Matka Polka Galopka.

Idzie, a droga przed nią jak stół, szeroka, prosta, po horyzont. Wydaje jej się, że tak niespiesznie, rozlanie i pewnie będzie już zawsze. Potem rodzi dziecko i ktoś nie wiedzieć czemu wciska fast forward.

Nie wiadomo, kto je goni, ale piaskownica bez szybciutko, szybciutko Karolku, bo obiad/babcia/spanie/pan z gazowni i biegusiem, biegusiem, bo mamusia/lekcje/dobranocka prawdopodobnie zostałaby anihilowana. Karolki coś mówią, ale one myślami są już przy szynce, czy ją lepiej wyjąć przed spaniem, czy można rano. Ciągle grają z czasem w berka: albo je goni, albo ucieka. Maniakalnie zachodzą, drepczą, tuptają, nie usiedzą – ciasteczko z lewej, jogurcik z prawej, bananek z dołu. Nawet bez dzieci pod kawiarnianym stolikiem przebierają nóżkami.

I skubią. Bez przerwy (i bez sensu) poprawiają, ocierają, rozpinają, zasuwają, gładzą albo stroszą. Chowają, wyjmują, studzą, grzeją, chuchają, łamią, podają, zabierają, przestawiają. Zabawiają. Biegną, na oślep, przed siebie, od jednego mechanicznego, niedokończonego ruchu do drugiego. Od samego patrzenia można dostać zadyszki.

Czasem kusi mnie, żeby jedną na chybił trafił zatrzymać. Żeby zrobić szlaban. Żeby kazać jej się zastanowić, po co wciska dziecku tę dziesiątą foremkę, skoro ono właśnie jest przy siódmej i świetnie się bawi. Po jakiego dziada ten miś na chustce ma siedzieć prosto. Co się stanie, jeśli raz poczeka na odpowiedź na pytanie „czy ci zimno”. Czasem aż mnie skręca. Ale się boję.

Gdyby szukać prostego wytłumaczenia tego ustawicznego spięcia, tego przysiadania połową pośladka, tej stałej gotowości do biegu, należałoby stwierdzić, że połowa polskich matek ma owsicę. Co jednak, jeśli prawdziwa jest druga z hipotez? Ta, która mówi, że razem z tą jedną wszystko by się zatrzymało? Że gdyby nie chodziły z głową w „za godzinę”, lata przestałyby płynąć? Co jeśli rzeczywiście ich nieustanna rodzicielska drżączka wprawia kosmos w ruch? Wolę nie ryzykować.

TSM

*zdjęcie: www.dailymail.co.uk

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Matka Polka Galopka.

  1. bosz…ja niestety tak mam…jak zmieścić wszystko, w tak krótkim czasie jak doba? Jedzenie, mycie, ćwiczenie, spanie, zabawa, spacer, czas dla mnie…szybko, szybko, bo nie ma czasu. Jak zadaje pytanie, to odpowiedz musi paść szybko, bo się niecierpliwie. Jak E podrośnie to pewnie też tak będę, choć uczę się cierpliwości i czasem rozluźniam poślady i zwalniam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s