Poka cycki.

1.

Mamy po, ja wiem, szesnaście lat. Przejęta przyjaciółka relacjonuje mi opowieść dalszej znajomej, która przechodząc między osiedlami w biały dzień została wciągnięta w krzaki. Nie wyrywaj się, będzie mniej bolało, klasyka. Podniosła larum, ktoś był w zaparkowanym niedaleko samochodzie, wyszedł, miała szczęście. No, miała – komentuje ojciec koleżanki z przedniego siedzenia – ale po co to tak samemu chodzić po chaszczach.

2.

Autobus, siedzę, torba na kolanach, ręce na torbie. Ciepło. Dosiada się do mnie miły szarawy pan w podeszłym wieku, blisko, bo to jedno z tych siedzeń-półtora-miejsca. Po dwóch przystankach czuję coś jakby jego dłoń na udzie. Eee, mówię sobie, przypadek. Po chwili czuję ją smyrającą mnie po piersi. Drę mordę zupełnie niecenzuralnie, przesiada się jak gdyby nigdy nic.

3.

Ogródek piwny w centrum miasta, wcześnie jeszcze, pustawo. Czekam na znajomą, piwkuję. Bez pytania dosiada się do mnie codzienny żulik średniego sortu, mąż jakiejś żonie i ojciec jakimś dzieciom. Nudzi mi się, więc pitolimy o życiu, śmierci i srających gołębiach. Nie mam pojęcia, jakim sposobem nagle lądujemy na basenie – czy chodzę, bo on chodzi i może ja bym poszła z nim. Bo przecież nie bez kozery tak się tu wypinam ku niemu, on widzi przecież, że to specjalnie i żebym nie udawała. I że ładne te cycuszki, on by je chętnie w kostiumie. A może topless lubię, są takie specjalne środy.

4.

Tramwaj, stoję przy wyjściu, on też: nie tyle widzę, ile wyczuwam go z daleka. Jest młody, prymitywny, agresywny i rozbiegany. Obserwuje mnie. Kiedy zbiera się do wysiadania, oddycham z ulgą. Za wcześnie. W drzwiach składa dłoń w łódkę i łapie mnie za krocze: jak na złość jestem w sukience, czuję jego palce.

——————————————————————–

Bardzo irytuje mnie, kiedy z powszedniego, powszechnego ciulstwa robi się celebrycki problem. To oddala, rozmywa. Jak się pudel się obraża na Marylę, że syfu narobiła, to z jednej strony dobrze, bo faktycznie narobiła, z drugiej naturalna klikalność tego typu tematów aż za bardzo rzuca się w oczy. Teraz to nagle każda była molestowana. No pacz.

Oczywiście to wszystko powyżej to bzdury, nieprzyjemne otarcia. Tak naprawdę potencjalną ofiarą czułam się tylko raz, a facet, który mi wtedy zagrażał, nawet się do mnie nie zbliżył. O ile synek, który mnie zmacał w tatajce, był po prostu groźnym zwierzęciem, typem bezmyślnego nafuranego psa, który owszem, może porządnie pokąsać i zostawić blizny, ale prędzej czy później się wygoi, to tamten był Człowiekiem, Który Robi Krzywdę. Spokojnym, metodycznym, rozważnym. Wyłuskał mnie na przystanku, trzymał na smyczy przez 45 minut jazdy, wysiadł ze mną. Do dziś nie rozumiem, czemu odpuścił – może nie był głodny, może wystarczył mu mój strach, bo wiedział, że ja wiem. Jeśli poszedłby za mną, musiałabym zacząć biec.

Nie zmienia to faktu, że gdybym sięgnęła dalej, do historii niemoich, ale z pierwszej ręki, z najbliższego kręgu – żadne tam pato, bardzo przyzwoita średnia – pokazałabym Wam laski zgwałcone, z doświadczeniami pedofilskimi, dziewczyny, które chodzą do pracy w habicie, bo szef twierdzi, że on nic nie może poradzić, że ona ma takie feromony i tak na niego działa. I wiecie co? One sobie radzą. Żyją w sensie. Trochę, bo muszą, głównie, bo szkoda czasu na skurwysynów.

 

Zastanawiam się, jaka będzie Druga, co ją będzie ruszać, a co nie. Kiedy najlepiej nauczyć ją, że wszędzie i zawsze jakiemuś wszarzowi może wpaść do głowy, że może poklepać ją po tyłku i że to nie jej wina, że ten tyłek posiada. Jak wytłumaczyć, które „poka cycki!” jest zabawne, a które nie.

Jak zrobić, żeby jeden spleśniały owoc nie zepsuł jej nieziemskiej przyjemności zjedzenia całego wiadra czereśni.

TSM

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Poka cycki.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s