Dziecko jest jak roślina, czyli statement IV.

Młoda śpi; w tym śnie, niemal na moich oczach, wyrasta  z fazy robaka. Istota, z której jest zrobiona, zaczyna dojrzewać, gęstnieć i nabierać lepkości, niedługo będzie można próbować ją formować. Z pewną taką nieśmiałością zaczynam więc wróżyć z fusów.

Gdyby ktoś powiedział mi kiedyś, że jakiekolwiek zachowanie półrocznego niemowlęcia może być przepowiednią na przyszłość, popukałabym się w czoło, o ile w ogóle przystałabym, że półroczne niemowlę jakoś się zachowuje. A jednak. Junior od maleńkości był ostrożny, cichy, powolny do ślamazarności, analizujący, rozważny. Nie nabijał sobie guzów, ucząc się chodzić, nie wpadał na rogi, nie potykał się w chaotycznym pędzie o zabawki. Bo nigdy nie pędził i nie robił nic chaotycznie. Nie brał niczego do buzi, nowe rzeczy badał jednym palcem (dosłownie), na trawę wchodził niechętnie i na trzy razy, tak inna była pod (obutą) stopą. Jako siedmio-ośmiomiesięczny leżący bobas patrzył na tyle długo, intensywnie i bez ruchu, że regularnie peszył dorosłych zaglądających mi do wózka.

Uważność i niespieszność, pierwsze cechy, które można było wyodrębnić w kiełku Juniora, nadal go definiują, choć dziś w końcu też biega i skacze i drze się jak inne dzieci. Gdybym tych rysów nie zauważyła, gdybym je zbagatelizowała, gdybym chciała z nimi walczyć, wychowywanie go byłoby trudniejsze i znacznie mniej efektywne.

Dziecko to ziarenko człowieka. Wzejdzie (niemal) wszędzie, bo ma wrodzony pęd do światła. Problem w tym, że trzeba mu potem zapewnić optymalne warunki do rozwoju, a często z braku pewności siebie lub czasu na obserwację trzymamy się uniwersalnych metod postępowania, tych które sprawdziły się u koleżanki, tych, które z najlepszymi intencjami podpowiada mama – niezależnie od tego, z jakiego gatunku pochodzi nasza roślina: czy się płoży, czy pnie, czy potrzebuje podpór, czy ostrego cięcia, czy w pełnym słońcu rozkwita, czy usycha, czy wymaga intensywnej opieki, czy najlepiej rośnie zostawiona sama sobie.W dodatku niektórzy nie przyjmują do wiadomości, że przy pomocy absolutnie żadnych narzędzi nie da się z dębu zrobić róży chińskiej ani z ziemniaka orchidei.

Junior rozwija się powoli, z rozmysłem. Jeśli nic go nie złamie za młodu, będzie solidną, trwałą byliną. Może drzewem nawet. Jeśli się dobrze zakorzeni w sobie, nic go nie ruszy, ma to po ojcu. Muszę tylko pamiętać, by teraz, kiedy jest malutki, pozwolić mu rosnąć samodzielnie, zachęcać go, bo jest zbyt podatny na układanie, zbyt miękki, często się cofa – mogłabym go wyrzeźbić samym naginaniem, nigdy nie korzystając z sekatora, a chciałabym jednak, żeby sam znalazł swój kształt. Wymaga spokojnego, osłoniętego miejsca, umiarkowanego nasłonecznienia, stałego nawożenia, czasu i przestrzeni – musi być pewny, że ma gdzie rosnąć, żeby wypuścić nowy pęd.

Młoda… Wydaje się żywsza, bardziej niecierpliwa, taka… szybsza, ekstrawertyczna, przy czym – cale szczęście – niepasożytnicza, nieoplatająca. Jest ciekawa otoczenia, ale go nie zgłębia, jak Junior swego czasu. Ma grubszą skórę i mniejszą wrażliwość na dźwięki, pewnie nie będzie trzeba tak uważać przy wyborze siedliska. Jak dotąd (bo i skąd?;>) nie ma zadatków na eteryczny, omdlewający mak czy drobniutką niezapominajkę. Kto wie, może i będzie różą, póki co… mówimy na nią Rzepa.

Wiecie już, jakie wymagania ma to, co Wam kiełkuje?

TSM

Reklamy

5 uwag do wpisu “Dziecko jest jak roślina, czyli statement IV.

    • 🙂
      Z jednej strony kategoria „złoty chłopiec”, z drugiej stałe delikatne szturchania, bo jak on sobie w życiu poradzi, taki „powolniak” i co z niego w ogóle za dziecko?;> Chociaż pewnie kulturowo dziewczynce taki profil bardziej przystoi.

  1. Pingback: Druga: ruch. | Taka Sobie Matka

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s