(Nie) szczep! Ściąga dla początkujących.

Nie ma chyba bardziej jałowej pyskówki w internetach niż ta o szczepionkach. Rośnie toto jak perz, nie daje się wyplenić, wychodzi coraz to z innego kąta, atakuje mnie zdjęciami smutnych dzieci, pyta retorycznie o los moich potomków z nieodłącznymi wykrzyknikami na końcu. Temat przyciąga oszołomów i tych przekonanych o swojej najmojszej racji, jedni i drudzy są zabawni naprawdę tylko przez chwilę. Nie lubię, jak się ludzie opluwają, ani dla sportu, ani za sprawę, szczególnie, kiedy uważam, że sprawa w sumie nie ich. Poza tym to nudne. Potwornie. Wiecznie, wiecznie to samo.

ARGUMENTY ZWOLENNIKÓW SZCZEPIEŃ

(1) Moi rodzice mnie szczepili [moja babcia dawała dzieciom mleczko makowe na uspokojenie, cholera, że też moja matka nie poszła w jej ślady]

(2) Nie, no co innego na te nowomodne choroby (zwykle pneumokoki), ale na te stare, poważne (zwykle polio) szczepić trzeba [wariacja powyższego. Kij z tym, że dzikiego polio nie było w Polszy od 1984 – co nie znaczy, że go w ogóle nie było, co jakiś czas notuje się polio poszczepienne – a na pneumokokowe zapalenie opon mózgowych i związane z nim porażenia cierpią dzieci w każdym większym szpitalu]

(3) Nie szczepiąc, narażasz na choroby biedne, chore dzieci [bardzo współczuję matkom chorych dzieci. Mam jedno w domu. Nigdy nie przyszłoby mi do głowy obarczać odpowiedzialnością za jego zdrowie pani Grażynki ze sklepu]

(4) Nie szczepią domorośli specjaliści, którzy w domu bawią się w lekarza, zamiast zaufać profesjonalistom [jak masz profesjonalistę, to świetnie; moja pani z przychodni na przykład jedną lekką ręką szczepi, drugą przepisuje ośmiomiesięcznemu dziecku leki homeopatyczne na zapalenie oskrzeli – więc ja jej te ręce trzymam z daleka]

(5) Statystycznie lepiej jest dziecko zaszczepić [święta prawda. Statystycznie ponoć 5% populacji jest homoseksualna. Co mi to mówi o przyszłej orientacji konkretnie Pierwszego czy Drugiej? No, że mogą być gejem/lesbijką. Albo nie.]

(6) Istnieje coś takiego jak odpowiedzialność stadna [owszem. Odpowiadam za moje stado]

ARGUMENTY PRZECIWNIKÓW SZCZEPIEŃ

(7) Chemia w szczepionkach wywołuje alergie, cukrzycę, raka i siedem plag egipskich [pewnie tak, zaraz po chemii w żarciu, w detergentach, w nawozach, w barwnikach ubrań…]

(8) Spadek zapadalności na choroby i ich śmiertelności nie wynika z masowych szczepień, tylko z polepszenia się standardów życia, dostępu do bieżącej wody i wykształcenia nawyków higienicznych [pełna zgoda – żeby wiedzieć, że mydło gra zbawienną rolę w medycynie, wystarczy Thorwalda poczytać. Ale szczepionki też trochę miały swój udział. Taki ciut ciut malutki, tego]

(9) Koncerny zarabiają miliony na szczepieniach [jak i na ibuprofenie. I ja im tę moją część miliona chętnie płacę, choć wiem, że trochę mnie trują. Bo ja po prostu nie znoszę, jak boli mnie głowa]

(10) Pediatrzy nie szczepią swoich dzieci [a Polacy kradną auta. Zenek Kotlarz na przykład. I Hanka Trzeciakówka, chociaż jej za rękę nie złapali]

(11) Szczepionki dają odporność tylko na kilka lat, potem się gorzej przechodzi chorobę [ale też rzadziej na nią zapada. A poziom przeciwciał trzeba by badać co jakiś czas, bo każdemu inaczej wychodzi – ja mam, jakbym się szczepiła wczoraj, mój brat może ich nie mieć wcale]

(12) Bill Gates chce wytruć między innymi przy pomocy szczepionek 9/10 populacji przeludnionej Ziemi, żeby zrobić miejsce dla establishmentu [to jak z Reptilianami – może i prawda, dziwniejsze rzeczy bierę na klatę. Tylko jeśli taki spisek istnieje, to i tak mnie dopadną, za wąskam w barach]

ARGUMENTY WSPÓLNE

(13) Jestem (nie) zaszczepiony i jestem zdrowy, nigdy nie chorowałem [świetnie, cieszę się twoim szczęściem. Ja ze swej strony bardzo lubię pomidorową]

