Żeby język giętki nie był jak piorun jasny prędki.

Z niejakim rozbawieniem obserwuję dyskusję wokół tabletki „po” (swoją drogą, co za nazwa, nie? jak dotykanie się „tam”, żeby robić „to”;D). Jak zwykle w internetach wszyscy są oburzeni, w dodatku, jak to przy światopoglądowych przepychankach – wszyscy krzyczą. Katotalibański trup ściele się gęsto, świadomi rodzice, których dzieci po światłych rozmowach z nimi nigdy w życiu nie pójdą na łatwiznę (no rili? czy NIKT NIGDY nie był nastolatkiem??) wytykają palcami ciemnogród, ci chrząkają pouczająco, tamci wrzeszczą w zapamiętaniu, Terlikowska wróży kalifat. No komedia.

Do czasu. Bo po czasie to mi się smutno robi, choć powinnam dumna być, że takie ponadczasowe rzeczy piszę.

Ja jestem z tych, co im wara od macicy, w ogóle wara, chociaż uważam, że akurat pastylka „po” bez recepty to idiotyzm. Czyli że jestem po jasnej stronie mocy, ale nie bardzo. Ja w ogóle nie za bardzo lubię być bardzo, bo często bardzo tak wykoślawia język, że aż wykrzywia rzeczywistość. Czytam:

Pigułka „po” nie jest absolutnie pigułką aborcyjną! Nie można usunąć czegoś, czego jeszcze nie ma. Zawarty w pigułce hormon wstrzymuje owulacje-nie ma sprzyjających warunków, nie dochodzi do zapłodnienia. Jednakże jeśli już do niego doszło pigułka ta podtrzymuje ciążę. (http://www.mama-trojki.pl/)

Dziwię się, protestuję, klikam dalej.

Pigułka „po” ma za zadanie nie dopuścić do uwolnienia komórki jajowej, zatem nie można nazywać jej wczesnoporonną, bo taką nie jest – nie niszczy zapłodnionego jaja. Mało tego, jeśli już dojdzie do zapłodnienia a my zastosujemy pigułę to jej składniki i właściwości będą działały w kierunku podtrzymania ciąży! (http://oczekujac.pl/)

To samo w komentarzach na fejsach, pod artykułami, na forach. Postinor staje się antykoncepcją i zbawcą ciąż w jednym, bezdyskusyjnym świętym graalem etycznego podejścia do rozrodu. Byłoby pięknie, gdyby nie fakt, że to nieprawda.

No więc jeszcze raz. Levonorgestrel (składni aktywny Escapelle – medal dla marketingowców, to trzecia w nocy już musiała być – i Postinoru) podtrzymuje ZAGNIEŻDŻONĄ ciążę. Jeśli doszło do zapłodnienia, ale zarodek nie zdążył się zagnieździć, to mu to UTRUDNIA. Owszem nie powoduje bezpośrednio obumarcia, ale pośrednio do niego doprowadza – blastocysta nie może bez końca wędrować, powinna się zacząć się wżerać w ścianę macicy około 6-7 dni po zapłodnieniu.

Nawet Noemi, którą bardzo szanuję i jako jedyną z cytowanych czasem poczytuję, daje się ponieść:

Głównym  zadaniem tabletki  jest zapobieganie owulacji i ewentualnemu zapłodnieniu.  Jeżeli już dochodzi do zapłodnienia nie pozwala komórce się zagnieździć. Nie jest to – jak uważają przeciwnicy – tabletka aborcyjna. (http://matkaprezesa.pl/)

Zagnieżdża się zarodek, jajo płodowe. Różnica niewielka, około setki komórek. Ale komórka jakoś mniejsza się wydaje, nieznacząca. Jajo, jeszcze płodowe do tego, pachnie zbukiem, o zarodku nie wspominając.

Nie mam wątpliwości, że akurat tutaj to skrót myślowy. Czego więc czepiam się słówek? Bo tu słówka są istotne. Po pierwsze dlatego, że w ogóle jeśli przytaczasz fakty, które w dodatku mają wpłynąć na czyjąś opinię, masz być rzetelny i precyzyjny do zerzygania. Po drugie dlatego, że dla niektórych takie 7 dni (12 do całkowitego zagnieżdżenia) to siedem dni Życia. Postinor (i każda inna „po”) to tabletka, która może uniemożliwić rozwój tego życia i mają prawo to wiedzieć.

I naprawdę kij z tym, czy mają rację. Dil jest przecież prosty: ty mi nie zaglądasz w majtki, ja ci nie zaglądam w głowę.

