TSM: środkiem.

Jak sobie tak czasem siebie oglądam pod światło, to specjalnie nie błyszczę. Z żadnej strony. Sypiam spokojnie i twardo, budzę się bez oczekiwań. Jadam niezdrowo. Mam dwójkę dzieci i męża, wprawdzie niekościelnego, ale niech tam, obywatelski obowiązek spełniłam. Mieszkanie nie na kredyt, ale i nie nasze, praca nie od 8:00 do 16:00, ale za to bez kokosów. Nie kłuję w oczy, żadna menda społeczna nie może się do mnie przyczepić tak od strzała.

Jestem inteligentna, ale nie genialna. Nigdy nie miałam ambicji, żeby drażnić, prowokatorka ze mnie żadna, jestem lubiana przez bardzo różnych ludzi. Idę raczej środkiem. Mam ostrożne zdanie na każdy temat. Bardzo niewielu osobom pozwalam mieszać się w moje sprawy, ale umiem działać tak, żeby cała reszta nie orientowała się, że ich akurat opinia gówno mnie obchodzi. Staram się nie zasypiać obrażona.

Umiem obrysować swoje kontury, dotknęłam własnej granicy w wielu punktach, czasem świadomie, czasem odrzucona rykoszetem. Nie wierzę w nigdy i nie wierzę w zawsze.

Bywam leniwa i rozlazła, ale zwykle mój krok jest spokojny i miarowy, nie spieszę się. Nie lubię szarpanych zmian, ale lubię następstwo pór roku. Oplatam swoje dni wokół mieszczańskich wydarzeń, lubię celebrować i przeszkadzać. Bardzo dawno temu stwierdziłam, że ludzie miotają się, bo chcą koniecznie wiedzieć dokąd idą. Ja chcę zobaczyć dokąd dojdę.

Bardzo wielu ludzi na bardzo różnych etapach mojego życia usiłowało mi mniej lub bardziej wprost wmówić, że zadowolenie oznacza stagnację, śmierć duszy, agonię pędu. Przekonywali z werwą, że przed siebie można iść tylko głodnym, że osiągnięcie celu jest porażką, po której zostaje pustka. Wciąż zza węgła wychylają się tacy, którzy każą mi gonić króliczka, ale tak, żebym go broń boże nie złapała, bo się zatopię w miękkim futrze i cieple i umrę.

Nie lubię być głodna i nie mobilizuje mnie zimno. Nie umrę. Bo we mnie, w samym środku, jest struna, której nie można poruszyć tak po prostu. Która nie ma najmniejszego związku z tym, co aktualnie robię, kim aktualnie jestem.

Gdyby mnie ułożyć z magnesów na lodówkę Pierwszego, wyszłoby słowo MIESZCZKA. Wiecie, w tym alfabecie jest takie śmieszne M/W, nie da się ich odróżnić.

Brnę jak debil pod słońce po topniejącym śniegu. Chce mi się tańczyć.

TSM

Reklamy

10 uwag do wpisu “TSM: środkiem.

  1. Nie każdy potrafi o sobie mówić. Nie dość że Ty to potraisz , to jeszcze robisz to w taki fajny sposób. 🙂 Miło mi się Ciebie czyta. Pozdrawiam i zapraszam do siebie

  2. Przeczytałam raz, drugi, trzeci, każdy raz kolejnego wieczora, niesamowicie się to czyta, tak trafnie ująć swoje (a może moje?) Ja.

  3. wow! musze przyznac, ze jak nie umie komentowac czegokolwiek, tak tu mnie ciagnie, aby zostawic jakies slowo…ani nie wiem jakie…tzn wiem ze jakies dobre slowo… bym chciala… cieplo wiec pozdrawiam! tylko…albo az tyle… m

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s