Gramatyka opisowa.

Najgorzej jest z fonetyką, może dlatego, że pierwsza.

Stoję przed moją grupą ćwiczeniową i którąś minutę z rzędu wychodzę ze skóry, żeby powiedzieli mi a na głos. Mocno, ale bez krzyku, z płuc, szeroko otwierając usta, na tych ustach się skupiając, starając się poczuć mięśnie. Głośne, nagie, z niczym niepowiązane a ludzi przeraża, zezwierzęca, krępuje. Potem jest jeszcze gorzej. D chcę. Każę im poczuć język – i widzę, dosłownie widzę, jak im puchnie w ustach; wydają się nim nagle zdziwieni, zawstydzeni, nieprzystawalny się staje, nie mieści się, nie chce się schować z powrotem, jak źle złożona koszula. Pytam, czego dotyka. Dziąseł, no przecież przeczytali, że d jest dziąsłowe, to czego ma dotykać. Każę powtórzyć i pytam, czy u całej dwudziestki tych dziąseł, bo muszą wiedzieć, gdzie dotyka, żeby potem nie dotknąć. Pół biedy, jak któreś wstydliwie piśnie, że u niego to  w sumie tego, bardziej zębów. Chyba. To go muszę pochwalić, pogłaskać, tak, tak też może być, bo, dżizas krajstas, każde z nas ma inną szczękę. Eureka. Nie wyobrażacie sobie, jak ciężko jest wybić dorosłych, ale przecież jeszcze młodych, nieskostniałych ludzi z kolein wygodnego posłuszeństwa statystycznie spisanym doświadczeniom.

A przecież bez świadomości tego, co się dzieje we wnętrzu mojej jamy ustnej, kiedy wymawiam słowo szylkretowy, nigdy nie doszłabym do tego, dlaczego jest takie… zmysłowe. Bo ok, niby szylkretowy grzebień może, toaletki, randki, puder. Ale spróbujcie powoli wypowiedzieć na głos „lkr”, skupcie się na języku. Jak pocałunek, nie?

Potem jest morfologia. O ile komuś zwykle obija się o uszy słowo przeor (co nie jest jednoznaczne z rozumieniem go), szybko orientuję się, że nigdy w życiu nie spotkali się z przeoryszą, więc nie mogę podzielić się z nimi moim pomysłem na powieść kryminalną (przeorysza zawsze przywodzi mi na myśl automatycznie sporysz, co zrobię). Nauczeni doświadczeniem, nie boją się już zwykle eksperymentować przy słowotwórstwie, choć nadal z pewnymi oporami udzielają odpowiedzi na pytanie, co może znaczyć rozjeżyć, bo nie ufają mnie ani światu na tyle, żeby pierwsza intuicyjna dziecięca odpowiedź (stać się powoli do najwyższego stopnia jeżowym i na tym poziomie zostać, tak jak się rozochocić czy rozsiąpić) przeszła im przez gardło. Katuję ich moimi aktualnymi odkryciami, każę rozkładać na części pierwsze gonne świerki, bo mogę opowiedzieć o ich oczywistej nagle strzelistości, która doprowadza do zawrotów głowy. Bawimy się przednio, zdrabniamy, zgrubiamy, chamiejemy wspólnie, choć nadal jest w nich widoczna lekka obawa, że szaleństwo jest zaraźliwe.

Na końcu ni z tego ni z owego biorę ich w karby składni. Rysujemy drzewka, podmiot, orzeczenie, porządnie. Uczymy się precyzji, niepodważalnego piękna logiki zdań, którą należy opanować, głównie po to, by móc ją potem złamać w poezję. Pokazuję im, że poprawność nie ogranicza, że nie trzeba (choć można) deformować, zniekształcać i wypaczać. Częsty gość warszawskich klubów dojrzała księżniczka piątkowych sprawunków są przecież zbudowane plus minus tak samo.

Po godzinach siadam na przystankach, ustawiam się w kolejkach w biedrze, obserwuję żulików w barach dla koneserów i robię dokładnie to samo: rysuję wykresy, odmieniam przez przypadki, badam podstawy, wyznaczam średnią, szukam wyjątków, upajam się ciekawymi konstrukcjami, wyłapuję śmieszne szelesty. Rozmontowywuję składnię kwaśnych zakończeń, dzielę na klasy, określam rząd. Jestem w tym dobra, mam wprawę.

Ostatnio głównie chodzę w ciąży, rodzę lub podlewam to, co urodziłam, dlatego ten blog jakoś się wpisał w parentingi. Przy okazji setnego posta chyba czas Wam zdradzić, że TSM w sumie nie jest o dzieciach. Jest o czytaniu i kolekcjonowaniu.

Słów i ludzi.

TSM

Reklamy

13 uwag do wpisu “Gramatyka opisowa.

  1. I dlatego tak go sobie cenię 🙂

    Nie rozumiem języka w taki sposób jak Ty, brak wprawy, brak doświadczenia. Mam wyczucie, ale brakuje warsztatu. Zazdroszczę, bo to talent, wyczucie Twoje już poza skalą, a do tego bogate w wiedzę i zrozumienie.

  2. Jaki piękny post! Powinien go przeczytać każdy przyszły student polonistyki i jeśli się nie zachwyci niech szybko zmienia kierunek 🙂
    Czy miłość do poszczególnych słówek to przywilej folologów?)))

  3. Pfff…. Też odkrycie 😛
    Niby po kiego grzyba tak pilnie uczęszczam?
    Ale ślicznie piszesz, ślicznie, niech będzie Ci odpuszczona, Taka Sobie Matko, owa zdumiewająco spóźniona odkrywczość 🙂

    • Pfff, przecież piszę, że zdradzam, a nie, że odkrywam;> Tym bardziej niepewnym zdradzam i tym, co się tu niedawno zaplątali, żeby reklamacji nie było i rozczarowań. Dziękuję również ślicznie 🙂

  4. A były jakieś reklamacje? Przecie głupi na plecach tu nie trafiają. Poszkodowanych intelektualnie i buraczanych odsiewa użycie tak zwanych słów trudnych 😛 pozostają tylko zauroczeni. Się skup na zasłużonym komplemencie, chyba, że adaptacja środowiskowa zaszła tak daleko, iż zachwyt gawiedzi jest jak płatki z mlekiem na śniadanie 😛
    Podpisano;
    Miszcz Ostatniego Słowa.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s