Jak konie w galopie.

Spotykam ich nagminnie na placu zabaw, w sklepie osiedlowym, u kosmetyczki. Spętane mustangi obu płci. Konie pełnej krwi arabskiej rozgrzebujące niepodkutym należycie kopytem piasek piaskownic, powoli i z namaszczeniem przeżuwające wafle ryżowe i swoje nieudane życie. Wszyscy są świetni, najlepsi, najszybsi. Tylko te niesprzyjające okoliczności. Ten wieczny pech. Nie taka koniunktura. Kumoterstwo i nepotyzm. No i on(a), oczywiście.

Dawno byśmy wyjechali z tego grajdoła, ale… Miałam świetną propozycję, ale… Tam to wiesz, inne życie jest, człowiek oddycha… Gdybym był młodszy, a tak wiesz… i dłuuuugie, smętne spojrzenie w stronę palika, do którego niecny panboczek przywiązał uzdę. Palik ma zwykle około dwóch-trzech lat, niewiele wie o bożym świecie, a jeszcze mniej o prerii, do której tęsknią jego rodzice. Nie wie, jak to jest pędzić przed siebie z rozwianą grzywą, bez ograniczeń, nurzać się w morzu traw, NAPRAWDĘ smakować życie.

Problem w tym, że oni też nie bardzo wiedzą. Bo to tak w głębi duszy perszerony są. To ci, którzy nawet kiedy wyjadą, nie nauczą się języka, bo nie wyjdą ze swojego wynajmowanego mieszkania, a zakupy będą robić tylko w polskim sklepie. To ci, którzy kiedy już przeniosą się do stolicy, nie pójdą do tego klubu, o którym czytali na swoim zadupiu, bo przecież za rogiem piwo jest za czwórkę i bez jaj. To ci, którzy, kiedy w końcu pozwoli im się sprawdzić, czy trawa za ogrodzeniem serio jest bardziej zielona, wydymają wargi pytając „a co to nasze gorsze?”. Mają agorafobię. Potrzebują palika, wydeptanego, bezpiecznego kółka wokół niego, klapek na oczach. Całe szczęście, że jest to dziecko, żadna inna wymówka nie brzmi tak wiarygodnie przy tak małych nakładach.

Prawdziwe mustangi spomiędzy babek łagodnie obserwują horyzont.

TSM

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Jak konie w galopie.

  1. hahha taaak, doskonała metafora, trafione w punkt:) Mam takiego w pracy i wciąż się uczę nie entuzjazmować w obecności „mustanga”, bo zazdrość przeokrutna, że ktoś z uśmiechem chodzi. A przecież każdy ma taki horyzont, jaki sam jest w stanie dostrzec.

    PS: świetny blog. Arcyciekawe spostrzeżenia, autorefleksyjny, zdystansowany i niemonotonny. Podzielam poczucie humoru i podejście do życia. Zaczytuję się z przyjemnością 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s