Brzuch.

Naprawdę nie wiem, jak można mówić, że kobieta w ciąży ma „brzuszek”. JA nie mam.

Może przy Juniorze miałam, nie wiem. Dorwałam niedawno zdjęcie robione z ukrycia już na porodówce, z kartą NFZ w jednej ręce i torbą z najpiękniejszą-piżamką-świata w drugiej (najlepszy ciążowo-dziecięcy zakup ever, przynajmniej teraz, jak już wyjeżdżam do tych luksusowych kurortów, mam co ubrać na tyłek schodząc na śniadanie) – zgrabna piłeczka, wystająca z normalnego ciała. Rozlazłam się w szwach (niesmarowana niczym!) tylko z jednej strony, dopiero tydzień przed porodem. Hollywood, drodzy Państwo.

Teraz do porodu mam dwa miesiące (!) i poważnie zastanawiam się, czy czasem czegoś nie przeoczono. Tyję w normie, tylko trochę więcej niż przy pierwszym (wtedy skończyło się na maleńkich 11 kilogramach). Dziecko w 50 centylu, zdecydowanie mniejsze niż Junior. Ponoć dziewczynka. I TO WIELKIE COŚ Z PRZODU, już poznaczone (mimo smarowania) znakami wojennymi Siouxów, co jeszcze przecież ma dopiero zacząć rosnąć.

Może ta druga czarna kulka, która wchłonęła się zaraz na początku ciąży, jednak nie była krwiakiem? Czy ktoś zna przypadki, kiedy lewy Twix pokazał się światu dopiero w 31 tygodniu ciąży, mimo comiesięcznego usg?

Bo o ile rozumiem konsternację baby w Biedronce, która życzy mi pomyślnego rozwiązania, bo „to już na dniach, prawda?”, o tyle konsternacja mojej pani pediatry, z którą umawiam się na pierwszą wizytę nie za trzy tygodnie, tylko za trzy miesiące, trochę mnie niepokoi. Bo przecież ona niejeden „brzuszek” widziała.

Eh,eh. Przed niechybnym osiwieniem ratują mnie tylko moje chyżozłote trampki.

TSM

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Brzuch.

  1. Pingback: Brzuch – update. | Żona Taka Sobie Matka

  2. Ja jestem właśnie w 31 tygodniu pierwszej ciąży i cały czas muszę wszystkim tłumaczyć, że to nie żart i że faktycznie w tej ciąży jestem. Zabawne są te stereotypy powszechnie obowiązujące. Jestem ciekawa, czy będę miała już tak do końca, czy nagle moja mała (która wcale taka mała nie jest, bo wagowo plasuje się w górnej granicy normy) mnie zaskoczy. Pozdrawiam ciepło, pewnie tu jeszcze trochę poszperam w tych okołociążowych tematach, bo tak jak wcześniej zupełnie było mi to obce, tak teraz czerpię dużą przyjemność z czytania o doświadczeniach innych. 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s