Dziecko jest jak noga, czyli Statement I.

I znowu znad porannej kawy – jakaś pani w natemat nie chce mieć dzieci i uważa, że hasło „byłabyś dobrą matką” to żaden komplement. Jakaś inna pani komentuje, trzecia pani zaś odpowiada komentującej pani, ja jestem w wyśmienitym nastroju, więc tym razem nic mnie nie trafia i komentować nie muszę.

Refleksja mnie jednak nachodzi, a jakże. Ta trzecia Pani bowiem stwierdza, mniej więcej, że dziś rośnie strach przed macierzyństwem, bo się je w końcu odbrązawia i się mówi otwarcie, że to nie tylko rurki z kremem. Że depresja poporodowa, że dzieci brzydkie zrazu, że się nie co dzień kochać dają, że drą się i kolkują, że matka rozmemłana, etc. Że orka na ugorze, a w końcu i tak nikt nie wie, kto tę szklankę wody na starość i czy w ogóle.

Zrzucanie macierzyństwa z lukrowanego piedestału ma się rzeczywiście świetnie. Lukrowany piedestał zresztą również (patrz Matka Bliźniaczek). Każdemu co jego i nic mi do tego. Problem w tym, że trudno znaleźć publiczne wypowiedzi, które głosiłyby, że przez większość czasu dzieci się po prostu MA. Są i już, przychodzą jak zima po jesieni i – na jakiś czas – zostają.

 

Owszem, dzieci potrafią doprowadzić do szału, do łez (tych dobrych i tych złych), do ekstazy (ponoć). Niemniej jednak już dawno temu stwierdziliśmy z moim mężem, że przez większość czasu dziecko jest zdecydowanie jak noga.

Lubię moje nogi. Kompletnie nie wyobrażam sobie życia bez nóg (nawet bez jednej). Mój świat do pewnego stopnia opiera się na nogach. Co nijak nie zmienia faktu, że nie myślę o moich nogach non stop, nie zastanawiam się, ile poświęcam im życia, nie śpiewam peanów ku ich czci i nie wstrzymuję oddechu zatrwożona, co pomyślą o tym czy innym kroku . Nie drę szat, gdy ich 5 minut nie widzę, ale też nie muszę od nich uciekać, ciesząc się każdą chwilą bez nich na horyzoncie.

I nie sądzę, żebym była w tym strasznie odosobniona.

TSM

 

Reklamy

5 uwag do wpisu “Dziecko jest jak noga, czyli Statement I.

  1. Pingback: Dziecko jest jak klub piłkarski, czyli Statement III. | Taka Sobie Matka

  2. o kobieto o zdrowym rozsądku! Jakże mi brakowało takiego NORMALNEGO podejścia wśród tych narzekań i dramatów innych młodych matek. Gdy okazało się, że jestem w ciąży i w swej euforii spacerując jakieś 30 cm nad chodnikiem dowiedziałam się od koleżanki „korzystaj teraz, bo jak się dziecko urodzi to jak chodakiem w głowę dostać, no dramat”. Myślę wciąż, że jak się nastawisz – tak masz. W każdym aspekcie życia.

  3. O głosie rozsądku! Nareszcie na planecie mam euforycznych i mam mających li i jedynie przebrzydłe bachory, jakaś normalna mama. Ja mam 2 dzieci, fajne są, lubie jak są i lubie jak czasem ich nie ma. Nie płakałam ze szczęścia jak Zu czy Tym zjedli pierwszy stały posiłek. Bywają nieznośni ale nie są cały czas przebrzydłymi bachorami (pewnie gdyby byli sprzedałbym na allegro jedno z drugim albo osobno), w końcu ja tez czasami jestem nieznośna. Chwała Ci za powiew normalności, w tym hmm…”świecie mam ekstremalnych”.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s