TSM: tlen.

Przeczytałam Mewę zaraz, jak się pojawiła. Siedzi we mnie jakoś, nie że zadrą, ale jednak haczy mi koszulkę/sweter.

To takie straszliwie panidomowe. Celebruj chwilę dla ciebie. Weź, wchłoń tę kofeinę, mówią memy na fejsie, chociaż ciepła i w spokoju jest rzadsza niż jednorożec.

No żesz ni hu hu. Życie jest chwilą dla mnie.

Moje niespełna półtoraroczne dziecko posługuje się – poza onomatopejami – pięcioma słowami: mówi mama, baba, kaka [tata], bwo [woda]. Piątym rzeczownikiem jest kawa. Święto. Moment przerwy. Moje młode, kiedy słyszą ekspres, szukają klocków. Sama nigdy nie wpadłabym na to, że powinno to we mnie wywoływać wyrzuty sumienia.

Kiedy Pierwszy przyjechał ze szpitala do domu, nie mieliśmy wanienki. Stwierdziłam, że należy mi sie wycieczka i pojechałam po nią do IKEI. Pech chciał, że w międzyczasie zadzwoniła Wielka Matka; nie mogła uwierzyć, że zostawiłam dziecko.

– No ale z kim jest Pierwszy?!

– No jak to z kim? Z psem.

Do końca życia nie zapomnę tej sekundy przerażonego wahania w słuchawce.

Z zewnątrz nie widać, jak bardzo jestem żarłoczna. Ludzie mijający mnie codziennie na ulicy nie zdają sobie sprawy, że depczą moje tryliardowokilometrowej średnicy kółko. Zajmuję mnóstwo przestrzeni, nawet nie tyle sobą, ile dla mnie. Potrzebuję dużo w górę i jeszcze więcej wgłąb. Jestem dla siebie ważna.

To megalomania prawdopodobnie, ale wydaje mi się, że, jak każde duże drzewo, mimo wszystko wciąż produkuję więcej tlenu niż pochłaniam.

TSM

Reklamy

16 uwag do wpisu “TSM: tlen.

        • Jedyna mi dostępna – bardzo rzadko mam w sobie na tyle buńczuczności, żeby mówić „wiem”, szczególnie kiedy operuję na tkankach tak delikatnych, jak relacje międzyludzkie.

          Nie wiem kim jest pani M. i kim był Karol; jeśli powinnam, oświeć mnie proszę, jeśli podajesz jako przykład indywidualnej tragedii, nie do końca wiem, czego miałabym się z tego przykładu nauczyć.

          • Nauczyć ? może niczego, to zależy od Ciebie.
            Nie ma znaczenia czy znasz panią M. i jej przypadek, jest jednym z wielu, innych, anonimowych.
            Pisząc na internecie dajesz dostęp do pewnych informacji. Jedną z nich była ta o pozostawieniu dziecka bez opieki, bo musiałaś kupić wanienkę albo miałaś taką potrzebę . Odzewem były słowa czytelniczki, że ona postąpi tak samo.
            Oświecenie jeśli już tak pragniesz to nazywać.
            Pozostawienie dziecka, nawet tak małego bez opieki ( nie uznaję psa za opiekuna) jest wystawieniem go na bezpośrednie narażenie zdrowia i życia.
            Nie zawsze taka sytuacja będzie miała szczęśliwe zakończenie.
            Twój blog mogą przeczytać matki wszelakie, również takie, które uznają to za radosne i nowoczesne i warte zastosowania szerszego.
            Twój tekst jest jakby zachęceniem do wytyczenia własnej sfery wolności i obrony jej przed zakusami innych-zgoda, ale nie w sposób, który dla mnie jest nierozsądkiem, bo może zakończyć się jak w przypadku pani M

          • [NIE WIERZĘ.]

            Słoneczko. Moje. Drogie. Oraz inne Słoneczka, które właśnie szukają telefonu do opieki społecznej. Explicite.

            Podróż autobusem do IKEI i z powrotem łącznie z zakupami zajmuje mi jakieś trzy godziny. Zostawienie miesięcznego dziecka samego przez trzy godziny jest nie tylko bezpośrednim narażeniem jego zdrowia i życia, ale również oznaką kompletnego zaćmienia umysłowego, którego jako żywo u siebie nie obserwuję. Całe szczęście, człowiek, który spłodził Pierwszego, czasem poczuwa się do czegoś więcej niż poklepania go po plecach.
            Maci mojej, wychowanej w bądź co badź tradycyjnym modelu rodziny, połączenie tych dwóch faktów zajęło tak z pół sekundy. Na te pół sekundy naprawdę uwierzyła, że C. waruje przy łóżeczku, bo mąż po prostu nie przyszedł jej do głowy.
            Oficjalnie ogłaszam, że od dziś przestaję się z niej śmiać.

  1. Wyjdź ze swojej głowy i przeczytaj co napisałaś, z boku. Nie wspominasz o ojcu tylko o psie. Chyba, że tak nazywasz ojca dziecka.
    Nie czytam Twojej pisanki słoneczko, dotarłam jedynie w to konkretne miejsce, a niekoniecznie po nim jednym można dostrzec ten brak zaćmienia tak dla Ciebie oczywisty no i dla Twoich .

    • Co tam, napisze od razu i powtórką, bo również nie wierzę a powrotów nie planuję. Piszesz na internecie, otwartym tekstem, zakładasz więc czytanie przez mądrych i innych a ci drudzy mogą odczytać Twoje pisanie dosłownie i to mnie trochę zmartwiło.
      Nie ma znaczenia czy uważasz mój komentarz za jaja na serio czy ludową zagwostkę, mam to gdzieś.
      Skoro masz ambicje operować relacjami międzyludzkimi musisz wziąć pod uwagę wszystkie możliwości i tym bardziej hamować odpowiedzi typu: „słoneczko”, ” nie wierzę” „oświeć mnie”-sugerują lekceważenie.

      • Pax, Moja Droga, pax.

        „Słoneczko” powinnam pohamować, masz rację, i mówię to bez sarkazmu; nie dałam rady, mea culpa, człowiekiem jestem, przepraszam. W „oświeć mnie” nie było lekceważenia, serio zakładałam, że to mogła być jakaś głośna sprawa, o której nie mając pojęcia, pokazuję się z nienajlepszej strony i oświecenia wymagam. „Nie wierzę” było stwierdzeniem faktu.

        W ogóle jakoś źle zaczęłyśmy, ale przyznam, że wzięłaś mnie z zaskoczenia.

        W zasadzie rozumiem twoją intencję, ale nie da się zadowolić wszystkich, nie da się też za wszystkich myśleć, to utopia. Gdybym miała się przejmować tym, że jakiś dorosły człowiek przeczyta jakiś tekst TSM, nie zrozumie go i swoje niezrozumienie wcieli w życie, nie pisałabym bloga. Odpowiadam za swoje słowa, nie za czyjąś ich interpretację. Jestem matką Pierwszego i Drugiej, a nie całego świata, a i ich matką li tylko taką sobie.

        Pomijając całą moją pisaninę i ten konkretny tekst: serio znasz kogoś (nawet potencjalnie/przelotnie), kto mógłby odczytać ten akapit jako zachętę do zostawiania niemowlęcia samego w domu? Kto w ogóle pomyślałby, że niemowlę można zostawić samo w domu, żeby realizować się w IKEI? Bo mi się to w głowie nie mieści.

  2. Pingback: TST + TSM = krzesło | Taka Sobie Matka

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s