś taki ciepły sposób. Myśli o czymś, tłumi uśmiech, w końcu nie wytrzymuje, nachyla się do na oko ośmioletniego ucha i pyta, czy wie,…

Obierki.

To musiało być wczesną zimą, kiedy Druga w fazie dojrzałego robaka chodziła spać jeszcze około 22, inaczej zderzenie byłoby niemożliwe – zazwyczaj gdy nasi znajomi z pierwszym piwem w ręku wsadzają do zamrażarki drugie, nasze dzieci przewracają się za ścianą z pleców na boczek. Moja korposucza przyjaciółka wpadła do nas bezpośrednio z szychty, potwornie złachana, zła, spóźniona…

Zuzka: prosto.

Wyjmuję ze skrzynki niepodbity, niepodpisany list. Wypada z niego lizak, taki za 10 groszy – socjotechnika dosyć prymitywna, ale widać skuteczna, a w każdym razie szeroko stosowana: przy tegorocznych wyborach skompletowałam breloczek-latarkę, żeton do biedropodobnych koszyków i odblaski sztuk trzy. Przelatuję w głowie wszelkie możliwe nadarzające się lub byłe okazje, ale nie mam pojęcia, do…