Tak cię spiorę, że na tyłku nie siądziesz.

Chodź tu, będzie dupka prana…

O ty łobuzie! Jak  ci zaraz dam w tyłek, to ci spuchnie…

Jak dziadek wyciągnie pasek, to zobaczysz…

Chodź, dawaj tę pupę, ja ci tu zaraz pokażę…

Jestem przykładem dziecka, któremu „klaps nie zrobił krzywdy” i przykładem dorosłego, który „klapsa nie demonizuje”. Nie prowadziliśmy z mężem nad moim pierwszym ciążowym brzuchem długich debat na temat wychowania bezstresowego, nie ustalaliśmy wspólnego frontu, nie spisywaliśmy protokołów rozbieżności w kwestii przemocy domowej, choć ja po tyłku w życiu parę razy dostałam, a on zaś nigdy nie dostał nawet porządnej bury. Jeśliby porównywać mój dom rodzinny i dom moich teściów, trzeba by mówić nie tyle o ogniu i wodzie, ile o z lekka pordzewiałym toporze dwuręcznym i nożu do listów. Jakim cudem wyskrobali za pomocą tych – bądź co bądź – „narzędzi z ostrzem” dwójkę pasujących do siebie ludzi, pojęcia nie mam do dziś.

Nam wyszło jak wyszło. Na Juniora w jego dwuletnim życiu nikt nigdy nawet nie krzyknął, nie mówiąc o podnoszeniu ręki. Nie dla zasady – po prostu nie było potrzeby.  Bywa nieznośny, ale w swojej skali – a ta skala nie ociera się nawet o granice naszej cierpliwości. Najgorszą karą, jaką przeżywa w życiu, jest przeniesienie go do jego pokoju – jeszcze w drodze tak rozpaczliwie uświadamia sobie swój błąd, że resocjalizacja trwa minutę. Dłużej nie musi. Kiedy czytam (a czytam ostatnio często, bo temat nośny jest) o matkach wściekłych, sfrustrowanych, pragnący raz w tygodniu zabić swojego potomka, mogę tylko spuścić pokornie oczy i w duchu dziękować, że nie wiem, o czym mówią.

Oczywiście. Na razie nie wiem. Póki co nie mam pojęcia. Junior rośnie, a co nam Młoda przyniesie, to się okaże.

Wbrew pozorom, post dzisiejszy refleksyjny jednak jest, nie walczący. Nie o prawie/lewie do klapsa, a o języku. O – ulubione słowo mojej Pani Profesor od Polskiego z liceum – pewnej n i e p r z y s t a w a l n o ś c i.

Byłam w łikend w moim domu rodzinnym. Cytaty w tytule posta i na początku są wszystkie z Wielkiej Matki, przekomarzającej się z Juniorem, który uwielbia, jak babcia stroszy się groźnie i klepie go po pieluszce, i który tylko przy niej rozpościera pełen wachlarz swoich zawadiackich spojrzeń, uśmiechów i minek. Jako długo wyczekiwane oznaki porządnego zdziecinnienia mojego dziecka, rozczulają mnie może bardziej niż powinny.

Oczywiście zdaję sobie doskonale sprawę, że ani moja mama, ani ojciec nie wyobrażają sobie, że można by naprawdę uderzyć Juniora. Jestem przekonana, że gdybym ja kiedyś się na niego zamierzyła, moja matka by mi uschła rękę. Spojrzeniem.

A mimo to, a może właśnie dlatego, wzdragam się, kiedy słyszę tego rodzaju puste frazesy. Zgrzyta we mnie za każdym razem na nowo, do głębi gdzieś, jak paznokieć po tablicy, nie tyle zawarta w nich zastarzała przemoc, krzyki tysięcy maluchów uczonych posłuszeństwa kablem, ile ich absurdalność, anachroniczność względem mojego dziecka. Junior nie wie, co to znaczy „uderzyć”. On się nie może przestraszyć „spiorę”. Widzę w jego oczach bezradną pustkę, kiedy jest w jednym ze swoich bardziej dociekliwych nastrojów i próbuje zgadnąć, po co dziadek miałby wyciągać ten pasek.

Piszę o tym, bo jest to chyba pierwszy z momentów, w którym własne dziecko mnie wychowało. Bo można po wielokroć czytać, że przemoc oznacza bezradność. Można się doktoryzować na różnicy między klapsem a biciem (która według mnie niezaprzeczalnie istnieje). Można straszyć matki na forach policją lub rozwydrzonym nastolatkiem. A potem nagle okazuje się, że są pewne słowa, które są po prostu nieprzystawalne, których znaczenie, w przeciwieństwie do znaczenia słowa „jabłko” czy „szorstki”, powinno zostać na papierze, w teorii. „Rak”. „Głód”. „Porządne lanie”.

TSM

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Tak cię spiorę, że na tyłku nie siądziesz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s