Pierwszy miesiąc.

Powolutku, powolusieńku odkurzam w sobie matkę noworodka. Piorę ciuszki, kupuję smoczki,  rozglądam się za laktatorami . Podsumowanie robię, a raczej – przedsumowanie. I wychodzi mi, że świeżynka jestem, że się jak pierwiastka (stara już) podniecam, że nie ogarniam.

I nic dziwnego, bo ja w sumie nie mam pojęcia, co się robi z takim robakiem.

Junior równiutki pierwszy miesiąc życia spędził w szpitalu. Termin wypisu przesuwał się co dwa dni, już-jutro-zaraz syn miał być z nami, a tymczasem z dnia na dzień dziczał. W końcu, kiedy zrezygnowana (syndrom „nigdy stąd nie wyjdziemy” nie dotyczy tylko psychiatryka) zdecydowałam się zamieszkać z nim na oddziale (cudowne doświadczenie), łaskawie wypuszczono nas do domu.

Dostaliśmy dziecko instant, potomka w proszku. Niby wszystko już było gotowe – jadł bez protestów regularnie co trzy godziny, nie jękolił, nie trzeba było go nosić na rękach ani usypiać, nie bał się kąpieli. Bajka. Z drugiej strony, mimo starań, na tej jakże obiecującej bazie długo nie chciało wyrosnąć prawdziwe dziecko. Junior nie płakał. Znosił z identycznym, niewzruszonym spokojem zabiegi pielęgnacyjne, rehabilitacyjne i miłosnacyjne. Przytulało się go jak małego buddę – nie bronił się, ale nie było mu to niezbędne do życia. Bywał przerażający.

I teraz nie wiem. Jak Młoda urodzi się bez niespodzianek, to naprawdę nie wiem, co ja z nią zrobię. I tak sobie podliczam.

Kilka rzeczy, których NIE nauczył mnie szpital (a uczą gazetki dla mam):

  • co się robi z pępkiem (z moich doświadczeń wynika, że jednego dnia jest kikut, drugiego go nie ma)
  • co to znaczy karmić na żądanie i co ile takie dziecko żąda
  • skąd wiadomo, że dziecko się z piersi najadło, skoro nie ma mililitrów (karmiłam specyficznie, moim mlekiem, ale butelką)
  • co przez cały dzień robić z dzieckiem, które właściwie tylko je, śpi i wydala
  • kiedy się idzie na pierwszy spacer
  • co to jest kolka/bezsenne noce/niemowlęce zaparcia/inne pospolite plagi egipskie
  • co zrobić, jak nie wiesz, co robić, a nie ma w pobliżu pielęgniarki

Kilka rzeczy, których nauczył mnie szpital (a których z gazetek dla mam się nie dowiesz):

  • noworodek stanowczo nie jest taką mimozą, jaką chcieliby go widzieć przedstawiciele babybiznesu. Do dziś uśmiecham się na samo wspomnienie naszej pierwszej wspólnej kąpieli na oddziale: ja kąpię Juniora, pani pielęgniarka patrzy i udziela wskazówek. W tyle głowy przewijam zaczytane porady: „woda na dnie, 37 stopni (zmierzone specjalnym termometrem do wody, a jakże, miałam taki w domu na wyposażeniu), szybciutko, gąbeczką specjalną, specjalny płyn, delikatnie zanurzamy”. Zostaje tylko „szybciutko”: kąpiel odbywa się pod kranem z bieżącą wodą, w czymś w rodzaju dużego zlewu. Ciało spoko, pupa spoko, kończymy. Jeszcze buzia  [„przegotowana woda, delikatnie na gazik (specjalny), przemywamy oczka, potem specjalny płyn i policzki, ledwie muskając”] Stoję bezradna, ani gazika, ani wody, ani pomysłu. Pani kładzie głowę Juniora na lewej dłoni, prawą moczy pod kranem i obciera mu twarz – ruchy ma stanowcze, ale nie krzywdzące, do bólu profesjonalne, trochę jakby polerowała szybę czy blat, tylko bez szmatki. Rach ciach. Bilans: pani zadowolona, bo mały umyty, ja osłupiała, bo mały umyty.
  • nie wszystko szkodliwe, co piszą, że szkodliwe. Na oddziale na wejściu kazano nam kupić małemu pieluszki, chusteczki i Tormentiol. Jak wynika z ulotki, raczej nie dla dzieci, absolutnie nie dla noworodków/niemowląt. Po szpitalu używaliśmy go, gdy tylko pojawiło się jakiekolwiek zaczerwienienie pieluszkowe – nie istnieje nic skuteczniejszego i działającego szybciej, a wypróbowaliśmy (trochę z przekory, trochę z niepokoju) wiele innych specyfików. ABSOLUTNIE nie dla noworodków.
  • nie ma sposobu, aby sprawdzić, czy noworodek widzi. Można skontrolować budowę oka, są badania badające impulsy docierające do mózgu, ale ogólnie – każde dziecko może być ślepe i zorientujesz się dopiero koło trzeciego miesiąca. Myśmy Juniora obserwowali siłą rzeczy, bo w jego przypadku istniały czynniki ryzyka. A teraz będziemy obserwować Młodą, bo już wiemy. Czasem niewiedza jest błogosławieństwem…
  • …ale nie zawsze. Istnieją bardzo różne gatunki rodziców. Niektóre sprawiają, że zastanawiam się, z jakiej planety ja pochodzę. Ale o tym kiedyś osobno.