TSM

Reklamy

29 uwag do wpisu “Żeby język giętki nie był jak piorun jasny prędki.

  1. Tylko cała ta afera dotyczy tylko jednego środka – Ella-one, tego bez hormonu 🙂
    Postinoru już nikt nie przepisuje, teraz jest Escapelle z hormonami.

    • Ella-one „działa jako modulator receptora progesteronu.Oznacza to, że łączy się z receptorami, z którymi zwyczajowo wiąże się progesteron, hamując w ten sposób wpływ hormonu. Działając na receptory progesteronowe tabletka Ellaone zapobiega ciąży poprzez wpływ na owulację i może także doprowadzić do zmian w wyściółce macicy.” Czyli wpływ na zarodek jest taki sam: utrudnia zagnieżdżenie.

      Postinor ze dwa miesiące temu lekarz przepisał koleżance 🙂

  2. Dodam tylko, że rozumiem o czym jest tekst, drobiazg chciałam wyjaśnić. Niestety każdy u nas się czuje specem i wypowiada się, nawet jak się nie zna. A dyskusje są bardzo ciekawe, eksperci również.

    • Bardzo słusznie, miałaś rację. Tylko czekaj, bo teraz ja chcę wyjaśnić (jak już sobie tak czatujemy, póki mi się dziecko nie obudzi;P). Ty mi mówisz, że ja się nie znam i jestem specem? Czy że ok? Bo jakoś tak dwuznacznie przez klawiaturę wyszło, a ja lubię wiedzieć, jak mnie ktoś hejtuje;]

      • Byłam myć łazienkę 😛 nie, chodzi mi o cytaty z Twojego wpisu i ogólny poziom tej dyskusji. Właśnie o brak rzetelności i precyzji, co mnie też denerwuje. Szczególnie, kiedy się z kimś zgadzam, a on nie potrafi się obronić przez takie niedoróbki 🙂

        • Ale właściwie co za różnica w tym kontekście, czy jest z receptą, czy bez? Jeśli ktoś liczy życie od chwili kiedy on i ona spojrzą sobie w oczy, to takiej tabletki nie kupi, niezależnie od recepty. Jeśli natomiast ktoś myśli inaczej, to w sytuacji awaryjnej robi mu to dużą różnicę (nie sprawdzałam, ale czytałam mrożące krew w żyłach opowieści). Co do szkodliwości samej tabletki – tu też recepta niewiele zmieni, z tego co wiem lekarz nie jest w stanie stwierdzić, ile razy i w jakim czasie taka tabletka była wypisywana danej pacjentce, nie zrobi też kompleksowych badań żeby sprawdzić ogólny stan zdrowia. Nie sądzę też, żeby przed wypisaniem tabletki robił USG, czy coś. Więc po co właściwie ta recepta?

          • Odnośnie patrzenia sobie w oczy;> Głównie o to mi chodziło. Cytowane blogi są opiniotwórcze, o dużym zasięgu, wpływowe. Niech jedna z drugą Edzia przeczyta i sobie pomyśli: o, super, to jak nie zaszłam, to nie zajdę, a jak zaszłam, to nic dzieciątku (zawsze per dzieciątku) nie zrobię. Ja wiem, nikt nie ma obowiązku przejmować się Edziami, ale jednak.

            Co do recepty: w sumie się z tobą zgadzam, ale pod warunkiem, że wszystkie dostępne leki będą bez recepty. Bo tak można o każdym. Moi lekarze jak jeden nie mają pojęcia co biorę, z czym mieszam, kiedy miałam ostatnią morfologię. A jednak. Na głowę bierzesz Ibuprom, Tramal (taki delikatny opioid) jest droższy, ale działa szybciej i dłużej, gdyby był bez recepty, na bank sięgałoby po niego więcej osób.

          • „Często” pewnie nie. Ale częściej. Zawsze z tyłu głowy będzie się tłukło „spoko, jest pigułka po”. I w sumie spoko, bo zawsze była, gdy była naprawdę potrzebna. Okupiona nieraz kpinami, przekąsem, ale w dupie mam przekąs, jak mam nie mieć dziecka. Pół biedy przekąs, jeśli ma nie być dziecka, można na chwilę wylądować w szpitalu albo chodzić przez tydzień do tyłu (autentyki z liceum, ale wtedy nie było elli, może jest lepiej).
            Myślę po prostu, że było w sam raz.
            Co nie zmienia faktu, że kto chce, niech se bierze. Bo kto potrzebuje, i tak by brał.

