Plan.

Klikam, klikam i klikam w upalnej umysłowej degrengoladzie, przeklikowywuję pudla na wskroś, myli mi się już, czy to Krzysiu zaprzestał botoksu czy też matka z ojca narodzona od Kim właśnie zaczęła go używać. Na onet nie mam odwagi, na blożki nie mam siły, zostaje natemat. Dowiaduję się, że afer(k)a była, bo ktoś na plakacie obok faszyzm i fanatyzm postawił feminizm; jak dla mnie mógł i fafkulce, ale co tam, hajda, zobaczmy kto, zawszeć to trochę coś innego niż siedemnasty tajemny sposób na zrzucenie dwóch kilo w łikend. Dwudziestu.

Arcydzieło polskiego antyfeminizmu stworzyła była, jak się okazuje, Galeria Rusz. Inne prace literkowe podsuwają zaraz na głównej, przeglądam. Od razu wiem, że kolorki ładne, ale dogadać to my się nie dogadamy, bo moje życie to pełen treści bardzo tani kryminał, w którym chcę być jednocześnie wolna i bogata, a takiej opcji artyści nie przewidują. Nic to, nie zrażam się, jest milion stopni, a zrażanie się wymaga energii. Bóg milczy, bo boi się obrazić uczucia religijne, Nie znasz dnia ani godziny, nawet jeśli posiadasz najdroższy zegarek i temu podobne bon moty oraz ewidentny resentyment wobec polskiej interpunkcji (ja wiem, sztuka) sprawiają, że zamierzam jednak kończyć rekonesans, kiedy nagle moją nadtopioną nieco uwagę przykuwa taki obrazek:

plan

 

Przecieram oczy ze zdumienia. Ktoś poszedł po rozum do głowy. Ktoś ogarnął, ba!, ktoś to na billboardzie powiesił. Ale potem czytam opis i oddycham ze smutną ulgą – e, nie, wsio w pariadkie. Plan 6-letni, plan zajęć, plan zagospodarowania przestrzennego itp. – cała rzeczywistość podporządkowana jest jakimś planom. A co z indywidualną egzystencją – czy ją też można dokładnie zaplanować, wypunktować, uszeregować? I czy można żyć pełnią życia, dokładnie przestrzegając tego „uniwersalnego” planu? Na to pytanie znajdziemy odpowiedź na bilbordzie pt. „Plan” prezentowanym przy Szosie Chełmińskiej w Toruniu. – tłumaczy mi bowiem jak krowie na rowie torunmiasto.pl. I już wiem, że wszystko jest jednak na swoim miejscu.

No przecież, że przy tak ambitnym grafiku nie można pełnią życia. Już samo „zakochać się”. Tak porządnie, po bożemu, do zdartych do krwi warg, to nie da rady za często, bo się ląduje w Toszku. Trzeba uważać. A nie można, bo nie da się zakochiwać uważnie, tak jak nie da się skakać troszeczkę na główkę. A potem ten ślub, wyższa szkoła jazdy. No bo zakochać się w kimś tak, żeby chcieć go pochować? Żeby mu potem robić wokół grobu dziurki, jak pani Hania panu Władziowi, żeby mu duszno tam na dole nie było? Żeby wycierać mu usta dwadzieścia, a tyłek dziesięć lat, bo biedaczek Alzheimera złapał, a potem biadolić, że mógł sobie jeszcze pożyć? Absurd.

No i dzieci. Po co to komu, a jeśli już, to raczej w liczbie pojedynczej, planeta jest przeludniona, trzeba myśleć o przyszłych pokoleniach. Nie naszych, my się w pokolenia bez sexiskrótu nie bawimy. A, no i jak to mieć, przecież dzieci to nie przytulanki, ich się nie posiada, nie miętosi, nie rzeźbi z siebie. Posiada się opinię. Ewentualnie.

