Świadkowie Jehowy.

Świadkowie Jehowy odwiedzają nas regularnie i zgodnie ze swoim pradawnym obyczajem zawsze nie w porę, najczęściej kiedy akurat mam ręce w kupie, kurczaka na stole lub klucz w drzwiach. Nigdy im to specjalnie nie przeszkadza, zadają kilka fundamentalnych pytań o szczęście i sens życia przez domofon i zostawiają „literaturę” w skrzynce. Literatura ta jest zawsze przyjmowana z wdzięcznością, gdyż nie ma sobie wielu równych podczas dłuższych lub krótszych posiedzeń w toalecie – i proszę tu nie doszukiwać się sarkazmu czy obrażania uczuć religijnych, kibel to bastion spokoju w cyrku, w który mieszkam, a wyważony patos „Strażnicy” naprawdę świetnie pasuje do filozoficznych przemyśleń, którym się tam oddaję.

Wszelkie wydawnictwa Świadków ilustrowane są zdjęciami/rysunkami uśmiechających się ujmująco ludzi w różnym wieku, którzy (mimo wystudiowanej i celowej różnorodności rasowo-społeczno-wiekowej) w jakiś niesamowity sposób są do siebie podobni. Człowiek czeka tylko, aż zza ich pleców zaczną wzlatywać kolorowe motyle, chóry anielskie zapieją radośnie, Jehowa Bóg łagodnie pogłaszcze ich po głowie, a oni spojrzą z pełną uwielbienia wdzięcznością. Jednym słowem – niezależnie, czy tematem artykułu jest AIDS, nowe gry komputerowe, stosunki z teściową, pierwsza miesiączka czy zalety tradycyjnej kuchni boliwijskiej – ludzie na zdjęciach Jehowitów wiecznie rzygają tęczą.

No i ostatnio za sprawą Juniora staliśmy się żywą szopką z takiej gazetki.

Siedzimy sobie w poczekalni, czekamy na badanie. Obok para – przejęci Babcia i Tata, dziecko w gabinecie. Gadamy, przekomarzamy się z nudów i żeby nie zasnąć, bo wcześnie było, Junior swoim zwyczajem opisuje na głos rzeczywistość. W pewnym momencie opieram głowę na ramieniu małżonka. Junior kończy zdanie dotyczące koloru okna i płynnie przechodzi w

Mamusia przytula się do tatusia.

Ponieważ tego rodzaju dobitne zdania są powtarzane aż do uzyskania potwierdzenia, nie pozostaje mi nic innego, jak potwierdzić

Tak kochanie, mama przytula się do taty .

Dziecko kontempluje chwilę, przesprytnie w swoim mniemaniu podsumowuje, przeciągając samogłoski

Kochaaaanie mooooje!

po czym mruży oczy i podbiega do nas, przytulając się na trzeciego. Kurtyna zapada, Babcia i Tata obok prawdopodobnie potajemnie łykają środki na niestrawność.

A co mi tam.

TSM

*zdjęcie pochodzi ze strony http://www.jw.org/pl

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s