Czekam z niecierpliwością na ten pierwszy miesiąc mojego nowego dziecka. Mój pierwszy pierwszy miesiąc.

TSM

Reklamy

5 uwag do wpisu “Pierwszy miesiąc.

  1. Z tym tormentiolem to uważaj, faktycznie nie ma nic skuteczniejszego, ale zawiera bor. Lepiej nie przesadzać. Ja próbuję najpierw po dobroci kremem Nivea na odparzenia, dopiero jak nie daje rady, to tormentiol.

    Do pepka kupiłam taki specjalny rozcieńczony alkohol w sprayu. Co prawda po wykorzystaniu 3 psiknięć pępek odpadł, ale odpadł mi cały stres z mieszaniem, rozcieńczaniem i co tam jeszcze.

    Z karmieniem na żądanie różnie bywa, bo nie każde żądanie jest żądaniem karmienia, choć karmienie najczęściej uspokaja, bo jest fajne , a poza tym nie da się wrzeszczeć z zatkanym dziobem. Młody był pod tym względem ideałem, po każdym karmieniu zasypiał na równo 2 godziny i spoko. Młoda zasypiała w trakcie karmienia, na samym początku, budził ją głód i miałam cały czas głodne i zaspane, wkurzone dziecko. Jak skończyła 6 tygodni, starałam się jak najdłużej nie pozwolić jej spać przy jedzeniu i robić przerwy między karmieniami, żeby była głodna bardziej niż zaspana i jadła więcej zanim zaśnie. Nie wiem, czy to skuteczna metoda, bo mała podrosła i jej się rytm dnia zmienił i tyle 😉

    Jeśli dziecko siusia na potęgę i co chwila musisz zmieniać pampersa, możesz być pewna, ze się najada. Kupki nie są wyznacznikiem, u młodego była jedna na tydzień (co dla dziecka na piersi spokojnie mieści się w normie. Podobnie jak 7 kupek dziennie, które produkowała młoda w analogicznym okresie życia).
    W sumie nie wiem, jak to jest, zdałam się na instynkt, wierzyłam, że będzie dobrze i faktycznie było.

    Jeśli dziecko faktycznie tylko śpi i wydala, przez cały dzień należy się rozkoszować, odpoczywać i robić te wszystkie rzeczy, na które potem nie będzie czasu.

    Na pierwszy spacer, siłą rzeczy, idzie się po drodze ze szpitala do domu (do samochodu i z samochodu). A na poważnie – latem nie musisz się nad tym zastanawiać. Można i od razu. To raczej ja nie byłam w kondycji do spacerów, dziecko było zwarte i gotowe.

    O kolkach i plagach nic nie wiem, lucky me.

    Jesli chodzi o trudne pytania, polecam ksiazkę „Pierwszy rok z zycia dziecka”. Nie udało nam się wymyslic pytania tak głupiego, żeby nie znaleźć w niej odpowiedzi.

    • Tekst pisałam z lekkim przekąsem, myślę, że jakoś damy radę (już widzę,jak to będę odszczekiwać w czerwcu;P), ale dzięki za wskazówki. Po raz kolejny słyszę, że każde dziecko jest inne, zabawne jest pomyśleć, że u nas właśnie nawet do tego stopnia inne, że mimo, że młoda ma być druga, i tak będzie w pewnym sensie pierwsza:)

  2. ja za to słyszałam tysiące rad ( w szpitalu, od koleżanek, rodziny, od mamy) ale wiesz kiedy najbardziej na wychodziło???? Kiedy zaczęłam słuchać sama siebie i swojego maluszka…To Ty mama wiesz najlepiej co Wam jest potrzebne i z czym czujecie się dobrze;)

    Całusy dla maluszka;)

    pozdrawiam dzielna Mamo

  3. Pingback: Tak cię spiorę, że na tyłku nie siądziesz. | Taka Sobie Matka

  4. My w szpitalach spędziliśmy pierwsze 2 tygodnie. O 2 tygodnie krócej niż Wy, ale i tak, jak na moje oko o 2 tygodnie za długo. Teraz, z perspektywy (całych 2 miesięcy) pomału przetrawiam tą traumę i zaczynam dostrzegać tego plusy. Pielęgnacja pępka, rumień toksyczny, trądzik niemowlęcy, ropiejące oczko, problemy z karmieniem, pierwszy atak histerii itepe itede. Ja byłam z moim Juniorem cały czas i to wszystko przerobiliśmy jeszcze w szpitalu, gdzie pod ręką 24/7 był lekarz, dietetyczka i sztab pielęgniarek. W jednej chwili coś mnie zaniepokoiło, w tej samej to konsultowałam. Też się zastanawiam jak to będzie, o ile będzie Baby no.2 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s