Obierki.

To musiało być wczesną zimą, kiedy Druga w fazie dojrzałego robaka chodziła spać jeszcze około 22, inaczej zderzenie byłoby niemożliwe – zazwyczaj gdy nasi znajomi z pierwszym piwem w ręku wsadzają do zamrażarki drugie, nasze dzieci przewracają się za ścianą z pleców na boczek. Moja korposucza przyjaciółka wpadła do nas bezpośrednio z szychty, potwornie złachana, zła, spóźniona dwie godziny, biorąc płytki oddech w pogoni za dedlajnami w sprawach, które bardziej niż zwykle nie dotyczyły nikogo.

Ty, a może ty chcesz ją umyć? – zapytał TST, nie wiedzieć czemu akurat wtedy, w ten konkretny z dziesiątek razy, kiedy przy nich rozkładaliśmy na kanapie ręcznik i wanienkę.

– A chcę w sumie. – odpowiedziała ona, znosząca nasze bachory głównie dlatego, że są nasze.

– Dajesz.

Na twardziela idzie, podbródek wysunięty do przodu, leciutko, z przekąsem. Chwila zatrzymania, bo to nie spodziewała się, że rozebrać też ona, a tu TST myk-myk, kładzie i idzie, ale od czego menedżerska krew, podejdźmy zadaniowo. Trochę z boku, trochę przodem. Trochę trochę. Zatrzaski. Noga. Głowa, gdzie ta głowa. Druga w łaskawym nastroju.

Widziałam, jak zsuwa się z niej dzień. Jak obiera się ze wszystkiego, co nie jest mydłem; jak po kawałku, łuska po łusce, odpadają wszystkie niedokończone raporty, niepodpisane umowy, niedodarte rozmowy z matką. Odpadają nie dlatego, że są nieistotne; że tu oto nagie Dziecko, to pisane wielką literą takie. Odpadają, bo trzeba się skupić. Bo skóra jest miękka i śliska, bo prawa pacha jeszcze, bo żeby do oczu nie. Odpadają, bo woda jest mokra, a ręcznik suchy, i w pewnym momencie trzeba je pożenić, i wiesz, że to będzie dobre małżeństwo, jasna przyszłość przed nimi.

——————————————————————————-

Z okazji Świąt życzę Wam, żeby w jeden z tych dni, które nie mają początku i końca, które potrafią trwać miesiącami, kiedy za zakrętem widać tylko kolejny zakręt, albo w ogóle nic nie widać, i właściwie wsio rawno czy idziesz, czy stoisz, żeby w taki dzień ktoś kazał Wam wykąpać dziecko, przyciąć drzewo, płot pomalować. Jeden raz. Żebyście ten raz znaleźli się nagle w pustce, ufając sobie, na zawieszonej nisko równoważni.

…pięta – palce – pięta – palce – pięta…ręce szeroko…palce – pięta – palce – pięta – palce…

Dobranoc.

TSM

Reklamy

5 uwag do wpisu “Obierki.

  1. Czytam. Byłam już w 2014. Teraz idę po kolei. Po każdym wpisie mogłabym postawić kropkę. Nie wiem jeszcze ile przede mną, oby wiele. No i chciałabym tak pisać!🙃

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s