Ból.

W całych moich niemal trzydziestu latach wzlotów i upadków mogę wskazać tylko trzy momenty, których naprawdę żałuję. W sensie: które chciałabym, żeby się odstały, potoczyły inaczej. Co ciekawe, ich anulowanie kompletnie nic by nie zmieniło w ogólnym obrazie rzeczy.

Za pierwszym razem miałam osiem lat i jechałam z rodzicami na stypę po babci ze strony Starego Ojca. Widywaliśmy się rzadko, ale była ciepła i miękka i spokojna jak nikt u mnie i nauczyła mnie grać w szachy. Kochałam ją. Bardzo płakałam na pogrzebie. W aucie trochę ochłonęłam i ni tego ni z owego zrobiło mi się wstyd przed starszymi kuzynkami za to zapuchnięcie moje, za te smarki wszędzie, za to zanoszenie się dziecinne i niekontrolowane. Rzuciłam nonszalancko w powietrze, że nie wiem w sumie, dlaczego tak płakałam. Niewyhamowane w porę spojrzenie w lusterku wstecznym nauczyło mnie, że są rzeczy głupie i głupsze oraz że raz wypowiedzianym zdaniem można się dławić do końca życia.

Za drugim razem powinnam była pójść na rozdanie świadectw maturalnych Młodego. Olać nie tylko tamte idiotyczne zajęcia, olać cały semestr, powtarzać rok, ale pójść.

Za trzecim razem ćwiczyłam Pierwszego, a Stary Ojciec rzegotał mi nad uchem bez sensu i bez specjalnego przekonania: z Vojty mieliśmy coś w rodzaju mimochodnych przedstawień dla całej będącej na miejscu lub przejazdem rodziny, co nie dziwi, biorąc pod uwagę, że absurdalne wyginanie niemowlęcia pod dyktando zegarka jest czymś między pokazem kuglarskim a prestidigitatorstwem, w każdym razie ma w sobie coś z jarmarku, trudno się nie gapić. Mały jak na złość darł się mniej niż zwykle, więc nie mogłam udawać, że nie słyszę, że przesadzamy, że zapiszemy go na basen i wszystko będzie dobrze, że po co tak męczymy to biedne dziecko. Nihil novi, wyparcie, a może według niego jakaś forma wsparcia nawet. Coś we mnie pękło. Powinnam była oddać synka TST, wyprosić Wielką Matkę i resztę i zwyzywać go jak burą sukę. Nie dlatego, że tak mnie wtedy obraził czy że powiedział coś tak nieodwracalnie karygodnego – dlatego, że do dziś tamto popołudnie siedzi to we mnie zadrą, otorbioną drzazgą. A wciśnięte teraz przed schabowym no, dobra ta zupa, a pamiętasz, jak kiedyś w sypialni… byłoby krzywdzące i bezcelowe.

Nie wiem, dlaczego tak mnie to ruszyło. W poczekalni u rehabilitanta, na forach rodziców, w komentarzach było tego od początku na kopy: ja bym tak swojemu dziecku nie mogła, mój mąż nie może znieść, tortury. No, ja też bym chciała, żeby dało się inaczej. Milion razy zastanawiałam się, czy może rzeczywiście nie wystarczą okłady, nie wiem, z miodu, przecież tak ładnie się śmieje. Jaki kręgosłup, kręgosłup sręgosłup. Może ja po prostu sadystyczne instynkty mam, może to mnie trzeba leczyć. Oczywiście, że usiądzie.

Gówno.

Pisałam już na fejsie o tych łzach jak grochy, które wylewa nad moimi dziećmi pielęgniarka od szczepień, bo jakżesz można z własnej woli maleństwa trzy razy kłuć. Zuzka ostatnio usłyszała, że naraża dziecko na ból, bo chciała gorączkującej córce rozmaz zrobić dla pewności, najprostsze badanie, ale o jezu jezu bobasek będzie płakał. Kiedy podałam babce zlecenie – prywatne – na poziom żelaza, spojrzała z przerażeniem na mnie, na Pierwszego i upewniła się szeptem, czy to konieczne, bo to przecież trzeba z żyły. Eeeee, nie, dla rozrywki robię.

Ale dobrze, oszczędzajcie moim dzieciom cierpienie. A nuż wam się uda i będą go miały mnóstwo na potem.

TSM

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Ból.

  1. Jak przeczytałam tytuł, to już wiedziałam o czym będzie. Wiesz, może ja nie powinnam tak publicznie, przy wszystkich, tak nie w cztery oczy…rozumiesz…ale ja chyba jestem psychofanką, pałającą gorącym uczuciem do Ciebie ❤

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s