Pracować, phi. Dzisiaj się realizujemy. Spełniamy. To nie jest tak zero-jedynkowo, od-do, jak kiedyś. Nic nie musi być wykonane porządnie, bo niewiele jest wykonywane. O, za twoich czasów też tak było? No widzisz.

Emerytura. Kto rozsądny myśli o emeryturze? I tak jej nie będzie. Moje nie-dzieci spłodzą nie-wnuki, więc nie ma mowy o bawieniu. Co to, to nie, wyobrażasz mnie sobie pod jabłonką, na trawie, ganiającą w ukropie półnagie bachory?! Ja sobie siebie wyobrażam doskonale.

A potem umrę. Zmęczona jak diabli; ludzie, którzy żyli, muszą być zmęczeni. Najlepiej jak babcia znajomej, w drodze do toalety, między zupą a drugim. Trzymana pod rękę z jednej strony przez syna, z drugiej przez wnuczkę. Wiecie, jak dobrym trzeba być człowiekiem lub jak bardzo się pilnować, żeby przez osiemdziesiąt parę lat obrażać bliskich tylko na tyle, żeby w tej ostatniej drodze do kibla mieć podparcie z dwóch stron? Żeby na stole za tobą parowały ziemniaki i pachniało tak smacznie, że prawie żal było odchodzić? Koszmar, no serio koszmar.

Nie boję się wyzwań. Dobrze mi idzie. Jestem po ślubie, misterne blizny po zakochaniach zdobią mi uda, nadgarstki i pamięć, dwa młode pasożytują już na moim mleku i cierpliwości. Wiem, że jeszcze sporo przede mną. Moja indywidualna egzystencja piszczy cienko. Moja żądza poznania świata i najnowszych trendów w urządzaniu chatki na pustkowiu ma założoną uzdę. Słońce wschodzi i zachodzi nad górami prania. Tak ma być teraz, to się zmieni. Będę pracować, przejdę na emeryturę i umrę. Nie dlatego, że tak zakłada czyjś – mój, społeczeństwa czy panboczka – plan. Dlatego, że musi być ruch w interesie.

Zrozumiałam to niedawno: z wielu lekcji, których udzieliła mi w życiu (bardzo często na opak, pokazując, czego nie robić) Wielka Matka, ta jest zdecydowanie najistotniejsza. Trzeba się stale naprawdę przepoczwarzać, pęcznieć, odhaczać, zmieniać, odpuszczać i witać, ciągle trzeba się stawać. Bardzo trudno jest robić to dobrze; to niesamowicie męczące, potwornie powtarzalne i nudne, fundamentalnie ważne – cała ta paskudna

galeria_rusz-bilbo-patologia

 

TSM

Reklamy

5 uwag do wpisu “Plan.

  1. Plan być musi, jak tak bez planu? Zobacz tylko dwa punkty Ci zostały, ciesz się 🙂
    Plany są głównie po to, żeby je modyfikować. Jak się go ma, to daje on złudne poczucie bezpieczeństwa. Plan się zawsze rypnie. Wiem bo zawsze go mam i zawsze muszę wymyślać plan B.

    Ale co bardzo ważne (nie mówi nikomu)…mam też plan na wypadek apokalipsy Zombie, Także tego, jak coś to wiesz gdzie się udać.

  2. „Wiecie, jak dobrym trzeba być człowiekiem lub jak bardzo się pilnować, żeby przez osiemdziesiąt parę lat obrażać bliskich tylko na tyle, żeby w tej ostatniej drodze do kibla mieć podparcie z dwóch stron?” – genialne, fantastyczne, doskonałe. Nie umiem jednym słowem.

  3. A ja ich będę bronił – bo niby powinienem się obrażać o „KATolika” chociażby, ale to nadal kilka poziomów wyżej niż to co jest w galeriach. Powiedz, napisałabyś notkę o neoplastycyzmie? Bo ja chyba nie. A o nich – bez większego problemu 🙂

  4. Pingback: Tekst roku. | Taka Sobie Matka

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s