Sobota.

To musiało być rok temu. Zastanawialiśmy się luźno w szerszym gronie rodzinnym, kto z naszej strony pójdzie jajka święcić, czy w ogóle, czy z Pierwszym, gdzie, etc. Nagle, tonem nibyniezaczepnym, nibyniedumnymzsiebie, ale przecież, ktoś rzucił niedbale:

– I co, będziecie dziecku to suche truchło na krzyżu pokazywać?

Uśmiechnęłam się z rozczuleniem, bo zawsze lubię, kiedy z dorosłych ludzi wychodzi pedałówa. Pamiętam, że ci, co chcieli uchodzić za najbardziej młodopolskich, wiecznie i do upadłego się ruchali, bo kochać się było naiwnie i kołtuńsko. Fascynowało mnie, że taka niewiarygodnie tania tektura może być tak chwytliwa.

Potem zrobiło mi się jednak trochę przykro. Zastanawiałam się, czy może nie wyjaśnić, że z leksza głupio z taką szabelką wyskakiwać na szereg ludzkich euforii i gehenn, na złożone przy każdym takim przydrożnym truchle przyrzeczenia poprawy, obietnice, zdławione targi z losem, na w zaciszu domowym pod minitruchłem zaciskane do iskier powieki, na żarliwość, miłość, złorzeczenie, przeulgę czyjąś, czyjąkolwiek. Że odrobinę nie przystoi; nie żebym otaczała szczególnym szacunkiem pięć świętych ran chrystusowych, ale owszem, szanuję morze pokładanych w nich nadziei. Często tych ostatnich, rozpaczliwych.

Dałam spokój.

Czasem, zdarza się, przychodzą do mnie tacy, nawet grzeczni, mili. Pokazują na moją prawą nogę, tę ze słabszą kostką i blizną po gwoździu co wystawał z pomostu, tę którą kładę na biodrze mężczyznom, z którymi sypiam. Przekonują, że to proteza. Konstrukt myślowy, mówią, tu śrubka, tam zawias, widzisz, tak tym ruszasz, tu i tu się zgina, ale tylko dotąd. Tłumaczą, że świetnie dałabym sobie radę bez niej, że tylko wydaje mi się, że jest mi do czegokolwiek potrzebna, że czas się uwolnić i NAPRAWDĘ pobiec. Na jednej. To ciekawe, odpowiadam zawsze, zgodnie zresztą z tym, co myślę, bo umiem docenić piękno spójnych abstrakcyjnych koncepcji. A potem rozstajemy się, ja oczywiście nadal obunożna, bo deliberowanie deliberowaniem, a tu ciepło, krew, puls, ból, drętwienie, ścięgna, zakwasy, mięśnie, gęsia skórka.

Myślę, że równie dużo sensu miałoby moje nakłanianie ich, żeby uwierzyli, że sami mają drugą, tylko jej nie widzą. Nie czuję takiej potrzeby. Co za różnica, jaki mamy rytm kroków, skoro i tak w gruncie rzeczy istotnie jest tylko, żeby mieć jakąś tam radość ze spaceru i nie zadeptać nikogo po drodze?

TSM

Reklamy

12 uwag do wpisu “Sobota.

  1. „Człowiek nie może sobie wybrać, w co będzie wierzył” mówię od czasu w różnych okolicznościach, odnośnie rzeczy religijnych i całkiem przyziemnych. Ta prosta prawda dla niektórych jest szokująca. Warto ją sobie uświadomić.

  2. „i nie zadeptać nikogo po drodze” – jak zawsze nic dodać.
    Tylko czemu tak krótko, żal taki zawsze przy ostatnim zdaniu.
    Uwielbiam Cię od samego początku, aż nie wytrzymałam i w końcu piszę, żebyś wiedziała 🙂

  3. tak czy inaczej jestem pod wrażeniem słownictwa. truchło uchodzi za element języka dawnej inteligencji, inteligencji z wartościami, niezachwianymi zasadami i „wiarą” w religijną autonomię

  4. „Tłumaczą, że świetnie dałabym sobie radę bez niej, że tylko wydaje mi się, że jest mi do czegokolwiek potrzebna, że czas się uwolnić i NAPRAWDĘ pobiec. Na jednej.”

    Oscar Pistorus jest dowodem, że w ogóle bez nóg można biegać nawet szybciej 😉

  5. Pingback: Tekst roku. | Taka Sobie Matka

  6. Pingback: Dzień Bardzo Ciemnej Nocy. | Taka Sobie Matka

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s