MaMy Kalendarz!

Jesteśmy z mężem przedstawicielami klasy próżniaczej, pracującej w (pół)wolnych zawodach, co z jednej strony oznacza pewną swobodę i możliwość wychowywania dzieci w trybie ciągłym bez niani/babci/cioci/psakoleżanki, z drugiej zaś totalny chaos w grafiku, mistrzostwo w ekwilibrystyce godzinowej i zdolność do przekazywania pięćdziesięciu Ważnych-i-Mniej-Ważnych-Informacji – i nie ma tu poetyckiej przesady – w trzy minuty w drzwiach.

Czasem nie ogarniamy. Na pewno zaś nie ogarnialibyśmy częściej, gdyby nie Kalendarz. MaMy Kalendarz, już bodajże trzeci, który ląduje w naszym domu. Pisałam kiedyś, że gazetki dla mam czasem do czegoś się przydają – z ręką na sercu stwierdzam, że odkrycie trzy lata temu w jednej z nich maleńkiej reklamy MaMy Kalendarza jest warte wszystkich pieniędzy, jakie wydałam na nie do tej pory.

KALEN2

Pomysł jest prosty – dysponujemy stronami podzielonymi na członków rodziny (u nas na poszczególne godziny) i jedną plastikową przekładką, na której zaznaczamy rzeczy stałe. Ponieważ jest przezroczysta, w danym tygodniu widzimy jednocześnie i zajęcia rutynowe (naklejone), i te losowe, zapisywane normalnie na papierze. Dodatkowo mamy kieszonkę na papiery, perforowane listy zakupów, znaczki motywujące i tematyczne. Wszystko bardzo ładne, ale przede wszystkim funkcjonalne i porządnie wykonane: długopis pisze, listy odrywają się bez najmniejszego problemu, naklejki nie schodzą.

kalen3

Zeszłoroczna wersja, widoczna na zdjęciach, stanie się niebawem blokiem rysunkowym Juniora. Tegoroczną, niebieską, którą pieszczę wzrokiem od wczoraj, a oficjalnie zawieszę jutro, można ją obejrzeć i kupić tu, do końca czerwca o 15% taniej.

Polecam a b s o l u t n i e wszystkim.

TSM

Reklamy

5 uwag do wpisu “MaMy Kalendarz!

  1. Zastanawiałam się nad nim rok temu, ale jakoś późno go odkryłam i w końcu się rozeszło. Skoro tak entuzjastycznie polecasz, to może się skusze tym razem? Przy okazji – przy dwójce przyda Ci się jeszcze bardziej, niż przy jednym.

    • ENTUZJASTYCZNAŚCIE polecam i bezinteresownie w dodatku;P A serio, to jest cudowna sprawa, wszyscy nasi znajomi, których nim obdarowaliśmy, też kupują co roku. Jest na tyle funkcjonalny, że jestem nawet w stanie przeboleć, że nigdy nie trafiają z kolorystyką w moje mieszkanie i nijak mi nie pasuje do kuchni;P
      Ten nowy jest niby od września, ale ma dodatkowe strony na czerwiec, lipiec i sierpień (miesiąc na stronie, nie tydzień), więc my korzystamy od teraz. Na razie kalendarz jest głównie dla nas, żebym wiedziała, o której każde z nas wychodzi z domu i na którą musi wrócić, jak się do niego dołączą robaki, będziemy musieli kupować dwa;>

  2. Pingback: Dziwne kalendarze vol. 2. | Taka Sobie Matka

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s