Goła dupa.

Obiecałam sobie, że się nie będę wtrącać, obiecałam sobie, że się nie dam sprowokować. Słaba jestem. Proch i pył. NIE ZDZIERŻĘ.

O tej kupie słyszeli już chyba wszyscy. Ci, co nie słyszeli, niewiele tracą, bo temat jak większość w parentingu – upierdliwie powracająca kometa, Mikołejkowa tym razem, duża, o znanej trajektorii,  dzięki popularyzatorowi uwiecznionemu w nazwie błyszcząca na rodzicielskim firmamencie niemal tak jasno jak prastara kometa Lakteja. W skrócie – dziecko wzięło i zrobiło, na swoje nieszczęście zostało przewinięte przy restauracyjnym stoliku, na swoje podwójne nieszczęście zaobserwowała to pani Dziennikarka i podzieliła się spostrzeżeniem i oburzeniem ze swoimi znajomymi zza oceanu. Nie mogło być bardziej światowo, nie mogło być głupiej  (tekst A może, planując obiad w restauracji, powinna przewinąć małą tuż przed wyjściem z domu? wpisuję złotym atramentem do mojej prywatnej księgi publicznych bzdur), nie mogło być bardziej po linii i po bazie. Klika się jak złoto. Ale ja nie o tym.

Rzeczona Znajoma zza Oceanu dzisiaj włączyła się do dyskusji, przez co sama dyskusja oczywiście zyskała zupełnie inną, jak sama autorka twierdzi, międzykontynentalną (!), rangę (słodki fejsbuk odpowiedział od razu, że bez opinii matki zmieniającej pieluchę, kelnera i menedżera to nie jest jeszcze pełny obraz sytuacji;>). W liście wyjaśnia swoje obruszenie i tłumaczy, dlaczego przewijanie dziecka w sąsiedztwie obiadu jest nie tego. Pomijam fakt, który gubi się może w przepięknie rozwijającej się na forach, fejsach i blogach klasycznej spolaryzowanej wzajemnej łajance zgorszonych niedzieciatych i oświeconych dzieciatych z oświeconymi niedzieciatymi i zgorszonymi dzieciatymi – taki mianowicie, że specjalnie nie ma czego tłumaczyć. Ciekawe jest to, że dla niejakiej Anny sprawą pierwszej wagi jest jednak nie kupa, a dupa. Tyłek niemowlęcy. Tyłeczek właściwie.

Mieszkam przez 20 lat w kraju, w którym prawnie zakazuje się takich fanaberii jak pokazywanie dzieci nago w miejscach publicznych, a nawet we  własnym ogrodzie. (…) W USA dzieci nie paradują z golą pupą (a dziewczynki z gołym, choć płaskim biustem) na plażach i basenach, nie siusiają na ulicy, nie są tez przewijane w miejscach publicznych.

W interakcjach cielesnych z moją rodziną przedstawiam model prymitywny, by nie rzec – małpi. Jestem matką przytulającą, całującą, rochlącą się w łóżkach, gryzącą boczki, myziającą żeberka, pierdzącą w brzuszki (gołe, inaczej się nie da), niuchającą karczki. Ponieważ linia demarkacyjna między plecami a pośladkami nie bywa jeszcze tatuowana w szpitalach zaraz po urodzeniu, pewnie nieraz zdarzyło mi się posmyrać synka po pupie (zgroza, wiem). Takiego mam stajla, tak lubię. Są ludzie, którzy lubią inaczej. Mój mąż dostaje od mamy oficjalnego cmokasa w policzek dwa razy do roku: na urodziny i przy opłatku. Nie przytula się z braćmi, ojcu podaje rękę. Nie znam chyba drugiej tak kochającej się, wspierającej i oddanej sobie rodziny. Takiego mają stajla, nie lubią. Piszę to wszystko po to, żeby podkreślić, że to, czy ktoś ubiera dwulatkę w bikini, czy nie, to jego i tylko jego sprawa. Więc o co chodzi? O to:

A gdyby redaktor Kublik zrobiła zdjęcie tej malej dziewczynce i zamieściła pod swoim felietonem? A gdyby nie dziennikarka, ale jakiś szemrany pan zrobił to zdjęcie i potem pobiegł do toalety?

No właśnie – TO CO? Paranoja to jest, paranoja, która mnie osacza, która wsącza mi się w krew, choć bronię się jak mogę. Łapię się na tym, że kiedy po południu turlam się po własnej podłodze z Pierwszym, przerywam zabawę, żeby zasłonić rolety – bo ciemno i wszystko widać, a nuż naprzeciwko siedzi w oknie ktoś, kto a) źle spojrzy na dwulatka w bokserkach, b) źle spojrzy na mnie, bo co ja z tym półnagim dzieckiem na podłodze robię. To JEST chore. To JEST idiotyczne.

