Dziecko jako fanaberia przenoszona drogą płciową.

Echa #kupagate przebrzmiały wprawdzie już dawno, ale co jakiś czas odbija mi się czkawką jedno zdanie wypowiedziane przy tamtej okazji przez boską-dla-tvn:

znów myślimy o dziecku jako o osobistej fanaberii dwójki ludzi

Wtedy pomyślałam odruchowo, że słusznie zebrała za nie baty. Ale jeżdżę autobusem i zwróciłam uwagę. I już wiem.

————————————

Wąskie usta okolone równiutko koronką zmarszczek od zaciskania w ciup, paznokcie w ostry migdał, perłowe. Kto jeszcze dziś piłuje paznokcie w ostrym migdał? No pani Haneczko, oczywiście, że czekamy. Jak już złowiła najlepszą partię w mieście, to jej psi, suczy obowiązek jest dać wnuka. I tak już za długo zwleka, wygodnie się żyje za cudze, wygodnie. Nawet rozłożyć nóg nie potrafi porządnie, zresztą nie dziwię się Mareczkowi, też bym nie tknęła, wiadomo to, co przyniosła?

A daj pani spokój, nasza to umiała rozłożyć. A niby ich uczą w szkole jak się zabezpieczać. Za naszych czasów to wiedzieliśmy, co się robi, a ta, że ona wychowa, oboje wychowają. 19 lat, gówniara taka, wszystkie rozumy pozjadała, nie przegada pani. Dziewiętnaście? Wygląda na mniej, bardzo drobna jest, zapadnięta. Wiem, bo stoi dwa metry od mojego siedzenia. Chociaż jak tak pani słucham, to może to i lepiej? W końcu kiedyś trzeba mieć dziecko, taki śliczny Adrianek wyszedł.

No trzeba. Wszystkie koleżanki już mają, huśtają to barachło, gadają w kółko. No i by się ta franca zdziwiła, jakbym jej teraz poszła na macierzyński. Na rok pójdę, a co, może mi skoczyć. Babcie się ucieszą, otworzyli nową galerię tuż obok, jak mus to mus, moment dobry jak każdy.

No, lepszego momentu nie będzie – tak wyszło ze żmudnej, kilkumiesięcznej kalkulacji. Koszty są wprawdzie przerażające, a przecież dopiero zaczęli rozglądać się za przedszkolem, ale Karol ma obiecany awans i już naprawdę wypadałoby, bo potem trudniej nawiązać więź z dzieckiem, czytała o tym. Nie, o własną karierę się nie boi, wybrali już nianię, wszystko jest ustalone.

Kasia też liczy, z tym że na gorąco, by nie powiedzieć gorączkowo. Na to, że mu się odmieni może, że jak zobaczy te maleńkie stópeczki i rączeczki i śliczniutkie buziunieczki, to sobie przypomni, że jej twarz też mu się kiedyś trochę podobała. Na to, że jak czasu będzie mniej, nie będzie myślał o pierdołach. No a poza tym zdradził się kiedyś, że marzenie ma takie, no, do tej pory nie wyszło, ale tym razem na pewno da mu syna. Dumny będzie. Jak nie kochać matki własnego syna?

Prosiłam, żebyś nie mówił do mnie matko, jeszcze nie… Nie wiem, czy coś z tego dziś będzie, ta gorączka mnie zabije, serio, wybuchnie mi głowa. Tak, kochanie, zdaję sobie sprawę, szkoda byłoby stracić kolejny miesiąc, tak, pamiętam o twoim wyjeździe w lipcu. Może do lipca się uda. Musi się udać. Chodź.

———————————–

I tak dalej, i temu podobne. Wychodzi mi, że nawet gdy pominiemy grupę głęboko wierzącą, dla której potomek to zawsze dar (albo dopust) boży, statystyczne autobusowo-tramwajowe dziecko jest wysiłkiem, wpadką, drogą przez mękę, koniecznością, długoterminową inwestycją, odpowiedzią na jękolenie, spełnieniem cudzych pragnień – wszystkim, tylko nie fanaberią. A powinno być, tak strasznie powinno być.

Pierwszy, Druga, tak tylko, gdybyście się kiedyś zastanawiali – jesteście naszą prywatną zachcianką, dziwactwem, specyficznym hobby. Niczym więcej.

TSM

Reklamy

9 uwag do wpisu “Dziecko jako fanaberia przenoszona drogą płciową.

    • Oczywiście, że wiem. Co nie zmienia faktu, że to akurat zdanie wryło mi się w głowę i chodzi ze mną czas jakiś, może przez tę „fanaberię” właśnie. Słowa się mnie czepiają, tak mam, co zrobię 🙂 I od tego konkretnego zdania wychodzę, a nie od twojego zdania jako całości. Pączkujesz 🙂

  1. A nawet jeśli uznać, że nie potrzebujemy, to nie zgadzam się na fanaberię. Potrzeba – tak, jasne że nie wszyscy ją odczuwają i nie każdą w społeczeństwie trzeba realizować. Ale tę akurat warto. Z pożytkiem dla wszystkich.

    • Nie lubię jakoś frazy „z pożytkiem dla wszystkich”, bo naprawdę wolałabym, żeby ktoś mnie pytał, zanim zrobi coś z pożytkiem dla mnie.
      A że dzieci warto – to inna inszość 🙂

  2. Fanaberia to trudne słowo, ma w sobie sporo niejednoznaczności i to takiej o pejoratywnym zabarwieniu. No i często dotyczy przedmiotów. I łączy się ją z nieodpowiedzialnymi ludźmi. To takie słowo bomba, jeśli użyć go w innym niż zwykle kontekście.

    Tekst jak zwykle fajny, rozkminiam słowo.

  3. „statystyczne autobusowo-tramwajowe dziecko jest wysiłkiem, wpadką, drogą przez mękę, koniecznością, długoterminową inwestycją, odpowiedzią na jękolenie, spełnieniem cudzych pragnień”
    I to jest właśnie w tym wszystkim najbardziej przerażające.

    Zaś co do dyskusji o kupie w restauracji, bo jakoś mnie ta burza ominęła – też byłem świadkiem podobnej sytuacji. Nie wiem czy mężczyzna, który był wtedy z matką był ojcem dziecka, może tak, może nie. Interesuje mnie jednak postawa matki – nie poszła nawet do toalety żeby sprawdzić czy jest tam miejsce na to, żeby zrobić co ma zrobić. Nie. Zwyczajnie bez cienia zażenowania przewinęła dziecko na oczach jedzących ludzi. O ile zawsze bronię kobiet karmiących w miejscach publicznych, o tyle na coś takiego nie zgodzę się nigdy. Trudno choćby mi się miało się potencjalne dzieciak odparzyć.

    • Z odparzeniem może bym nie ryzykowała (i jest jeszcze smród, tak?), ale zawsze można iść w jakieś ustronne miejsce i np. zasunąć budkę od wózka, skoro nie ma miejsca w toalecie.

    • Jest. Mnie przeraża.

      Błogosławieni ci, których omijają gównoburze 😉 Nic nie straciłeś, zapewniam, bo w sumie nie ma o czym gadać – większość (w tym również boska, która pociągnęła temat, ale do samej sytuacji miała jasność) sądzi tak samo, bo co tu można sądzić?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s