Co z tą Polską?

Na ostatnie wybory szłam z pieśnią na ustach. Na te pójdę z obowiązku, choć uważam, że niewiele zmienią – zmiana jest konieczna gdzie indziej. Przeklejam status z fejsa, bo mnie to jakoś uwiera; kurwy nie zmieniam gwoli prawdy historycznej, chociaż tu nie klnę.

Podróże komunikacją miejską w zestawie matka, trzylatek i wózek nie należą do najłatwiejszych, nawet mimo tego, że Pierwszy jest hipergrzeczny, Druga unieruchomiona, a ja mam wprawę.

Wyborowo jest. Tuż obok nas dwaj zażywni panowie koło sześćdziesiątki rozprawiają z werwą o ludziach, co pracy nie mają, o rządzie Tuska, co kradnie, o bankach światowych (chyba też powinno być wielką literą), co wszystko w rękach trzymają, o nielicznych, co im się dobrze żyje, wiadomo dlaczego. Klepią się i dotykają jeden przez drugiego w jakimś opętanym tańcu samoutwierdzenia, odmieniając kraj przez wszystkie przypadki.

Skup się, perło parentingu, przystanek. Wstawaj synku, tu jest rurka, trzymaj się. Jak podjedzie dobrze, Pierwszego pod pachę, jak nie podjedzie dobrze, Pierwszy zostanie w drzwiach, Druga, potem się wyjmie, tylko żeby nie polazł. Hamulec, nie, hamulec po zakręcie dopiero. Steady ready.

Hamulec się zaciął, trzeba ręcznie. Kiedy się nad nim pochylam, autobusiarz z ułańską fantazją zajeżdża na pełnej piździe w zatoczkę, nie zdążam, Pierwszy leży wśród chrupek kukurydzianych wylecianych z wózka, sztuk całe szczęście ostatnie trzy. Do chodnika dokładnie tyle, że ani go dosięgnę, ani zejdę na ulicę, trzeba zostawić małego na dłużej. Wdech.

Z rzędu za przyglądającymi się z życzliwym zaciekawieniem całej pewnie dosyć malowniczej scenie panami wstaje z niejakim trudem przysuszona babinka, podchodzi. Przytrzymuje Pierwszego, stając w drzwiach, żeby kierowca czasem ich nie zamknął, kiedy przenoszę Drugą. Uśmiecha się, daje znak, że ogarnie chrupki.

– Pan powie, co to za Polska? Co to za Polska?

Twoja, brzuchaty dziadu. Twoja, do kurwy nędzy, zrozum to wreszcie.

TSM

Reklamy

16 uwag do wpisu “Co z tą Polską?

    • To z tego, że jak nasza, to nie rzucaj peta na ulicę, bo w domu się nie śmieci.

      Nie zrozum mnie źle, to nie tak, że mnie do reszty potrzepało i wydaje mi się, że jak się zaczniemy uśmiechać, to nagle wzrosną pensje i skrócą się kolejki. Specjalnie podlinkowałam tamten post, żeby nie było, że tylko pszczółki i kwiatki i co nas to obchodzi. Powinno. Ale prawda jest taka, że większość mojego codziennego dobrostanu kompletnie nie zależy od obecnie nam panującej władzy – zależy natomiast żywotnie od tego, czy pan Mietek odśnieży te niczyje pół metra chodnika między „jego” a „sąsiada”, czy nie.

      • „To z tego, że jak nasza, to nie rzucaj peta na ulicę, bo w domu się nie śmieci.”
        A w czyimś innym domu się śmieci? Wydaje mi się, że nawet jeśli wchodzę do domu wroga to nie będę się zniżał do jego poziomu.
        I o to zresztą chodzi – dopóki panująca nam władza będzie przeszkadzać budowaniu „małych społeczeństw” dopóty nie będzie dobrze.

        • Ty nie będziesz śmiecił, ja nie będę, ale pan Władziu zwykle jednak bardziej dba o swoje, nie ma się co obrażać na rzeczywistość.

          Żadna władza nie przeszkadzała panom z autobusu ruszyć dupy i zbudować ze mną lokalnej komórki społecznej. Żadna. Zresztą nie wyobrażam sobie, jak mogłaby, nawet gdyby chciała. Zły system to jest hiperwygodna wymówka dla mentalnego lenistwa, dla niechęci do spojrzenia poza własną dupę.

          • Ależ oczywiście, że przeszkadzała. Władza, która hodowała wśród ludzi donosicieli.
            „Sąsiad – owszem, wypić można.
            Lecz to sąsiad, brat – to brat.
            Jak świat światem do ostrożnych.
            Zwykł należeć i uśmiechać się ten świat!”
            To homo sovieticus. I on przekaże tę swoją chusteczkową mentalność do następnego pokolenia i do jeszcze następnego.
            Tak samo jest ze śmieciami. Nie ma własności prywatnej? No to nie ma żadnej. Nie zmusisz ludzi do patrzenia poza własną dupę dopóki nie wykorzenisz im z głowy „za komuny było lepiej”. A nie zanosi się na to.

          • Aaaaaa, o homo sovieticus ci chodziło, to jasne, że jasne 🙂

            Zmyliłeś mnie czasem, bo pisałeś: „dopóki panująca nam władza będzie przeszkadzać budowaniu „małych społeczeństw” dopóty nie będzie dobrze.” A jako żywo, wydaje mi się, że nowoustrojowa obecnie i wcześniej nam panująca miała małe społeczeństwa w… poważaniu, im na zdrowie

          • Z obecnie panującą to jest jeszcze inna sprawa i chyba zrobiłem tu dziwny skrót myślowy. Ale czytałem niedawno „Mniej” M. Sapały. Książka niby o konsumpcjonizmie, ale też o małych społecznościach. I o tym jak cholernie ciężko przedrzeć się z jakąś inicjatywą społeczną przez sieć urzędniczo-biurokracyjną. Niestety :/

          • Jak już ktoś do machiny urzędniczej dojdzie, to ja mu pogratuluję…
            Chcieliśmy kiedyś sąsiedzkim sumptem kawałek nieużytków skosić, bramki postawić, nawet na dziko, żeby dzieciaki miały gdzie w piłkę kopać. Pierwsze reakcje rodziców – a co będzie, jak wpadnie w dołek i nogę złamie? Kto za to będzie odpowiadał? A co, jak nas pozwą? Błędne koło trochę.

  1. No cóż, ja równiez idę na wybory z obowiązku, bo nie wydaje mi się, żeby okaząło się, że w ogóle cokolwiek się zmieni. Oczywiście, wrzucę do urny głos, zaznaczę nazwisko. Ale wiem, że to nic nie da, bo masz rację, że zmiana powinna sie odbyć gdzie indziej. W ogóle najlepiej by było zacząc od prania mózgu wszystkich niemalże obywateli.

  2. Hej 🙂 Mam do Ciebie pytanie, mianowicie brzmi ono nastepujaco, czy są może jeszcze jakieś miejsca w internecie, gdzie można czytac Twoje teksty? Niekoniecznie takie blogowe, po prostu masz duzy talent do pisania, no i szczerze mysle, ze cokolwiek by nie powstało spod Twojego pióra, z cala pewnoscia byloby wartosciowe 🙂

  3. Już dawno straciłam nadzieję, że to zrozumieją.
    Ich psy obsrają, ich synowie obszczają, ich baby obgadają, oni sami napsują, nakradną i będą po wsze czasy narzekać, ale dupy (i brzucha) nie ruszą, żeby gówno ze swojego trawnika podnieść i do kosza wrzucić.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s