(14) Moje dziecko przechodziło rota – to lekka biegunka i podwyższona temperatura/to kilkudniowy pobyt w szpitalu i odparzenia do krwi // moje dziecko było szczepione na rota i nic mu nie było/gorączkował i heftał od samej szczepionki [ja po mizerii popitej wodą gazowaną czuję się jak młody bóg, moja kuzynka nie schodzi przez dobę z sedesu. Wniosek: należy nakazać/zakazać popijania mizerii wodą gazowaną]

(15) Każde dziecko dostaje NOP, tylko nikt o tym nie mówi / NOP-y to wymysł, dzieci po szczepionce najwyżej bąbelka mogą dostać, wielkie mecyje [nie]

(16) Wakefield i autyzm po mmr [cóż za przedni przykład nieodczytywalnego już palimpsestu!]

(17) Jesteś debilem, sczeźnij!

—————————————

Można oczywiście rozszerzyć listę w dowolną stronę. Żeby było jasne, bo zacietrzewienie zwykle zaciemnia obraz: tak, to w nawiasach to w większości sarkazm. Nie, nie mam zamiaru podejść do sprawy poważnie ani podejmować dyskusji (to jakby ktoś chciał mi w komentarzach wykazać, że głupia jestem i mam wszy). Jak Radomska uważam, że jeśli chodzi o moje konkretne dziecko, a nie statystycznego małego Kowalskiego, prawda o szczepionkach nie istnieje. To po co to wszystko spisałam? Dla świeżynek w temacie, żeby otwartych drzwi nie wyważały i musiały się choć trochę wysilić. No i do gry w bingo. Stąd liczby. Robi się tak: przygotowujesz kwadratowe kartoniki do gry z numerkami w losowej konfiguracji, rozdajesz je przypadkowym znajomym w poczekalni u dentysty, otwieracie na chybił trafił jakiś artykuł o szczepionkach, zjeżdżacie do komentarzy i po kolei zaznaczacie, co się trafia. Kto szybciej skreśli cały rządek, wygrywa. Zwykle nie dojdziecie nawet do połowy, gwarantuję. Dodatkowy bonus przyznaje się za skreślenie rządka z Argumentem Ostatecznym (nr 17).

A tak poważnie, to ja, wiecie, ogólnie nic nie mam. Niezaprzeczalnie dobrze jest czasem dać ujście, poprzerzucać się, poszturchać jak w pedałówie, pokrzyczeć a bo ty bardziej, poczuć się mądrzejszym od rzeszy idiotów, odreagować zły dzień w pracy. Dla zdrowotności dobrze, dla turgoru, dla rumieńca. Problem pojawia się, kiedy zapominamy, gdzie kończą się internety, a zaczyna życie. Albo kiedy ktoś nie zczaja, że internety w ogóle się gdzieś kończą. Że do namacalnej tragedii przedszkolne burdy nie pasują.

Umiera komuś półtoraroczne dziecko. I jakoś mi tak serio smutno, że ludzie, których uważałam za rozsądnych (o ile można w ogóle wnioskować cokolwiek o człowieku z sieci), a oni siebie sami najwyraźniej za oświeconych, podają sobie na fejsiku tego gorącego niusa z komentarzem (tu cytat, plus kilka o podobnym wydźwięku) „Darwin się cieszy”. Rili? N O S Z  R I L I?? Może ja powtórzę: komuś umarło półtoraroczne dziecko. Chociaż w artykule nic o tym nie było, to i tak n a p r a w d ę ciul z tym, czy je szczepił, czy nie. Pochyl się, psia jego mać, i zmilcz. Jak cię bardzo swędzi, to zagryź policzki. Bo wstyd.

TSM

Reklamy

35 uwag do wpisu “(Nie) szczep! Ściąga dla początkujących.

  1. Z różnych dziedzin matematyki, z którymi miałam do czynienia zawsze miałam wyjątkowy sentyment do probabilistyki, statystyki, teorii gier itp. Dlatego nie gram na loteriach i szczepię.