  3. Główny argument, który zewsząd słyszę, to to, że nastolatki będą żreć garściami. W co absolutnie nie wierzę, mało który nastolatek wybierze tabletkę za 100 zł zamiast prezerwatywy za 2 i to nie z przyczyn ideologicznych.

    A ostatnie zdanie jak najbardziej.

  4. Myślę że jak taka nastolatka przerażona wizją ciąży która choć raz z duszą na ramieniu poleci rano do apteki po tabletke to za drugim razem może lepiej się zabezpieczy.Pomyśli z kim jak i gdzie.Szkoda że nie ma takiej tabletki bez recepty dla panów naszych kochanych.Tabletka ” przed” a nie „po”.Taka obcinajaca ogonki u „kijanek”. A jak to jest z osobami niepelnoletnimi?bez recepty też nie kupią prawda?muszą chyba z opiekunem no więc chyba garściami nie będą jadly.

  5. Faktycznie, zrobila sie dyskusja masakryczna. Osobiscie irytuje mnie ekstremalizm wszystkich stron. Miedzy opinia przeczytana w „Wysokich Obcasach” na przyklad, i po drugiej stronie wypowiedziami Panstwa Terlikowskich, jest ocean przestrzeni myslowej. Mozna byc przykladowo byc osoba wierzaca, chodzaca z potrzeby serca co niedziele do kosciola i chlonaca kazde slowo tam wypowiadane, jak gabka i wychodzic z tego kosciola zresetowana, odmawiajaca modlitwy i mruczaca pod nosem „Hym do Ducha Swietego” caly dzien, ale uwazac ze tebletka „Po” w niektorych przypadkach byc moze ma sens. Uparcie wierze w to, ze spoleczenstwo nie sklada sie z bezmogowych istot. A jezeli juz ktos faktycznie wcianalby te owe tabletki jak cukierki (po 100 zeta za sztuke), to faktycznie lepiej zeby dzieci nie mial. Osobiscie bym tej tabletki nie wziela, bo tez wierze za mocno w zycie po zaplodnieniu. Summa summarum tak jak napisalas: „Ty mi nie zagladasz w majtki, ja Ci nie zagladam w glowe”.

  6. Ja podałam u siebie przykład i pociągnę go dalej.
    Jeżeli nie zasiejemy ziarenka marchewki one nie będzie marchewką. Tutaj jest to samo.
    Tabletka ,,po” nie jest i nigdy nie będzie tabletką poronną, bo nie można poronić czegoś, czego nie ma …

    • Nie jest, bo tabletką poronną nazywa się u nas zwyczajowo specyfik, który prowadzi do obumarcia zagnieżdżonej ciąży. WHO też mówi, że do 13 dnia od zapłodnienia mówimy o antykoncepcji, a nie o aborcji. Są to definicje umowne, jakieś rozgraniczenie trzeba przyjąć, chociażby ze względów prawnych.

      To czy dla kogoś są wiążące moralnie, czy nie, to jest, jak pisałam w ostatnim zdaniu, jego sprawa. Czy marchewka jest marchewką od nasionka, czy od podziemnego kiełka, czy dopiero jak widać zielone, to jest kwestia przekonań. Jak dla mnie nawet Druga nie jest jeszcze do końca człowiekiem, a właśnie skończyła siódmy miesiąc 😉 Jakiekolwiek by te przekonania nie były, nie zmieniają faktu, że zdania „nie niszczy zapłodnionego jaja” albo „jeśli już do niego [zapłodnienia] doszło, tabletka ta podtrzymuje ciążę” są wygodnymi (może nieuświadomionymi, tym gorzej) przekłamaniami, częścią prawdy, takim trochę życzeniowym naciąganiem rzeczywistości. Jak robią to Oni – źle, oszołomy. Jak robi to opiniotwórczy mainstream, świetnie, podajmy dalej. A wystarczyłyby dwa słowa o zagnieżdżeniu, jak u Ciebie, i by było normalnie. Trochę mnie to razi i stąd tekst.

      • O wiele bardziej wygodne jest twierdzenie, że to aborcja. Bardzo łatwo wpłynąć na emocje innych, tym bardziej w tak delikatnych tematach. W Polsce nadal króluje przekonanie, że aborcja jest zła i nawet trzy powodu, które są zalegalizowane prawnie nie powinny być dozwolone.

