Okruchy.

Późno, ciemno, zimno. Mijany po drodze z pracy przystanek jest pełen kulących się ludzi. Kątem oka widzę nadjeżdżający autobus, wyciągam telefon i nagle już nic nie widzę, bo leżę, intensywnie skupiając się na sygnałach tłoczących się na drodze kostka-mózg. Z jednej strony torba, z drugiej komórka w częściach, cholera, nawet nie zadzwonię po nikogo, nie znajdę baterii przecież.

***

Przymierzam dres ze szperaka, z rodzaju „jakiż wygodny takiż paskudny”, w oryginale na bank sprzedawany z klapkami Kubota. Wyglądam jak manat i nie pomaga mi świadomość, że to sympatyczne zwierzątko należy do rzędu syren.

***

Taki Sobie Tata w biegu rzuca siatkę z bułkami, półzrezygnowany, półzdeterminowany pyta, czy da się wykroić jeszcze pół godziny przed wyjściem, bierze kluczyki i wybiega. Wraca po dwudziestu pięciu minutach, lżejszy o złotych piętnaście, zafundowawszy spotkanemu w piekarni żulikowi bilet kolejowy („pojechałem z nim, bo nie chciałem mu dać gotówki”), mający zapewnić mu spotkanie z miłością jego życia, której on musi wyjaśnić, bo zrozumiał. Ta, jasne.

***

Uczniowie z Polskiej Sobotniej Szkoły w Medway sami własnoręcznie robili kartki bożonarodzeniowe dla Dzieci z Domu Opieki Społecznej w Niegowie. W ramach Robótki oczywiście. Gdzie jest Medway, tak samo, jak gdzie jest Zabrodzie, na które pisze się do DS w Niegowie, nie mam pojęcia. Tyle marnotrawstwa czasu. Tyle bez sensu zużytego kleju. Tyle drzew na papier kolorowy. Tyle pieniędzy w końcu, które można by na tych, co im da się pomóc.

———————————

Wszyscy wiemy, życie to nie je bajka. Znamy je na wylot, z nikim się nie pieści, nie ma co liczyć, że się nad kimś pochyli. Cwaniactwo goni nepotyzm, wyrachowanie biega za rękę z kombinatorstwem, z rodziną się dobrze tylko na zdjęciu, człowiek człowiekowi wilkiem, a kiwi kiwi kiwi.

Mimo to życzę Wam w te nasze pierwsze, a, biorąc pod uwagę dynamikę internetów, kto wie, czy nie ostatnie wspólne święta, żeby Wam wpadł w oko okruch od bardzo złośliwego czarodzieja, brata bliźniaka tego z baśni Andersena. Żeby Was w to oko uwierał, powodował łzawienia, rozmywał kontury, zamazywał krawędzie, zmiękczał. Żebyście przez cały rok na nic nie mogli spojrzeć kategorycznie. Żebyście się do końca nie mogli na nikogo obrazić. Żebyście sobie w głębi duszy dopisywali idiotyczne, disnejowskie happy endy do starych jak świat historii, co to wszyscy wiemy, jak jest. Żeby to co piękne, było piękne, a to co szpetne, stawało się takie uroczo paskudne, albo przynajmniej godne pożałowania, smutne raczej niż straszne.

——————————–

Kiedy pierwszy ból trochę mija, rejestruję, że dwie koleżanki z pracy i jedna studentka stoją nade mną, przesunąwszy tym samym godzinę dotarcia do domu o minimum pięćdziesiąt minut. Dwa samochody przycupnięte nieopodal ociągają się z odjazdem. Pan z pieskiem po raz trzeci pyta, czy na pewno nie pogotowie.

***

Pierwszy wychyla mi się zza pleców, uzbrojony w całą swoją dwuipółletnią powagę.

          – Mamusiu, jesteś w tym NAPRAWDĘ przepiękna.

***

Piętnaście złotych za pełną dramatycznych zwrotów akcji romantyczną, majestatycznie kiczowatą opowieść o życiu i śmierci, a raczej o życiach i śmierciach? Nawet przyjąwszy, że miłość życia nigdy nie istniała? Darmo.

***

Tyle!

———————————

Pierogowo-miodownikowo-śledziowe over and out.

TSM

Reklamy

11 uwag do wpisu “Okruchy.

  1. Ej, ale nic Ci nie jest? Ja to na telefonie czytam, pol nie widzac wiec nie wiem czy dobrze rozumiem. Wieczorem przysiade do kompa to przeczytam raz jeszcze. Ale zarejestrowalam upadek, bol i klapki kubota. W jednym kawalku? Zmartwilam sie.

    Ps. Jak czlowiek czlowiekowi, tak zombi zombi zombi

  2. Pingback: Okruch. | blog pikfe

  3. Mozesz cos wiecej napisac o powodzie przewrocenia sie?
    Bo z opisu to mi wyglada jak utrata przytomnosci, moze jakas odmiana padaczki? Jest taka odmiana, ze na ulamk sekundy tracisz swiadomosc. Ogolnie radzilbym, zebys poszla na konsultacje do neurologa

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s