Zresztą, dlaczego ograniczać się do pedofilów? Każdy plac zabaw jest pełen podstępnych pułapek. Ten rozbiegany tatuś, co nie zwraca uwagi na ubłocone gacie – jak nic podstępny mysofil. Babcia z kilogramowym worem cukierków jest fidersem, mamusia uwielbiająca siedzieć pod kasztanem to dendrofilka, a miś w wózku to proszenie się o pluszofila.

Nie twierdzę, że problemu nie ma. Być może ktoś kiedyś napasie się widokiem gołej klaty mojego syna czy córki. Ale absolutnie nie daję sobie przyzwolenia na wychowywanie dzieci w (moim) strachu przed wszystkim i wszystkimi. Gdybym dwulatki nie wypuszczała z łóżka w majtkach, bo może po przekątnej na tym dziwnym balkonie czai się zboczeniec z lornetką, to logicznym jest dla mnie, że potem musiałabym ją ubierać w dziurawe gacie i odbierać tuż po dzwonku spod drzwi klasy, bo ktoś potencjalnie będzie chciał ją okraść, a kiedy tylko wyskoczyłyby jej piersi, założyć jej golf i włosiennicę, bo a nuż ją ktoś zgwałci.

Pani Anna pisze też o poszanowaniu prawa do prywatności nosiciela pampersa. Łamię je codziennie. Nie przebieram Drugiej z zamkniętymi oczami. Bezceremonialnie dotykam siusiaka Pierwszego, kiedy zapomina, że w nocniku musi być do dołu, bo inaczej radośnie wykąpiemy się w żółtawej fontannie. Ba! Nie pukam, kiedy w nocy wchodzę sprawdzać, czy są przykryci.

„W amerykańskiej restauracji nikt by tym rodzicom nie zwrócił uwagi, ale ktoś by zadzwonił na policję.”

Dzwońcie.

TSM

*zdjęcie: dimland.blogspot.com

Reklamy

16 uwag do wpisu “Goła dupa.

  1. Pozornie nie na temat: kiedy w popularnym serialu o wampirach jeden z bohaterów zaprezentował „full frontal nudity” , zapytano aktora, czy nie miał z tym problemu. Aktor uniósł brwi i powiedział: „Ale ja jestem Szwedem”.
    Uważam że Szwedzi do tematu nagości mają dużo zdrowsze podejście niż Amerykanie.
    A co do przewijania – ja nawet w parku wjeżdżałam za krzaczek, bo mi nie przyszło do głowy, że można inaczej. Dziwadło ze mnie.

  2. Kiedy czytałam o tym zmienianiu pieluchy zaraz przed zaplanowanym wyjściem, byłam pewna, że czegoś nie zrozumiałam albo coś zrozumiałam źle, względnie – że coś mi się przyśniło. Wygląda na to, że jednak nie. A podobno ta Dziennikarka MA DZIECI. Może raczej rozważanie tego, czy skoro się dziecku zmieniło pieluchę przed wyjściem, to może potem kilka godzin siedzieć w brudnej, mogłoby jakieś służby zainteresować…

  3. Czego się spodziewać po ludziach dla których nawet kamienie piersią w miejscach publicznych jest straszne.zbyt intymne.gapia się na Ciebie jak na dziwadlo.święte oburzenie.ile razy jakiś facet gapie się na 2 centymetrowy kawałek mojego cycka który jakimś cudem wystawałemwystawałwystaw mi podczas karmienia.trzeba organizowac akcje ” cyce na ulice”itp.ludzie robią aferę czepiaja się dzieci rodziców itp.wiecznie ktoś jest czymś zniesmaczony.trzeba kochać dzieci i robić swoje.dlaczego nikt mnie nie pyta co mnie obrzydza gorszy itp.a te dziadku z wielkimi brzuchami co chodzą w rozpietych koszulach latem w środku miasta?taka owlosiona spocona klara to nie jest sprawa intymna?siedzisz w knajpie pod chmurką a tu taki lazi i ludzi straszy.to nie gorszy nikogo.lepiej czepic się dzieci.popieram Cię.jestem wpieniona podobnie.rozumie twoje obawy bo żyjemy w dziwnym kraju.pozdrawiam.