        Dopóki tabletka ,,72 po” była na receptę ,,obrońcy życia” jakoś nie bardzo się tym tematem interesowali. Całe swoje nakłady energii poświęcali fotomontażom, którymi można zmanipulować społeczeństwo. Takie fotomontaże łatwo udowodnić. Chociażby słynna i jakże idiotyczna wystawa, że po 20 tygodniu dokonuje się aborcji tj. wyrywa się dzieciom narządy, a w Polsce takie dzieci się ratuje. Co jest wierutną bzdurą przecież.
        Sytuacja z tabletką „72 po” trąci takim samym umysłowym kalectwem.

        • I znowu – ja się z Tobą zgadzam 🙂 I jako taka afera z tabletką „po” kompletnie mnie nie interesuje – czy będzie na receptę, czy nie, jak będę jej potrzebować, to sobie ją znajdę, reszta mnie średnio obchodzi.

          Nie rozumiem tylko, dlaczego w ogóle musimy stosować manipulacje. Jakiekolwiek. Bo Oni tak robią? Trochę to dziecinne, takie „a bo ty bardziej”, „a bo ty właśnie”, „a bo ty też”. Nie wydaje Ci się?

          • Tia. Miałam teraz dyskusje sprzed 15 minut z Panią ,,doktÓr”. Przesłała mi link i rzekome cytaty i prawdziwości ElleOne. Generalnie za bardzo czasu nie miałam, ale weszłam, przeczytałam te jej wyrwane z kontekstu bzdury. No i potem sobie zdaje sprawę, że nie dosyć, że mi ktoś kit wciska, że się ,,dzieci morduje”, to jeszcze się za lekarza dla wiarygodności podaje, cobym pewnie straciła trochę wiary w swoje zdanie …

            Aaaa! Świat wariuje.
            Rzygam już tym tematem.

  7. Jak rozumiem chodzi Tobie o to, by mówić o realnych skutkach zażycia tej tabletki, pewnej „burzy hormonalnej”, którą powoduje, by przez jej „sławę” nie stała się formą antykoncepcji? Jeśli dobrze rozumiem Twą wypowiedź to jestem za. Hormony generalnie powinien dobierać lekarz, z pełnym rozmysłem. Wiem, bo ja np. mam niewydolność żylną i hormony muszą być podawane pod kontrolą.
    Mam nadzieję, że w tym kraju ruszy z pełnego zdarzenia edukacja seksualna. Znam bowiem katechetki, które z wdż robią podyplomówke, żeby do etatu dociągnąć.

      • A jednak łatwiej wydać 120 zł niż 2000 czy więcej za nielegalną aborcję. Myślę, że zasługujemy na rzetelną informację, a nie wyścig poglądów i tak zrozumiałam intencje autorki.

        • Co do ceny, już odpowiedziałam Sosnowej wyżej.

          @ina: „Myślę, że zasługujemy na rzetelną informację, a nie wyścig poglądów.” TAK TAK TAK! Tylko tyle i aż tyle.

          Ja naprawdę nie chciałam żadnej ameryki odkryć; po prostu boli mnie, ze skądinąd rozsądne ludzie koniecznie uparły się, żeby być drugą stroną Terlikowskiego. Tamten na pudlu tylko o zagnieżdżaniu, nic o owulacji i podtrzymaniu, te tylko o owulacji i podtrzymaniu, nic o zagnieżdżaniu. Jakby nie można było po ludzku.

          • Otóż to. Ciężko w tym zalewie informacji różnej jakości wyluskac to, co prawdziwe i rzetelne. Też jestem ZA rzetelnością. Zastanawiam się jak nauczyć młodą radzenia sobie z natlokiem bezsensu, bo ograniczać dostęp się na dłuższą metę nie da. Póki co mam jeszcze czas:-)

          • Co tabletka robi na jakim etapie to się da z wypowiedzi wyłuskać. Problem robi się filozoficznie, od którego momentu zaczyna się życie. Jedni uważają, że już na etapie, kiedy plemnik dąży do celu (i grzech mu przeszkadzać prezerwatywą) inni – że życie zaczyna się po czterdziestce.

  8. „ty mi nie zaglądasz w majtki, ja ci nie zaglądam w głowę” pod tym przesłaniem podpisuję się obiema rękoma. Ja uważam, że te tabletki już dawno powinno być bez recepty. Oczywiście – pod pewnymi obostrzeniami, tak aby np. nastolatki nie powinny nadużywać ich. Zgadzam się też, że natłok informacji często błędnych robi ten cały szum wokół tej tabletki.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s