  2. (Do 14 dodałabym jeszcze kiełbase zapitą mlekiem. Mnie nie rusza.)
    A na poważnie,JA jestem za szczepionkami. Podkreślam, bo to jest moje osobiste zdanie.Jak dzieci zaczynaja chorować na cos, co zostało powaznie ograniczone przed ilus laty, a które to MOŻE powodować poważne powikłania po zachorowaniu, to zaczynam sie zastanawiać. I nie rusza mnie argument, że autyzm po mmr.I dopóki benefity sa większe od strat, będę chronić moje dziecko ( choc tez się zastanawiałam nad kilkoma szczepionkami, a na dodatkowe szczepię wybiórczo). Każdy ma swoje sumienie, kropelka do kropeki i inne banały. Na własne oczy widziałam dzieci po polio, skoro są na innym kontynencie, to moga pojawić się tu. Wszak u nas nie powinno byc malarii a sie zdarza. A wyjeżdzając do egzotycznych krajów szczepię się ( nie chodzi mi o dwutygodniowe wczasy, jak na razie pijemy napoje z lodem z wody niewiadomego pochodzenia, jemy w napradę lokalnych przydroznych knajpkach, nie odkażamy wody i nie stosujemy specjalnych środków do mycia warzyw i owoców. Nikt nie choruje. Może to szczęście a może zasługa szczepionek. osobiście stawiam na dodawane do wszystkiego chili, podejrzewam, że zabija wirusy, zanim jeszcze trafią do ust;)))). Jestem w komfortowej sytuacji, bo jedynym NOP była silna i długa opuchlizna na ręce Syna. Zgłoszona lekarzowi i wpisana do karty. Pewnie, gdyby było inaczej przeklinałabym tych, co to wymyslili kalendarz szczepień. A może nie.
    A do argumentów wspólnych wstawiłabym gdzieś przed 17 że to zdeprawowany zachód nas chce zniszczyc. I albo PIS albo PO ( zaleznie z kim z rodziAny męża rozmawiam).
    I nawet nie umiem sobie wyobrazic bólu rodziców.

  3. Ból i tragedia nie do ogarnięcia kiedy dziecko umiera. Kiedyś zastanawiałam się, czytałam, dywagowałam zaszczepić czy nie. Zdecydowałam, że zaszczepię. zbyt wielka odpowiedzialność żeby nie zaszczepić.

  4. Mnie tez to drażni i zwyczajnie boli. Że ludzie myślą, że wiedzą Lepiej. Czy to po jednej czy drugiej stronie barykady. A i tak tyle wiemy ile NAS sprawdzono.

  5. A poważnie, to jednak prawda istnieje. Tylko w praktyce jest mocno ukryta.
    I obie strony zamiast grac uczciwie, to jednak stosują manipulacje. Co jest łatwe, bo ta prawda jest statystyka.
    Parę miesięcy temu jak byliśmy na szczepieniach, to lekarka, do ktorej mamy zaufanie (chociaz na początku nas wkurzała i nie mieliśmy do niej zaufania, bo sadzilismy, że nas olewa i nie mówi wszystkiego. I nie zleca wszystkiego. To się okazało, że miała rację, a my bylismy zwyklymi przewrażliwionymi rodzicami pierwszego dziecka ;)) mówila o jakims wirusie (nazwy juz nie pomnę) i o zachorowalności – że zaraża się dziecko 1 na tysiąc, ale umiera już 1 na 10. No i brzmialo to bardzo groźnie. Dopóki sobie nie przemnożyć. wychodzi, że umiera 1/10000. nadal niefajnie, ale inaczej to brzmi, no nie?
    Nawiasem mowiąc – zaszczepilismy.

  6. oj weź, nie fisiuj. buraki i tak z tego tekstu nie zrozumieją co drugiego wyrazu, a z reszty utworzą sobie odpowiednie przesłanie. odpowiednie, albo raczej odpowiadające potrzebom. dlatego ja tu się nie wymadrzam, tylko kropkę stawiam.
    .

  7. [Burak jestem] ale dla równowagi muszę napisać, że znam dziecko, które po szczepieniach zaliczyło regres w rozwoju. I pochylam się, psia jego mać, zmilczam i zagryzam policzki w rozmowie z rodzicami, ktorzy kolejnego dziecka nie szczepią, ich wybór.

