Zakładnicy ścierki.

To nawet nie musi być ścierka w sumie, choć z nią najczęściej chodzą. Łażą. Snują się z kąta w kąt, pochłonięci milionem pozornie przydatnych czynności. Przydatnie pozornych pochłonięć.

Przecierają, przystawiają, ustawiają, przesuwają. Zawsze po troszku, po troszeczku, po dwa. Wypiorą jeden sweter, rozwieszą trzy pary majtek, wrócą do pralki, nastawić pół ręcznika na tryb krótki. Bo to oszczędność, czasu i proszku. Życia nie, życie się idealnie rozmienia na drobne.

Wbrew pozorom odróżnienie ich od urodzonych pedantów oraz tych, którzy po prostu potrzebują porządku w szufladach, żeby sobie poukładać w głowie, jest banalnie proste. Ich wysiłki nigdy nie przynoszą wymiernych rezultatów. Wiecznie toną w do połowy wyprasowanym praniu, wszelkie dostępne im płaskie powierzchnie zajęte są przez rzeczy gotowe – od tygodni gotowe – do schowania. Wyniosą jeden z dwóch koszy, bo w międzyczasie napatoczy im się firanka do powieszenia, którą zostawią po drodze, bo przecież mieli umyć ten garnek, który leżał obok cebuli, o czosnek jeszcze trzeba kupić, zaraz wrócą. Wracają po obiegnięciu połowy świata, bez czosnku, ale za to z rzeczami z pralni, cholera, mieli oddać sukienkę, no trudno.

Z boku ma się wrażenie, że to przyrosło im do ręki, ta szmatka, ta chusteczka, ten garnek. Kiedy się im bliżej przyjrzeć, to oni się jej trzymają, kurczowo, do zbielenia paznokci. Pomaga im się poruszać w wydeptanych latami korytarzach, zza których ścian nie widać już zewnętrznego świata. Polerują sobie i przecierają tę drogę do jutra, do nieba, do trumny bez większego przekonania o dziejowej misji. Mimochodem. Dzień za dniem, miesiąc za miesiącem. Równiutko i zwykle nie dalej niż w zasięgu ramienia.

Gdyby Wam kiedyś przyszła ochota zobaczyć, jak wygląda z bliska głęboka, nierozumiejąca panika, złapcie ich za to ciepłe przecież, żyjące, pulsujące ramię i każcie się rozejrzeć.

TSM

Reklamy

8 uwag do wpisu “Zakładnicy ścierki.

  1. W mojej głowie nie do zniesienia. Na samą myśl, na samo czytanie o niedokończonym czuję niepokój. Chyba jednak coś niedokończone we mnie. Fobie, fobiczki, nerwice. Kiedyś nie mogłam znieść jak butelka była otwarta. ten korek lezący obok..Takie to otwarte, nie zamknięte. Wołające do mnie- zakręć! Już lepiej. Patrzę, nie muszę natychmiast. Przeciągam się sama, czekam aż osiągnie swój poziom. Teraz muszę zamykać szuflady, szafy, drzwi sprawdzam 5 razy. Czy aby zamknięte?Tak, zamknięte. Ale, ale jeszcze raz sprawdzę. Każdy szampon, pasta do zębów, żaluzja. Nie może być tak, tak połowicznie.

    Nie wiem co lepsze.

  2. Chylę wręcz czoła przed takim talentem. Jestes mistrzem w pisaniu, naprawdę odnajdujesz się w pisaniu jak przysłowiowa ryba w wodzie 🙂 Masz talent, tego nie można Ci zaprzeczyc, tylko niektore Twoje wpisy, czyta się je oczywiscie swietnie, lecz krótko 🙂 A może to lepiej, nie wiem, jednak dziekuje Ci za to co robisz 🙂

  3. . – to jest kropka zachwytu.
    Ale powiedz, że przyrośnięcie do ścierki nie zdarza się przed 60? Dla mnie to obraz zagubionych staruszków, którym życie tak się właśnie wymyka.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s