TSM vs ciąże.

Mówiła Wam kiedyś mama: nie siedź na kamieniu, bo dostaniesz wilka? Wiedziałyście, co to ten wilk? Słyszałyście kiedyś, że każda ciąża jest inna? Miałyście pojęcie, w jakim stopniu może się różnić? W moim przypadku: tak, nie, tak, NIE.

No bo na zdrowy rozum. Jajko ode mnie w obu przypadkach. Plemniki od jednego dawcy, za każdym razem trafiające w punkt bez zbędnego wystawiania nas na próbę. Odległości czasowe  w skali kosmosu – żadne, w skali bardziej interesującej – niewielkie. Sytuacja społeczno-polityczno-finansowo-historyczna podobna. Pies identyczny. Te same dziurawe skarpetki.

A tu proszę.

I trymestr: wahania nastrojów, bolące piersi, mdłości, wymioty, senność, zgaga, zachcianki. „Nie będziesz nawet mogła spojrzeć na kawę i papierosy”.

  • Junior: jaaaaasne. Nawet spojrzeć. Jadłam wszystko, piłam wszystko, zwymiotowałam ze dwa razy, na czysto, bez mdłości. Bez ciąży takiej ilości powigilijnego śledzia mój żołądek też by raczej nie wytrzymał.
  • Młoda: miałam wszystko. Mapę mentalną koszy przy przystankach w okolicy. Worki po kieszeniach. Budziki po 15 godzinach snu. Strzały hormonalne jak koń na nie całkiem czystych wyścigach. Zapuchnięte oczy tuż przed Wigilią u teściów. Masło na tony (jak przeczytałam, że mam sobie niczego nie odmawiać i że jeśli chcę, to mogę „zjeść i dwa kilo brokułów”, to mną potrzęsło). Na kawę mogłam patrzeć. Tylko.

Potem: przebarwienia, omdlenia, krwawienia z nosa, (skrajnie różne) problemy z przewodem pokarmowym, anemia, bóle pleców, parcie na pęcherz, migreny, swędzący brzuch, rozstępy, skurcze łydek, bezsenność, zmęczenie.

  • Junior: migreny miałam miesiąc. Trochę problemów ze skurczami. Anemię. Kresę tak nigrę, jakbym sobie ją czarnym markerem namalowała. I tyle. Ciążę poczułam pod koniec siódmego miesiąca, kiedy musiałam zacząć brać poprawkę na brzuch w przejściu w autobusie.
  • Młoda: oprócz anemii wszystko. Myślałam sobie, że może, jak tak na odwrót mi idzie, to chociaż migren nie będzie. Jużci, niedoczekanie. No, kresy nie mam prawie wcale. W ciąży łażę non stop, czy chcę, czy nie chcę.

Poród.

  • Junior: przedwczesny, wymuszony, nieoczekiwany. Nerwowy.
  • Młoda: ??? Ale przynajmniej o czasie.

Co będzie dalej?

Po idealnej ciąży ni z tego ni z owego urodziłam dziecko „z wadą”, które nas trochę na początku kosztowało, ale za to nigdy nie miało kolek, zaparć, zawsze jadło wszystko, spało naście godzin na dobę (do dzisiaj zresztą śpi), bezboleśnie ząbkowało, przez dwa lata dwa razy nabawiło się kataru i raz trzydniówki praktycznie bez gorączki. W dodatku jest wiecznie pogodne, grzeczne, urocze, uważne, mądre i śliczne. Aż się prosi, żeby prorokować, że po upierdliwej ciąży urodzi mi się dziecko zdrowe jak koń, ale za to marudne, chorowite, drące się non stop, brzydkie, głupie i męczące…

Idę rodzić dziś. To znaczy rodzić mam jutro, ale dziś idę do szpitala. Nie planuję fotorelacji na fejsie, więc wrócę pewnie dopiero pod koniec tygodnia. Nie żeby ktoś czekał, ale spodobało mi się jakoś pisanie tutaj.

Trzymajcie kciuki.

TSM

Reklamy

9 uwag do wpisu “TSM vs ciąże.

  1. Pingback: Być matką w teorii i w praktyce. | Taka Sobie Matka

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s