  8. A ja mam do Was pytania:
    – co z zachorowaniami na odre, pomimo szczepionki? Warto poszperac w internecie
    – dlaczego w latach 50-tych i 60-tych 95% dzieci miala odre i traktowana byla ta choroba jako jedna z wielu chorob wieku dzieciecego?
    – co z 15 tysiacami ludzi, ktorzy w szpitalach umieraja rocznie z powodu zakazen? (dane sa z Niemiec gdzie mieszkam). Dlaczego nie ma dyskusji na ten temat?
    – co z 10 tysiacami ludzi, ktorzy umieraja rocznie na grype? (tutaj tez dane z Niemiec). Dlaczego nie ma dyskusji na ten temat?
    – co z dzieckiem znajomych, ktore zmarlo tydzien po podaniu mu szczepionki MMR? Przedtem bylo zrowe, nie bylo przeziebione w momencie podania szczepionki.
    – dlaczego ministerstwa zdrowia calego swiata nie zakaza papierosow, alkoholu i fast-foodow, na ktorych to konswekwencje konsumpcji umieraja miliony?
    – czy tych 12 000 rodzicow w Polsce i miliony na swiecie, ktorzy odmawiaja szczepien dziecka, to naprawde sa oszolomy, niedoedukowani debile? W Berlinie najnizsza szczepialnosc jest w dzielnicy Prenzlauer Berg, w ktorej mieszka bardzo wysoki odsetek rodzicow dobrze sytuaowanych posiadajacych dyplom wyzszych uczelni.
    – co z lekarzami pediatrami, ktorzy nie szczepia swoich dzieci? (osobiscie znam dwoch)
    – czy przed przychodniami ustawiaja sie kolejki doroslych czekajacych na szczepienie przeciwko odrze?
    – co z dziecmi nieszczepionymi, ktore sa zdrowsze? (18 000 dzieci zostalo przebadanych przez Robert-Koch-Institut, czyli instytut chorob zakaznych przy Ministerstwie Zrowia i takie surowe dane podalo. Zostaly one potem przeanalizowane. Link po niemiecku chetnie podesle )

    Jak mysle o tych pytaniach, to odpowiedzi przerozne przychodza mi glowy. A Wam? Prosze Was pieknie o nieublizanie mi (nic nie da), tylko o merytoryczna dyskusje. Sama mam problem z tymi sprawami.

    • Słoneczko, nikt Ci tu ubliżał nie będzie, bo to moje podwórko, tu ubliżam ja [a nie mam dziś nastroju;>] albo mnie się ubliża, nigdy moim gościom. Ale odpowiadać też Ci nikt – mam nadzieję – nie będzie, bo przecież nie oczekujesz odpowiedzi, bo już ją – niejasną jak sądzę, ale mocno zakorzenioną – masz. I dobra twoja, nic mi do tego.

      • Dziekuje Ci za to bardzo. Trudno jest odnalezc miejsca w internecie, w ktorym nie zostalabym zbombardowana z wirtualnych armat. Natomiast, faktycznie, mam pewne zdanie na ten temat. Nasaczone jednak wahaniami.
        Odpowiedzi bardzo chcialabym uslyszec, wejsc w merytoryczna dyskusje, mozliwie bez emocji. Jest to trudne, chodzi wszak o zdrowie (oraz o zycie) naszych dzieci, trudno wiec o cokolwiek wazniejszego.

  9. hym,hym,hym…Nie zupełnie bym powiedziała, „Twoja decyzja- nic mi do tego”. Właśnie mi „do tego” bo dziecko mam, szczepić chcę, ale nie mogę. I to jest ta słaba sytuacja, w której poniekąd jestem zdana gdzieś tam na szczepienia innych. Też nie mam zamiaru obwiniać Pani Zosi z warzywniaka, że nie zaszczepiła i dlatego E może zachoruje. Nie, nie, to nie aż tak.

    Wydaje mi się, że to nie jest taka decyzja typu daję swojemu dziecku cukier czy nie daję. Jeśli mu dasz czy nie dasz, to tylko Twoje dziecko poniesie konsekwencje. Szczepienie (lub nie) ma wymiar bardziej społeczny jednak, na większą skalę.

    Też nie chce się kłócić i wchodzić w dyskusję. Chciałabym, żeby powstał jakiś taki mądry głos, który wyjaśni wszelkie wątpliwości jednej i drugiej strony, ale chyba nie mam co na to liczyć.

  10. Szkoda, że nie ma szczepionki na głupotę, bo jak może przyjść do głowy i powstać jako komentarz, coś co sugeruje, że dobrze, ze maja za swoje….. Majngot, czy taki ktoś ma dziecko…. Pal licho szczepi, czy nie, zawsze jest to robione dla DOBRA dziecka (pomijam patologię). A każdy inaczej dobro pojmuje. Uprawiać swoja polityczkę internetową na śmierci dziecka toż to mnie zalewa kur….. Dzieci to nasza przyszłość, to one może zechcą nas utrzymać gdy ZUS opustoszeje.
    A wystarczy ot pomyśleć „a gdybym ja była na miejscu tych rodziców”,…… Współczuję

  11. Takich sporów o zasadność tego czy owego można by prowadzić mnóstwo. Ja dziecko szczepię i szczepić będę. Dla rodzica np. rota wirus to tylko biegunka, wymioty, chwila moment i przejdzie a dla dziecka to wyczerpanie, zmęczenie. Ja mojego dziecka nie chcę narażać na to, aby musiało się męczyć z objawami. Nawet jeśli szczepionki miałyby jakiś wpływ na organizm to uważam, że jest on na tyle nieznaczny, że warto szczepić.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s