Jak fb uczył mnie moresu i kilka innych historii.

Szukałam sobie ilustracji do tego, co nie zdążyłam, albo do czego inni chcieli zdążyć, a nie wiedzą. Wylogowałam się na chwilę z fejsa.

I nie mogłam zalogować się z powrotem.

Od początku fejsbukowi bardzo nie podobało się, że nie dałam mu mojego numeru telefonu, prosił o niego średnio raz w tygodniu, mniej lub bardziej zza węgła. W końcu się zdenerwował i powiedział swoim stanowczym, niebieskim oczkiem, że albo numer, albo się więcej nie zobaczymy. Nie zaloguje mnie w sensie. Nie da usunąć konta. Ba. On mnie unicestwi. Ewaporuje komentarze w dyskusji, w której wypruwałam żyły, bo akurat było warto bardziej niż zwykle. Moim znajomym z netu zakomunikuje, że nie mają prawa się ze mną kontaktować. Nie będzie mnie, jakbym nigdy nie istniała, nie poświęciła tych n minut. Zniknie mnie. Co ci zależy, podaj ten numer.

Nie zależy w sumie. Jako że zawsze dyktuję prywatną komórkę nowym studentom na początku roku, ma go (lub miało) ze dwa tysiące ludzi; nie sądzę, żeby Zuckerberg dzwonił do mnie chętniej niż oni. Żaden ze mnie haker przestworzy, zdaję sobie sprawę, że szalenie łatwo połączyć kropki, że całe to moje czajenie się jest psu na budę, że pewnie jest gdzieś nawet, jaki mam numer buta. Kij mnie to.

Ale ja nie chcę, nie godzę się. Nie rozumiem, dlaczego miałabym. Choć pewnie podanie tego numeru, który i tak wszyscy znają, byłoby dojrzalsze niż kupienie startera za 5 zeta. „Teraz ten numer jest powiązany z twoim kontem facebook”. Ja nie mam konta fejsbuk, stary, serio, nie założyłam, przepraszam. Społeczności buduję na piwie, lubię czuć zapach ludzi, z którymi rozmawiam. Tu tylko piszę, wiesz, sprzedaję mądrości za dychę takie. Ale nie gniewaj się, przecież widzisz, ustąpiłam, podkuliłam ogon, zjedz sobie to sześćsetcośtam, ma ważność rok ponoć.

Dziecinne, nie?

***

Podpity pan w spożywczym topornie mnie podrywa; już wtedy czuję, ze jest zbyt młody. Kiedy wychodzimy, a on dalej mówi, jeży mi się skóra na karku. Stoimy naprzeciw siebie, pluje we mnie jadowitym „i co, myślisz, że jak masz okulary, to jesteś mądrzejsza ode mnie, co?”. Bezradność tylko go nakręca; widzę, jak w myślach daje mi nauczkę. Milcząc głaszczę za uchem mojego nieufnego psa o wyglądzie bandyty.

***

W poczekalni u lekarza przeglądam opiniotwórczą prasę. Na pięknych zdjęciach Gisele Bundchen opowiada o swojej smykałce do interesów, Kinga Rusin natchnionym wzrokiem cudem uchwyconym w kadrze ilustruje własną przemianę duchową, Andrzej Pasieczny wydmuchuje dym, a Hilary Clinton, mimo swoich 67 lat, kandyduje z wdziękiem. Wśród tej śmietanki Jerzy Pilch – trzeźwo – konstatuje: „Nie zdarzyło mi się, żeby jakiś felieton powstał na lufie, może poza jednym, który na gazie podyktowałem. Jak piłem, to nie pisałem – gorzała siadała mi na warsztat. Zauważyłem też, że Polacy przy alkoholu dopierdalają władzy. Czesi zaś przy kielichu opowiadają historie, dlatego oni mają Hrabala, a my poezję stanu wojennego”.

Obracam sobie w palcach to ” dopierdalają” na kredowym papierze, na odwrocie reklamy nowej kolekcji Kruka. Oglądam je jak pierścionek.

———————————–

Niepokoi mnie nieuchwytny flow, który łączy moje instynktowne reakcje na zderzenia powyżej. Ostatnio mniej skondensowana się czuję, muszę się skroplić, skupić, dla własnego dobra. Pojechać na wakacje. Napisać ten doktorat. Oblec się na nowo w moją dziurawawą strefę komfortu. Mniej pytać po co.

Nie żebym się żegnała czy coś. Ale na bank będzie mnie tu mniej czas jakiś. A może nie. Zaglądajcie w każdym razie, na fejsa też, póki nie każe mi zeskanować dowodu. Gdzie indziej też zaglądajcie.

Do zo.

TSM

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Jak fb uczył mnie moresu i kilka innych historii.

  1. Chciałam się przywitać, bo trafiłam tutaj dzisiaj przez kompletny przypadek 🙂 Zadowolona, że sobie coś fajnego i świeżego poczytam, właśnie się dowiaduję, że robisz sobie przerwę… Ale tak widać musi być, zmęczenie materiału dopada każdego i rozumiem to doskonale. W międzyczasie będę nadrabiać stare artykuły.
    Pozdrawiam serdecznie! 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s