  4. Taaa, mnie rozwalilo haslo o planowaniu kupy pod katem wyjscia do knajpy. Bedac matka dwojki ZAWSZE planowalam i zazwyczaj NIGDY nic z planow nie wyszlo, bo bezczelne dziecko odczuwalo radosna potrzebe fizjologiczna w najmniej oczekiwanych momentach. Fakt, mama poszla na latwizne ( ja nie przewinelabym dzicka przy stoliku ze wzgledy na wlasny komfort jedzenia i i tak musialabym wejsc do lazienki, chocby po to, zeby umyc rece), ale wytaczanie dzial przeciw niej takiego kalibru ( WYBORCZA, LOL!!) mnie powalilo.Przeraza mnie podpinanie wszystkiego pod pedofilie, lamanie praw dziecka ( naprawde, moze ja prosta jestem, ale stawianie przewijania pampersiaka w jednym rzedzie z notorycznie bitym kilkulatkiem – to mnie doluje). Ja tez jestem z gatunku mam dla ktorych kontakt cielesny z cialkiem dziecka ( do momentu, kiedy ono samo wyjdzie z tego ukladu) to zapewnienie zdrowego startu w milosc. Wiem, w USA maja inaczej. Dlatego nie wyobrazam sobie zycia tam, blizszy mi model szwedzki, gdzie nie stygmatyzuje sie rodzicow z siedmiolatkiem w saunie. Wyobrazacie sobie przecietnego Amerykanina w Szwecji? Toz to,bazujac na tonie odpowiedzi Znajomej Pani Redaktorki, musialoby sie kwalifikowac pod niezle porno. Wszystko powinno byc wywazone, a wydaje mi sie, ze zaczynamy przesadzac. I dziwi mnie jedno, dlaczego Pani Redaktorka zadala sobie tyle trudu, zeby znajomym objasnic sytuacje – podobno oni siedzieli tylem? Naprawde nie ma lepszych tematow do felietonu. Jestem rozczarowana.
    I jeszcze jedno – dlaczego mam nie zabrac dziecka do knajpy? Przeciez to tez czlowiek, istota spoleczna. Jesli nie zaczne go wpasowywac od malego w normy zycia poza domem to potem juz bedzie po zawodach, wtedy dopiero beda cyrki w restauracji. I wszedzie indziej. Ale pomysl o naklejkach „przyjazne dla malucha ” jest dobry.
    Ps. Przepraszam za brak polskich znakow.

  5. „znajoma zza oceanu” czyli Polka z podlaskiej wsi mieszkajaca w Waszyngtonie – i juz wielki autorytet co do zycia w USA, praw dziecka i pedofilii. A ja sobie mieszkam w NY i w okresie letnim widuje na plazy golusienkie dzieciaki – czarne, biale, zolte – i nikt policji nie wzywa. Fakt ze sama bym dzieciakowi chociaz spodenki zalozyla bo piasek jest bardziej drobny i wciska sie wszedzie ale w sumie i tak spodenki duzo nie pomoga jak moj chlopcy czolgali sie po mokrym piasku w poszukiwaniu krabow. Pampersy widywalam przebierane nawet w metrze – no nie jest to super pachnaca sprawa ale jak mus to mus, zawsze mozna zmienic wagon. Bezdomni smierdza duzo bardziej i zapach utrzymuje sie w wagonie jeszcze dlugo po tym jak wysiada. Zreszta co tu gadac – w godzinach szczytu jak ludzie wracaja z pracy to nie sa to pracownicy czysciutkich biur tylko zawsze trafi sie pani z siatka pelna owocow morza po przecenie, spoceni pracownicy fizyczni i naperfumowane lalunie badz tez wloski macho i jego woda kolonska. w tym zapachu kupa dzieciaka to nic.

  6. A co do amerykanskich restauracji – fakt, tutejszy odpowiednik sanepidu sprawdza czy w lazience jest przewijak. I jak dotad jedynym miejscem gdzie przewijaka nie widzialam w toalecie to polska restauracja….swoja droga w wiekszosci polskich restauracji dzieci sa traktowane jak piate kolo u wozu. A w wiekszosci amerykanskich dzieciak dostaje menu do pokolorowania i pare kredek, a pary z dziecmi obslugiwane sa szybciej niz inni goscie. I jakos jak jestem bez dzieci to deseru za darmo mi nikt nie proponuje.

  7. A dla mnie pomijając wszelkie poboczne meandry tej dyskusji, zmienianie pieluchy z kupą na środku restauracji, gdzie ludzie jedzą jest do granic obrzydliwe. Nie wiem co trzeba mieć w głowie.

    • Też mówię właśnie, że nie ma specjalnie nad czym dyskutować 🙂 Kobita nie pomyślała prawdopodobnie, nie ma jej co linczować, ale nie ma też co rozwodzić się nad prawami matek, bla bla bla. Za to meandry zawędrowały w rejony, które podnoszą mi ciśnienie.

      • No nie wiem, wychodząc z domu mogę mieć oczekiwania, że nie spotkam żadnej gołej dupy w miejscu publicznym, czy to dziecięcej „bez szacunku dla jej prywatności”, czy jakiejkolwiek innej. Nie uważam, żeby dziecięca była czymś bardziej stosownym do oglądania, niz np. pana Zdzicha.

        • Ale czekaj, teraz mówisz o dziecięcym tyłku na plaży (czyli trochę o moim poście) czy w knajpie (czyli ogólnie o gównoburzy)? Bo to, że kupa nie zgrywa się z jedzeniem, jest dla mnie oczywiste i dlatego uważam, że nie ma nad czym strzępić języka.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s