Przydajesie.

[…jak już pisałam, kompletuję drobiazgi pierwszej potrzeby przed porodem, w związku z czym unoszę się na słodkosielankowej fali wspomnień, zahaczając o najróżniejsze rafy, którymi do czerwca będę od czasu do czasu zadręczać P. T. Czytelników…;>]

No dobra, może niektóre pierworódki się dadzą zbałamucić kolorowym czasopismom, może wrażliwe pierwszyrazmatki z miasta dadzą się nabrać na blichtr najnowszych odkryć amerykańskich naukowców, ale nie my przeca, stare wygi, cyniczne wiejskie na mleku chowane kutwy, oj nie, nas nie dotyczy to całe okołodzieciowe gadżeciarstwo, ten cały plastikowy helołkiti jest nie dla nas, my najchętniej szklane butle po sobie samych byśmy dotłukiwały.

Może aż tak źle nie było. Ale prawie.

Przed Juniorem mieliśmy z małżonkiem taką zabawę w długie zimowe wieczory – prześcigaliśmy się w wynajdywaniu najbardziej zbędnych wynalazków dla niemowląt. Przez długi czas królowało wiadro do kąpieli (do dziś mnie ciarki przechodzą, jak je widzę, choć ideę rozumiem), potem pojawił się elektroniczny interpretator płaczu, podgrzewacze do chusteczek nawilżanych, wentylowany elektrycznie kosz na pieluchy, przystawki do odkurzacza do odsysania zatkanego nosa, stacje pogodowe z funkcjami, których nie potrzebuje na co dzień nawet NASA… Wszystko to wydawało nam się absurdalne, mieliśmy za to listę rzeczy koniecznych, na bank przydatnych, z perspektywą na używanie przez lata. Całe szczęście, kiedy Junior zweryfikował nasze poglądy na rzeczy niezbędne, miałam już konto na Allegro.

Największym zaskoczeniem dla mnie było jednak nie to, że jest mnóstwo bzdur na świecie, ani nie to, że mimo, że jestem tego świadoma, drugie mnóstwo bzdur kupię. Najbardziej zdziwiło mnie to, że ISTNIEJĄ bzdury, które naprawdę ułatwiają życie, że czasem w tych gazetkach dla mam serio można znaleźć coś, na co bym  nie wpadła, a co warto kupić i co się sprawdza w – moich przynajmniej – warunkach domowych. Trzy absolutne przeboje poniżej.


 

SYSAK

540x405_gryzak-canpol-siateczka-17624438

Tak to nazywaliśmy, choć fachowo to chyba „gryzak z siateczką do owoców”. Wsadza się surowe jabłko/banana i mały ciamka – przez oczka siatki przedostaje się tylko bezpieczna zmielona papka, a jednocześnie dziecko „gryzie” cały, duży kawałek. Niezastąpione w nauce żucia, hartuje dziąsła, czasem może nawet uchronić przed jedzeniowym kalectwem, jeśli twoje dziecko, jak Junior, pierwszym zębem będzie mogło pochwalić się po skończeniu dziesiątego miesiąca życia, czego niestety nie da się przewidzieć wcześniej. Dzięki treningowi na sysaku brak zębów kompletnie mu nie przeszkadzał w skutecznym muldaniu stałego pożywienia.

TOTSEAT

totseat

Czyli krzesełko uniwersalne. Z materiału, zapinane na klamry i regulowane guziczkami. Nie trafiliśmy na krzesło/fotel, na które by nie pasowało. Idealne dla podróżujących, ale właściwie dla wszystkich – nam przydawało się u teściów, znajomych, w barach… Chowane do futerału trochę większego niż na okulary słoneczne, bawełniane, pierze się jak złoto.

TIP N’ SIP

kubekJunior nie trawił kubków niekapków, do dziś nie umie korzystać ze słomki, za to już przed pierwszymi urodzinami pił z każdego normalnego kubka czy szklanki. Jedyną niedogodnością był fakt, że trzeba mu było wody nalewać po łyku – więcej jednorazowo nie ogarniał. I wtedy dostaliśmy ten kubek, który sam „dzieli” płyn na łyki – więcej na raz nie wydostaje się z dziurek, kubek trzeba odłożyć na stół, żeby nalała się następna porcja. Używaliśmy go krótko, bo idealnie spełnił swoją rolę – nauczył małego kontrolować przełykanie i wymusił pauzy na oddech.


 

Wszystko, jak widać, proste i genialne. Ciekawe, jakie cuda techniki odkryje przede mną Młoda…

TSM

 

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Przydajesie.

  1. Sysak kupiłam niedawno, jak to zobaczylam to mi sie przypomniała jedna z rodzinnych opowieści jak to pani która sie opiekowała moim dziadkiem (mama dziadka miała inne sprawy na głowie, powstanie i takie tam) to dawała mu do ciućkania bułkę nasączoną mlekiem i zawiniętą w gazę. A tak dla troche starszych dzieci to naszym odkryciem jest buteleczka do płukania nosa co sie nazywa sinus rinse. u nas to wygląda mniej wiecej tak jak na Youtubie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s